• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

OŚWIĘCIM. Debata kandydatów na urząd prezydenta miasta

Reklama


Sześciu z siedmiu kandydatów na urząd prezydenta Oświęcimia - Janusz Chwierut, Grzegorz Gołdynia, Jacek Grosser, Paweł Kobielusz, Piotr Kucka i Janusz Marszałek - wzięło udział w debacie zorganizowanej w Oświęcimskim Centrum Kultury przez dziennik „Polska. Gazeta Krakowska”. Debata odbyła się przy licznie zgromadzonej publiczności.





Uczestnicy debaty:

Janusz Chwierut, 45 lat, Komitet Wyborczy Platforma Obywatelska RP
Grzegorz Gołdynia, 48 lat, Komitet Wyborczy Wyborców Blok Samorządowy +
Jacek Grosser, 57 lat, Komitet Wyborczy Wyborców Oświęcimianie Oświęcimianom
Paweł Kobielusz, 33 lata, Komitet Wyborczy SLD
Piotr Kućka, 54 lata, Komitet Wyborczy Wyborców Nasze Miasto Oświęcim
Janusz Marszałek, 55 lat, Komitet Wyborczy Samorządny Oświęcim
W debacie udziału odmówił Zbigniew Starzec, 48 lat, zgłoszony przez Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość


Pytania dziennika „Polska. Gazeta Krakowska”. Czas odpowiedzi wynosił minutę.




Jeśli zostanie Pan prezydentem miasta, podniesie podatki od nieruchomości i czynsze handlowcom?



Janusz Chwierut: - Proszę państwa, musimy mieć świadomość tego, że podatek od nieruchomości to jest kluczowa pozycja w budżecie miasta. To jest dwadzieścia pięć milionów złotych, które wpływa z tego tytułu do budżetu miasta. To jest ponad dwadzieścia procent ogółu dochodów. Decyzja podjęta końcem lat 90., żeby stawki podatku od nieruchomości nie były maksymalne tak, jak jest wskazanie ministra finansów, powinna być dalej utrzymana. Ale kluczem jest to, nie jakie będą stawki, ale tak naprawdę ile będzie podmiotów, które będą płacić podatek od nieruchomości. Naprawdę rozwój strefy gospodarczej Nowe Dwory, w innych miejscach powstawanie podmiotów, to powoduje, że pula wpływów podatku od nieruchomości będzie znacznie większa. I to jest klucz w zakresie działania dotyczącego podatków. Jeżeli chodzi o czynsze, czynsze muszą być przede wszystkim przewidywalne, musi być stabilizacja dla handlujących zarówno tych, którzy handlują w lokalach użytkowych jak i tych, którzy są na targowisku. Dziękuję bardzo.

Grzegorz Gołdynia: - Proszę państwa, ja i mój blok będziemy wspierać oświęcimskich przedsiębiorców, chcemy im stworzyć jak najlepsze warunki pracy ze względu na to, że to oni tworzą miejsca pracy. A to jest jeden ze sztandarowych punktów naszego programu - tworzenie jak największej ilości pracy, zatrzymanie mieszkańców Oświęcimia u nas, szczególnie młodych ludzi. Podwyższanie czynszów powoduje podwyższanie cen, więc zmniejsza się siła nabywcza oświęcimian, a bogaci mieszkańcy, to bogate miasto. Też nie jestem zwolennikiem podnoszenia stawek od nieruchomości, podatku od nieruchomości ze względu na to, że właściciele nie mają później środków na renowacje budynków i tak dużo budynków jest zniszczonych w Oświęcimiu. Tak, że nie będę zwiększał ani czynszów, ani stawek od nieruchomości. Dlatego budżet będę wspierał poprzez dynamiczne pozyskiwanie środków zewnętrznych krajowych i europejskich. Dziękuję.

Jacek Grosser: - Pytanie brzmiało, czy będę podwyższał stawki podatku i czy będę podwyższał stawki czynszu. Nie, nie, nie. Trzy razy nie. Zamrożę te stawki na okres jednego roku, a po roku, proszę państwa będę je obniżał. To jest kierunek, który powinien być realizowany. To jest wyzwania dla nas wszystkich. Właśnie w ten sposób można przyciągnąć przedsiębiorców do Oświęcimia. To jest stara zasada, jeżeli prowadzę sklep i stale podnoszę cenę tego towaru, to w końcu klientów mam coraz mniej. Myślę, że to jest sprawa tak oczywista, że dawno powinna być zrealizowana. Dziękuję.

Paweł Kobielusz: - Szanowni Państwo, ja chciałem zwrócić uwagę na to, że wpływy do budżetu to w pięćdziesięciu procentach podatki, w tym w dwudziestu procentach podatek od nieruchomości. Bez tych wpływów nie ma możliwości realizacji budżetu. Tak, że na chwilę obecną obiecuję, że będę robił wszystko, żeby nie podnosić podatków powyżej koniecznego minimum, lecz nie będę teraz obiecywał, że zamrożę je lub będę obniżał. Byłaby to obietnica na poziomie kampanii wyborczej, a tego nie chcę robić i nie będę robił. Jeśli chodzi o czynsze od lokali, gwarantuję, że do roku 2013 nie będą one podnoszone, gdyż zgodnie z uchwałą rady miasta z 25 lutego 2009 roku, urzędujący prezydent już zapewnił pięcioprocentową podwyżkę tych czynszów począwszy od roku 2010 do roku 2013. Dziękuję.

Piotr Kućka: - Szanowni Państwo, dzisiaj obiecywanie, że jak się zostanie prezydentem, to się obniży podatki, to są obietnice jakieś przyszłościowe. Szanowni Państwo, rada miasta na poprzedniej sesji uchwaliła stawki podatku od nieruchomości na kolejny rok. Zgodnie z prawem one muszą być uchwalone odpowiednio wcześniej i w odpowiednim terminie. I obietnice, że one zostaną zmienione w przyszłym roku są obietnicami raczej nierealnymi. Ja uważam, że podatki od nieruchomości i stawki czynszu powinny być podnoszone o stopę inflacji po to, żebyśmy nie stanęli wobec takiego problemu, że za parę lat trzeba będzie je skokowo podnosić. Dziękuję.

Janusz Marszałek: - Proszę państwa, to są takie krótkie czasy (na odpowiedź - przyp. red.), że muszę bardzo konkretnie. Prezydent nie jest od podnoszenia podatków, ale od proponowania podatków, a to jest kompetencja rady miasta, czyli rada miasta podejmuje uchwały i zatwierdza. Podatek od nieruchomości ma przecież znaczenie dla dochodów miasta. Z tego są finansowane zadania gminy, bo przecież z czegoś finansować szkoły, przedszkola, utrzymanie dróg, porządku i czystości i zapewnić bezpieczeństwo miastu. Za moich dwóch kadencji stawki podatku od nieruchomości były jednymi z najniższych w okolicy i zamierzam nadal iść tą drogą i zaproponować radzie.
Minimalne stawki czynszu dla lokali na licytacjach są ustalanie właściwie nie przez radę również, ale tak naprawdę ustalane są w licytacjach podczas spotkań z najemcami. I stawki czynszu w lokalach miejskich powinny być co jakiś czas urealniane, dokładnie tak, jak to ma miejsce w lokalach prywatnych. Różnica miedzy lokalami miejskimi a prywatnymi polega tylko na tym, że właścicielami są wszyscy mieszkańcy Oświęcimia, a tam prywatni.


Jaki ma Pan pomysł na miejskie targowisko, na które przyjeżdżają kupcy i klienci nie tylko z terenu miasta?



Grzegorz Gołdynia: - Przede wszystkim uważam, że targowisko powinno zostać w tym miejscu póki nie ma innej alternatywy. Było ono tam zwyczajowo, przybywa bardzo dużo ludzi i powinno tam zostać. Nie jestem zwolennikiem budowy hali targowej, czyli tworzenia tak zwanego quasi marketu, bo straci ono swój charakter. Targowisko powinno być targowiskiem. Natomiast trzeba uporządkować ten teren. Przede wszystkim trzeba zrobić wiaty, aby kupującym i sprzedającym nie padał deszcz na głowy, utwardzić podłoże, być może zrobić część kanalizacji, żeby nie było błota, żeby nie było kałuż. A także ogrodzić, być może jakimiś pięknymi roślinami, tujami, bo wszyscy wiemy, że wiatr roznosi bardzo duże ilości śmieci w okolice szpitala, na ulicę Dąbrowskiego. Być może też trzeba stworzyć budynek, gdzie kupcy będą mogli gromadzić swoje towary. Dziękuję.

Jacek Grosser: - Ten pociąg, który mówił o tym, że można do niego wsiąść i zbudować halę targową, on z Oświęcimia już odjechał, proszę państwa. I takiej szansy już Oświęcim mieć nie będzie z Unii Europejskiej. Jedyna szansa to jest utrzymanie status quo, takie jakie jest, polepszając warunki dla sprzedających jak i dla kupujących. Trzeba pamiętać, że są to nasi kupcy, których trzeba wspierać. Trzeba pamiętać o naszych mieszkańcach, którzy korzystają z tych usług. To jest jedyna szansa na obecnym etapie i w tym miejscu utrzymania tego status quo jeżeli chodzi o targowicę. Dziękuję.

Paweł Kobielusz: - Szanowni Państwo, to nieprawda, że w dużych miastach, nowoczesnych stolicach Europy nie ma miejsc takich, jak nasze miejskie targowisko. Bez względu na to czy są to państwa bogate, czy biedne. Nikomu tam nie przychodzi do głowy, żeby tak unikalne miejsca zamieniać na hale pod tytułem Lidle, Kauflandy. Dlatego czego my potrzebujemy, mieszkańcy, handlujący na targowisku? Ano potrzebujemy modernizacji tego targowiska.
Właśnie odwodnienia, skanalizowania nawierzchni, wprowadzenia nowoczesnego oświetlenia i, tu może po konsultacji z handlującymi na tym targowisku kupcami, częściowego zadaszenia placu targowego. Porzućmy mrzonki o budowie hali wartej kilkadziesiąt milionów złotych. Skoncentrujmy swoje działania, aby poprawić warunki pracy kupcom, którzy tam handlują i żeby nam mieszkańcom przyjemniej się tam zaglądało. A wielu z nas chodzi tam od lat. Dziękuję.

Piotr Kućka: - Szanowni Państwo, sprawa miejskiego targowiska i hali targowej w tym miejscu ciągnie się już od kilku lat. Ja uważam, że ten teren powinien być odpowiednio ogrodzony, powinien być oświetlony, powinien być odwodniony. Natomiast nie powinniśmy budować tam hali, która by znacznie podrożyła koszty handlu i ograniczyłaby znacznie liczbę osób, które mogłyby tam handlować. Po prostu ten teren, który jest trzeba wyremontować, trzeba wyremontować nawierzchnię, natomiast hali nie możemy budować za trzydzieści, czy trzydzieści parę milionów złotych. To wszystko trzeba później spłacić. A w czym spłacić? W czynszu i w cenach, które tam będą, a tego chyba nikt z nas nie chce. Dziękuję.

Janusz Marszałek: - Proszę państwa, sprawa hali targowej to nie jest sprawa z ostatnich kilku lat tylko z końca lat 90. Kupcy marzyli o tym już od dawna, a na pewno mieszkańcy, którzy chodzą, korzystają z targowiska też nie są zbyt zadowoleni, jak im się leje, czy też sypie śnieg na głowy. Stąd hala targowa z woli kuców powinna powstać. Gdyby nie kryzys i zmiany warunków finansowania przez bank, ta hala już by stała. Teraz jest nowa droga przygotowana i niedługo będą Państwo mogli zobaczyć bardzo ciekawy projekt, bardzo zbliżony do tego, który był. I za dużo niższe pieniądze we współpracy z inwestorem prywatnym. Myślę, że dla wszystkich będzie to dobre rozwiązanie.

Janusz Chwierut: - Proszę Państwa, ja miesiąc temu spotkałem się kupcami z targowiska. Było kilkadziesiąt osób, które zdecydowanie mówiły dwie rzeczy. Pierwsze, że nie chcą hali targowej. I mają rację, bo hala targowa, na którą trzeba wydać trzydzieści milionów złotych, bądź gwarantować z budżetu miasta. W mieście są naprawdę ważniejsze potrzeby niż wydawanie trzydziestu milionów złotych na kolejny obiekt handlowy. A druga rzecz, którą podkreślali, to jest modernizacja. Pozostawienie w tym samym miejscu targowiska i modernizacja. Poprawa warunków zarówno dla tych, którzy sprzedają, jak i dla tych, którzy kupują. I to jest kierunek, który należy kontynuować. Dziękuję.


Wiele osób skarży się na zbyt małą liczbę specjalistów i długie kolejki w miejskich przychodniach zdrowia. Czy mogą liczyć na to, że lekarzy będzie więcej i jakich specjalności? Ile pieniędzy z budżetu miasta mógłby Pan przeznaczyć jeśli zostanie prezydentem?



Jacek Grosser: - Nie jestem specjalistą, proszę państwa, w tej dziedzinie, a teraz te głosy docierają do mnie i te głosy również podnosiłem publicznie. Ja myślę, że to jest pole do działania dla dyrekcji naszej, pana dyrektora Wokulskiego, który zarządza naszymi miejsko-gminnymi ośrodkami. Myślę, że jest to jest sprawa w znacznej części organizacji pracy, co można polepszyć i poprawić.
Wiem jedno, że sprawa Narodowego Funduszu Zdrowia i pieniędzy, które do niego przychodzą, nie leżą w gestii samorządów i nie chciałbym się tutaj wypowiadać w imieniu służby zdrowia, w imieniu lekarzy, czy w imieniu pielęgniarek, w jakiej wysokości to powinno być. Uważam, że tę sprawę można próbować załatwić na szczeblu lokalnym. Dziękuję.

Paweł Kobielusz: - Szanowni Państwo, zdarzyło się wam kiedyś nie dostać do lekarza z powodu braku bloczka? Szukaliście pomocy u specjalisty z odległej miejscowości za własne pieniądze? Odpowiedź jest oczywista. ZLA w Oświęcimiu (Zakład Lecznictwa Ambulatoryjnego - przyp. red.), pod egidą ZLA działa kilka przychodni, które na pewno nie spełniają świadczeń, które by satysfakcjonowały pacjentów. Otóż, po pierwsze należy zrestrukturyzować czas pracy przychodni w oparciu oczywiście o płatnika, czyli Narodowy Fundusz Zdrowia. Chodzi tutaj głównie o dostępy do gabinetu podstawowej opieki zdrowotnej, tak zwanych lekarzy pierwszego kontaktu. Proszę Państwa, w XXI wieku nie możemy sobie na to pozwolić, żeby ogonki po bloczek ustawiały się o piątej rano. Dziękuję.

Piotr Kućka: - Szanowni Państwo, my możemy, i pewnie każdy z kandydatów może obiecać, że od jutra będzie się starał zatrudnić dziesięciu lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej więcej, czy kilku następnych specjalistów. Ale prawda jest taka, wywiad lekarski jest taki, że lekarzy tych, którzy mogliby pracować w podstawowej opiece na rynku lekarskim, tu w rejonie Oświęcimia, nie ma. Przez ostatnie lata z ZLA odeszło pięciu lekarzy. Jedyne co można zrobić, to można poprzez taką dokładną informatyzację opieki, może nie opieki zdrowotnej, ale obsługi opieki zdrowotnej można zyskać na czasie. Zyskać ten czas, który jest potrzebny na kontakt z pacjentami. Dziękuję.

Janusz Marszałek: - Proszę Państwa narzekać można i trzeba, żeby było lepiej. Myślę jednak, że w naszym ZLA oświęcimskim sytuacja, jeśli chodzi o specjalistykę nie jest zła. Jest, w opinii ludzi, którzy się tym zajmują, lepsza niż w okolicy. Proszę Państwa, dodatkowo to wszystko co związane jest z opieką medyczną, z której korzystamy jest związane z kontraktami z NFZ.
Muszę powiedzieć, że już mamy wykorzystane środki na ten cel i mimo wszystko nikt nie zostaje odprawiony z kwitkiem. Czyli podjęliśmy takie działania, żeby ludzie mogli korzystać ze specjalistyki dalej. Możemy również my, jako miasto zawierać, jeśli chodzi o specjalistyczne programy jak na przykład badania, czy zapobieganie rakowi szyjki macicy. To czynimy i będziemy podejmować kolejne działania.

Janusz Chwierut: - Proszę Państwa, jeśli chodzi o finansowanie służby zdrowia na poziomie tym podstawowym, to miejmy świadomość tego, że jest finansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia. Natomiast samorząd może dofinansować bądź inwestycje, bądź konkretne programy. Jeśli chodzi o ostatnie lata „peozety” (placówki świadczące usługi Podstawowej Opieki Zdrowotnej - przyp. red.) naprawdę dostały najwięcej, jeżeli chodzi o zwiększenie stawki. Naprawdę mają się dobrze. To wszystko zależy od organizacji samego zakładu. My w swojej strategii przedstawiamy propozycję likwidacji, czy zmniejszenia kolejek i ułatwienia dostępu do lekarzy. Chcemy to zrobić w sposób prosty, jak to wiele innych instytucji robi. Mianowicie chcemy, nie żeby wszyscy stali po ten bloczek, tylko tak naprawdę chcemy umawiać pacjenta na konkretną godzinę u lekarza. Czy poprzez telefon, czy poprzez Internet. Nie, żeby pacjenci czekali trzy, dwie godziny na lekarza. Pacjent wie, że przychodzi na 10.15. Przychodzi o 10 i do godziny 10.30 ma zostać przyjęty. To jest tak naprawdę proste i możliwe do realizacji. I my to proponujemy w naszej strategii. Dziękuję.

Grzegorz Gołdynia: - Szanowni Państwo, tak się składa, że tylko ja jestem jestem lekarzem, specjalistą od zarządzania ochrony zdrowia. Proszę Państwa, zacznę od tego może, że problem ZLA, to jest program złej organizacji, problem dotyczący całego kraju. Od razu powiem na początku - nie jestem zwolennikiem likwidacji przychodni, jak to chciano zrobić przed dwoma laty mimo protestów społecznych, tłumacząc, że będzie lepsza dostępność. Ja nie wiem czy (będzie - przyp. red.). Nie trzeba być specjalistą, żeby wiedzieć, że jak się z czterech zmniejszy o dwa, czy będzie lepsza dostępność. Na pewno nie. Proszę Państwa, co zrobić, żeby przyszedł lekarz? On musi dobrze zarobić i mieć dobre warunki pracy. Zgadzam się. Lekarz jest płacony z Narodowego Funduszu Zdrowia, z kontraktu. Ale urząd, prezydent może dofinansowywać zakup sprzętu, może dawać środki inwestycyjne, czyli poprawiać warunki pracy. A jak pójdą znaczące środki, tak jak powiat pomagał szpitalowi, to w tym momencie są środki na płace. Ja spotykałem się często z kolegami lekarzami. (Czas się skończył - przyp. red.). Proszę Państwa ja zacząłem dopiero, kilka konkretów powiedzieć, bo koledzy tylko trochę ponarzekali, a tu trzeba działać konkretnie. Dziękuję.


Ile i na czym można zaoszczędzić w urzędzie miasta? Na co przeznaczyłby Pan te pieniądze?



Paweł Kobielusz: - Szanowni Państwo, ja nie zamierzam oszczędzać na urzędnikach, gdyż nie jest to dobre dla rozwoju miasta. Dlaczego? Ano dlatego, że w magistracie powinni pracować najlepsi. Wtedy oni pozyskają środki do kasy miejskiej. Oszczędności należy szukać gdzie indziej. Mianowicie można zrezygnować z obsługi prawnej urzędu przez kosztowną firmę zewnętrzną.
Obiecuję, że ograniczę do minimum swoje wyjazdy, zarówno zagraniczne jak i krajowe. W ostatnich latach miasto straciło kilkaset tysięcy złotych po przegranych spektakularnych procesach sądowych. Tu są oszczędności. Dziękuję.

Piotr Kućka: - Szanowni Państwo, ja nie mam zamiaru oszczędzać na urzędzie. Ja uważam, że w urzędzie należy wspierać, a wręcz rozwinąć niektóre rodzaje działalności. I tu uważam, że pan poseł się ze mną zgodzi. Zresztą mam to zapisane w programie, że w Oświęcimiu powinno się stworzyć taką komórkę i taką zdecydowanie działającą komórkę, która będzie pozyskiwała fundusze zewnętrzne, bo w tym zakresie mamy duże, duże braki. Jeżeli chodzi o drugą stronę, którą uważam, że należy wspierać, to należy wspierać działalność promocyjną miasta na zewnątrz miasta. Poprzez, poprzez te kontakty zewnętrzne, które mamy. Nie poprzez wzajemne odwiedziny, tylko chodzi o działalność promocyjną miasta na zewnątrz. (Czas się skończył - przyp. red.)
Reasumując. Jeżeli chodzi o działalność w kierunku zdobywania funduszy, to na pewno więcej.

Janusz Marszałek: - Proszę Państwa, opowiadać można wiele, ale cyfry mówią to, co mówią. W 2002 roku wydatki na administrację wynosiły dwa i pół procent budżetu. Był on na poziomie siedemdziesięciu czterech milionów, a w 2010 roku na poziomie półtora procent, a zatem mamy o jeden procent niższe wydatki na administrację. Czy to dobrze? A proszę Państwa, budżet wzrósł do prawie stu dwudziestu milionów złotych. W związku z tym, proszę Państwa, kolejne oszczędności, a jest ich zrobionych bardzo wiele. Przypomnę, od wspólnych działań na ubezpieczenia, na obsługę bankową, na gońców, to dwa miejsca, a z których jest oszczędność dwóch tysięcy miesięcznie. Jest bardzo wiele takich przykładów. A przeznaczyć oszczędności można na sport i na wsparcie organizacji pozarządowych.

Janusz Chwierut: -Proszę Państwa, urząd powinien być sprawnie działającą instytucją. Po temu potrzebne jest biuro obsługi klienta. To w wielu urzędach funkcjonuje i działa. W Oświęcimiu tego jeszcze nie ma i wydaje się że trzeba to zrobić, żeby poprawić kontakt pomiędzy mieszkańcem, a urzędem, a prezydentem. To po pierwsze. Po drugie, to co wspomniał przewodniczący (przewodniczący Rady Miasta Oświęcim - przyp. red.) Piotr Kućka. Naprawdę nastawmy się na pozyskiwanie środków zewnętrznych. Powołanie wydziału rozwoju miasta, w tym komórki, która by pozyskiwała środki zewnętrzne, jest wielką szansą. Proszę Państwa, miejmy świadomość, że taki Chrzanów pozyskał w ostatnich latach siedemdziesiąt dwa miliony złotych. To przy budżecie miasta Oświęcim, sto dwadzieścia, to jest prawie sześćdziesiąt procent. Na inwestycje dajemy około dwudziestu milionów. Zator dwadzieścia dziewięć milionów złotych. Chełmek pięćdziesiąt cztery miliony złotych. Popatrzmy jakie to są ogromne pieniądze. Nie należy oszczędzać na ludziach. Naprawdę trzeba iść w innym kierunku, żeby pozyskiwać pieniądze. Dziękuję.

Grzegorz Gołdynia: - Szanowni Państwo, ja mam tę przewagę, że jestem, że jeszcze nie byłem, akurat nie pracowałem w urzędzie miasta, jak koledzy w większości. Wobec tego nie znam dokładnie i budżetu i struktur organizacyjnych, ale przyjrzę się temu dokładnie.  I to, co było powiedziane - na pewno pierwsze oszczędności należy zrobić na wyjazdach zagranicznych. Natomiast proszę Państwa, oszczędzanie na ludziach i na wynagrodzeniach ludzi, urzędników nie jest dobrą drogą, chociaż Platforma w tej chwili tak uważa. Proszę Państwa, zadań przybywa. Ja uważam, że urząd, to co jest najważniejsze, powinien być przejrzysty i sprawny. Być może trzeba wprowadzić numery ewidencyjne spraw i w Internecie petent by widział na jakim etapie ta sprawa jest załatwiona. I to znacznie usprawni działalność urzędu. Sprawność, to jest o, co najbardziej potrzebne jest obywatelowi.
Dziękuję.

Jacek Grosser: - Proszę Państwa, pieniądze znaleźć w budżecie jest bardzo prosto. Przecież niekoniecznie musimy wydawać pieniądze na plany przestrzennego zagospodarowania po dwieście, po trzysta tysięcy i za parę miesięcy zmieniać ten plan przestrzennego zagospodarowania. Przecież niekoniecznie musimy przeznaczać pieniądze na inwestycje a przykład pod tytułem hala targowa, przeznaczając trzysta pięćdziesiąt tysięcy złotych na projekt, który nie będzie realizowany. Tych przykładów jest znacznie, znacznie więcej. Ja myślę, że racjonalne gospodarowanie, przyjrzenie się temu, spowoduje to, że między innymi będzie mogła powstać komórka, która będzie pozyskiwała środki z Unii Europejskiej. Przez osiem lat, proszę Państwa, tego się nie udało. Przez ostatnie lata obsługę prawną prowadzi firma zewnętrzna. Nasi prawnicy, oświęcimscy nie mają zajęcia. Natomiast z Krakowa są pierwszej wody. Dziękuję bardzo


Ile powinien zarabiać prezydent tego miasta? Czy będąc włodarzem miasta byłby Pan gotowy zrezygnować z części swojego wynagrodzenia i na jaki konkretny cel przeznaczył?



Piotr Kućka: - Szanowni Państwo, to pytanie ma troszkę inny podtekst. To pytanie ma taki podtekst, czy ja jestem w stanie zrezygnować z części mojego wynagrodzenia i z kim się tym wynagrodzeniem podzielę. Proszę Państwa, ja uważam, że będę solidnie pracował dla miasta. Uważam, że za solidną pracę należy się solidne wynagrodzenie. Jeżeli będę chciał, jeżeli ktoś do mnie wystąpi w jakimś szczytnym celu i będzie chciał, żebym się z min podzielił tym wynagrodzeniem, to pewnie tak zrobię. Ale w ogóle, to proszę Państwa, dzielę się tym wynagrodzeniem z moją żoną od trzydziestu paru lat, z moim synem i z moją synową od kilku tygodni.
Janusz Marszałek: - Proszę Państwa, z tym pytaniem nie mam najmniejszego problemu. Jak Państwo wiedzą, całe moje życie jestem zaangażowany w to, żeby kogoś wspierać. Od trzydziestu ponad lat działam i to wszyscy Państwo, a może część nie wie, ale wszyscy raczej powinni wiedzieć, głównie wioska dziecięca, dzieci osierocone dzieci niepełnosprawne. Angażuję się w pomoc, wsparcie ludzi starszych, niepełnosprawnych. To są działki, dziedziny życia, które mnie bardzo zachęcają do tego, żeby uczynić jeszcze więcej i to są główne kierunki, oprócz rodziny, bo również musimy za coś żyć z moją żoną. Dziekuję. Proszę Państwa, jestem najniżej opłacanym prezydentem w okolicy. Wójt gminy Wieprz ma dwanaście tysięcy, ja mam dziewięć tysięcy czterysta trzydzieści złotych brutto. Dziękuję

Janusz Chwierut: - Proszę Państwa, ja mam świadomość tego, że jest to pytanie dość ciekawe, które interesuje wszystkich. Uważam, że sprawa powinna być postawiona jasno i uczciwie. Wynagrodzenie prezydenta miasta Oświęcimia powinno się mieścić w średnich przyzwoitych stanach miast porównywalnych do Oświęcimia, typu Chrzanów, Wadowice. Ja nawet nie wiem ile oni mają wynagrodzenia, więc trudno mi powiedzieć. Uważam, że trudno by było i trudno, żebyście Państwo oczekiwali, że prezydent Oświęcimia powinien zarabiać mniej niż na przykład, nie wiem, wójt Polanki, czy wójt Przeciszowa. No myślę, że z punktu widzenia miasta też chyba mamy wszyscy świadomość, że wymaga tego przyzwoitość. Natomiast jeżeli chodzi o kwestię darowania na rzecz innych, to ja od kiedy zostałem posłem w 2005 roku, przekazuję co roku kilka tysięcy złotych na działalność sportową klubu sportowego Unia Oświęcim i jeśli będę miał możliwość, że zostanę prezydentem, to oczywiście tę działalność będę dalej wspierał. Dziękuję.

Grzegorz Gołdynia: - Proszę Państwa, wysokość wynagrodzenia prezydenta ustala rada i uważam, że to rada powinna ustalać tę stawkę w zależności od efektów i sukcesów. Jeżeli te efekty są, jeżeli mieszkańcom Oświęcimia żyje się lepiej, oczywiście wynagrodzenie powinno być większe. Jeżeli nie ma sukcesów, powinno być mniejsze. To powinno być wynagrodzenie motywacyjne. Myślę, że najbardziej sprawiedliwe. Natomiast jeżeli bym miał wynagrodzenie za duże, to oczywiście przekazał bym też na cele charytatywne, bo także wspieram cały czas stowarzyszenie dzieci niepełnosprawnych oraz stowarzyszenie na rzecz rozwoju opieki długoterminowej dla osób starszych. Dziękuję.

Jacek Grosser: - Proszę Państwa, nie mam zamiaru być wędrującym prezydentem, który potrzebuje pieniądze na swoje wyprawy. Ja chce być w mieście i chcę zarządzać tym miastem i za to brać godziwą zapłatę. Godziwą zapłatę ustaloną przez radę miasta, a jednocześnie oświadczam wszystkim, że jeżeli powstanie fundacja, która by wspierała naszych młodych ludzi z biednych rodzin jeżeli chodzi o studia, to na pewno wesprę tę fundację.

Paweł Kobielusz: - Przypadło mi w udziale być ostatnim w takim temacie mianowicie, proszę Państwa, ja się nie wyróżnię, powiem, że wynagrodzenie prezydenta ustala rada miasta i to należy do jej kompetencji, więc nie będę tu wchodził w wielkość tego wynagrodzenia. A co do dzielenia się, ja sobie tak pomyślałem, że z bliskiej mi dziedziny jest coraz trudniej, dużo młodzieży ma teraz trudniejszy dostęp do edukacji z powodów materialnych. Więc pomyślałem sobie, że ja ufundowałbym stypendium dla jednego najzdolniejszego ucznia z ubogiej rodziny z terenu Oświęcimia. Dziękuję

W mieście funkcjonuje tylko jeden żłobek dla około 30 maluchów. Średnio rocznie rodzi się około 400 oświęcimian. Czy te liczby nie przemawiają za tym, aby stworzyć w mieście przynajmniej jeszcze jedną taką placówkę?

Janusz Marszałek: - Proszę Państwa, na mnie kolej jako pierwszego. Jeżeli chodzi o przepisy dotyczące żłobków, to są bardzo skomplikowane i właściwie nie pozwalają na to, aby póki co powstały nowe żłobki. Na szczęście nowelizacja ustawy jest w tej chwili w czytaniu sejmowym i jest nadzieja na to, że będą te przepisy złagodzone. Również powstaną możliwości dla otwarcia takich klubików dziecięcych w wieku od jeden do trzech lat. Jeżeli to przejdzie przez Sejm, to zdecydowanie pod potrzeby będę wspierał takie działania przez prywatnych, czy też z instytucji, które są związane z miastem, aby pomóc w rozwiązaniu tego problemu.

Janusz Chwierut: - Na pewno jako miasto musimy wspierać politykę prorodzinną. Musimy wspierać młode małżeństwa i dać im szansę żeby mogli, jeżeli mają pracę, pracować. Oczywiście szansą na to jest między innymi stworzenie kolejnego żłobka. My w swoim programie proponujemy taką inwestycję i takie działania. Kluczową do tego jest właśnie kwestia decyzji rządu i sejmu, zmiana przepisów dotyczących wyłączenia żłobków spod jurysdykcji Ministerstwa Zdrowia. Państwo wiecie, przepisy Sanepidu zdrowotne są takie, że nakładają duże obostrzenia właśnie na te żłobki. Wyłączenie pozwoli na to, że będzie je łatwiej tworzyć zarówno przez samorządy, jak i przez podmioty prywatne. Pamiętajmy, że mały żłobek łatwiej stworzyć. Właśnie jest to też forma podjęcia pewnej działalności gospodarczej. Więc nie tylko samorząd, ale także i wielka szansa dla młodych kobiet, które mogłyby tworzyć właśnie takie żłobki. I myślę, że to jest ten kierunek, który powinniśmy realizować w przyszłości.

Grzegorz Gołdynia: - Proszę Państwa, oczywiście, oczywiście, że trzeba stworzyć nowy żłobek. Niezależnie od przepisów. Może trudno przy obecnych przepisach, ale tak jak już tutaj pan prezydent powiedział idzie nowelizacja. Trudno utworzyć ten żłobek, ale można. Ja się dziwię, że przez te lata on nie został utworzony. Bo jak my chcemy właśnie wspierać politykę prorodzinną, kiedy matki nie mogą pracować, bo nie mają gdzie zostawić dzieci. W Oświęcimiu rodzi się 400 maluchów rocznie. Proszę Państwa, to jest jeden problem. Drugi problem to są także miejsca w przedszkolu. Tutaj nie ma może takich braków, ale proszę mi powiedzieć, który z Państwa pracuje do godziny 15 i zdąży odebrać dziecko, nie jadąc często, nie przekraczając prędkości.
Proszę mi powiedzieć. Dlatego trzeba przeorganizować pracę przedszkoli, być może do późniejszych godzin tworzyć przedszkole na godziny. Dziękuję.

Jacek Grosser: - Mówił pan premier na ten temat i dosyć szczegółowo, że nie jest to przygotowane pod względem legislacyjnym, że żłobki podlegają teraz Ministerstwu Zdrowia. Natomiast jest przygotowana ta nowelizacja tej ustawy, która będzie mówiła miedzy innymi o tym, że można będzie tworzyć przedszkola nawet dla trzech, pięciu osób. Taka nowelizacja jest przewidywana. Jeżeli coś takiego wejdzie w życie, będę wspierał te inicjatywy, łącznie z tym, że jeżeli będzie potrzeba przeznaczyć lokal komunalny na ten cel, to przeznaczę. Dziękuję.

Paweł Kobielusz: - Szanowni Państwo, ja z tych wszystkich kandydatów jestem na bieżąco z tym problemem jako jedyny, bo mam małego synka. Chcę powiedzieć, że przede wszystkim w Oświęcimiu nie ma żłobka. Jest sekcja dziecięca przy DDP (Dzienny Dom Pomocy w Oświęcimiu - przyp. red.). To po pierwsze. Oczywiście zgadzam się ze wszystkimi przedmówcami, że żłobek jest konieczny, gdyż demografowie grzmią na alarm, a instytucja babci i dziadka powoli odchodzi do lamusa, gdyż coraz częściej babcie i dziadkowie są jeszcze ludźmi aktywnymi zawodowo. Na pewno należy wybudować drugi, być może trzeci, być może czwarty żłobek. Tylko pytanie jest kiedy? Kiedy? Wszyscy panowie działają od kilku lat w polityce. Kiedy? Tryb dokonany. Dziękuję.

Piotr Kućka: - Szanowni Państwo, nie będę oryginalny. Też uważam, że żłobek kolejny powinien powstać dlatego, że jak się popatrzymy na demografię w mieście Oświęcim i tę zmniejszającą się co roku liczbę mieszkańców miasta Oświęcimia, to za niedługo możemy zmaleć do bardzo małego miasteczka. W przeciągu ostatnich kilku lat ta liczba mieszkańców znacznie się obniżyła. A jak nie będziemy stwarzali możliwości młodym ludziom właśnie przez umożliwienie stworzenia... Nie musimy tworzyć jako miasto, ale umożliwić stworzenie żłobka, czy jeżeli byłaby taka potrzeba, przedszkola to wtedy tych młodych ludzi możemy mieć tu na miejscu, a nie będą wyjeżdżali dalej. Dziękuję.


Która dzielnica, bądź część miasta jest według Pana najbardziej zaniedbana i wymaga modernizacji? Co należy zrobić w pierwszej kolejności?



Janusz Chwierut: - Proszę Państwa, Oświęcim musi się rozwijać równomiernie. Nie może być tak, że jedna dzielnica będzie preferowana, inne będą zaniedbane. My w swojej strategii, którą się już kolejny raz posłużę, proponujemy program lokalnych inicjatyw mieszkańców. Jest to program, który został bardzo dobrze przyjęty przez rady osiedlowe. Polega on na tym, że te drobne problemy, które są w każdym osiedlu, złamana ławka, jakaś lampa, plac zabaw, będą mogły być realizowane w ramach tego programu. Każda rada osiedlowa będzie dysponować pulą środków, pięćdziesięciu tysięcy złotych, właśnie na takie drobne remonty, które pozwolą Państwu, jak gdyby lepiej żyć. Natomiast jeśli chodzie o poszczególne dzielnice, szczególnie w tej strategii zwróciliśmy uwagę na problematykę Zasola. Uważamy, że to osiedle powinno zostać wsparte także dodatkowymi działaniami w zakresie modernizacji infrastruktury, szczególnie dróg i chodników. Dziękuję bardzo.

Grzegorz Gołdynia: - Proszę Państwa, zgadzam się z przedmówcą, że nie może być części miasta lepszych i gorszych. Oświęcim cały musi się rozwijać równoważnie. Natomiast ankiety, które uzyskaliśmy, parę tysięcy ankiet, proszę Państwa, bo tyle dostaliśmy, wskazują, jak wiele jest jeszcze rzeczy do zrobienia. Wszędzie. Robimy dopiero inwentaryzację tego. Natomiast dwa
elementy wysuwają się na czoło. Pierwszy, to jest proszę Państwa, rynek i starówka. To jest serce miasta, to jest wizerunek miasta, to tutaj chcemy zachęcać, aby przyjeżdżali turyści. Tu trzeba koniecznie pozyskać środki na rewitalizację. Drugi element, to, zgadzam się tutaj z przedmówcą, to jest Zasole. Proszę Państwa, Zasole, wygląda jak skansen socjalizmu. Nie tylko chodniki są krzywe, ale młodzież nie ma się gdzie spotykać, starsi ludzie nie mają się gdzie spotykać. Nie ma tam ośrodka kultury. Mamy wszystkie te elementy w swoim programie i zrealizujemy je. Dziękuję.

Jacek Grosser: - Proszę Państwa, tak się składa, że my jako Oświęcimianie Oświęcimianom też zrobili taką ankietę. Wprawdzie tylko kilkaset osób odpowiedziało na naszą ankietę, nie parę tysięcy. Ale przewinęły się takie wątki, w szczególności bardzo podnoszona była sprawa dworca PKP i dworca PKS. Dworca PKP i okolicy, to znaczy z ulicą Powstańców Śląskich i budynków tam zlokalizowanych oraz ulicą Wyzwolenia i budynków tam zlokalizowanych.
Ja nie chciałbym, przy pytaniu tak stawianym, dzielić mieszkańców gdzie dać, gdzie nie dać. Niemniej jednak ta szczątkowa, bo to jest szczątkowa jakaś ankieta wskazała, że są takie neuralgiczne punkty, które warto i trzeba by zrobić. Proszę pamiętać, że milion trzystu turystów rok rocznie przyjeżdża do Oświęcimia i tę trasę pokonuje. To jest nasza wizytówka. Dziękuję bardzo.

Paweł Kobielusz: - Szanowni Państwo, nie wiem, czy mi Państwo uwierzycie, ale myśmy nie robili ankiety. Na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi. W Oświęcimiu jest dwanaście rad osiedlowych. Zapewniam państwa, że każda z nich ma ogromne potrzeby. Na jednej dzielnicy nie ma odwodnienia, na drugiej dzielnicy koszmarem jest znalezienie miejsca parkingowego, na jeszcze innej główna droga jest w opłakanym stanie od wielu lat, na kolejnej nie ma placu zabaw z prawdziwego zdarzenia, gdzie rodzice mogliby chodzić ze swoimi dziećmi i spędzać sympatycznie czas. Dlatego po wielu latach zaniedbań naprawdę wiele, wiele roboty przed nami. Dziękuję.

Piotr Kućka: - Proszę Państwa, moglibyśmy w każdej dzielnicy znaleźć takie miejsce, które wymaga poprawy, które wymaga zrobienia. Na pewno naszą wizytówką i tu zgodzę się z moimi kolegami, jest Zasole. I to Zasole dzisiaj wygląda dzisiaj jak wyglądało w czasie kiedy powstawało. Natomiast okolice dworca straszą, natomiast tam trzeba położyć szczególny nacisk na bezpieczeństwo, bo kwestia bezpieczeństwa na Zasolu jest rzeczą taką priorytetową. A oprócz tego to cały szereg rzeczy. W każdej dzielnicy coś, jakieś otwarcie terenu na Starych Stawach, czy inne rzeczy, które są do zrobienia, czy chodniki i poprawa infrastruktury takiej właśnie komunikacyjnej tu na starym osiedlu.

Janusz Marszałek: - Proszę Państwa, rady osiedli, jak tu było wspomniane, jest ich dwanaście,  bardzo rzetelnie pracują na bieżąco. Te rady przekazują bardzo konkretne wnioski, co trzeba zrobić, co jest konieczne. To są często drobne sprawy, ale i grubsze sprawy. No i tak, jak wszyscy mówią potrzeba jest w miarę równomiernego rozdziału zadań w rozwoju poszczególnych dzielnic.
Na pewno potrzeby są ogromne jeśli chodzi o świetlice dla młodych ludzi i tak jak na osiedlu Stare Stawy, warto pomyśleć o kolejnych świetlicach, a także o placach zabaw przyzwoitych na obecne czasy. Myślę, że drogi i chodniki, szczególnie powiatowe, są w tak opłakanym stanie, że musimy wspólnie z kolejnymi starostami podjąć działania, aby tę sytuację poprawić. Było wspomniane Zasole, gdzie szczególnie jest to widoczne. Natomiast ten stan który jest, jeżeli chodzi o czystość, myślę że trzeba to utrzymać i rozwijać dalej.


Pytania jednego z kandydatów do konkretnego kandydata, zgodnie z ustaleniami dziennika „Polska. Gazeta Krakowska”. Czas odpowiedzi wynosi 90 sekund.



Janusz Chwierut: - Jakie powinny być relacje pomiędzy prezydentem miasta Oświęcim a radą miasta? I to pytanie chciałem zadać osobie, która jest najdłużej radną, którą pamiętam jeszcze z 1998 roku, do Jacka Grossera.

Jacek Grosser: - Myślę, że każdy inny prezydent musi znaleźć wspólny język z radą. Musi umieć rozmawiać z radą. Rozmawiać, rozmawiać, rozmawiać. Ten dialog nie musi być skończony. Cały czas trzeba rozmawiać. Kwestia warunków, nie ma o czymkolwiek mówić. Chciałem przypomnieć, że tam, gdzie prezydent rozmawiał z radą, istniała możliwość wykupienia Tęczy, podejmowanie decyzji, naprawdę takich, które były trudnymi decyzjami. A rada niejednokrotnie jednogłośnie nie podejmowała. A tam, gdzie dialogu zabrakło, gdzie się nie liczyło z głosem radnych, niestety, ale była przegrana.
Dziękuję.

Grzegorz Gołdynia: Ja rezygnuję z (możliwości - przyp. red.) zadania pytania.

Jacek Grosser: - Ja mam pytanie do pana kandydata Janusza Chwieruta. Proszę mi odpowiedzieć, czy dobrze jest, że Pan jako poseł kandyduje na urząd prezydenta miasta Oświęcim. Czy czasem nie okaże się w ten sposób, że za parę lat, za dwa Pan powie pan tak - Nie ja idę do Parlamentu Europejskiego i zostawi nas pan tu w Oświęcimiu. To są moje obawy. Jak się Państwo domyślają, to nie było uzgodnione pytanie. Dziękuję.

Janusz Chwierut: - Na pewno nie było uzgodnione, tak, że tutaj przyrzekamy. Proszę Państwa, oczywiście decyzja moja związana z kandydowaniem na stanowisko prezydenta miasta była efektem długich przemyśleń, długich dyskusji, namów wielu osób, które w Oświęcimiu namawiały mnie do tego, żebym kandydował. Ja swoje doświadczenie samorządowe, które mam od 1994 do 2005 roku, bo przez dwie kadencje byłem radnym miejskim i przez jedną kadencję byłem radnym powiatowym, postanowiłem wykorzystać dla naszego miasta, dla mieszkańców Oświęcimia. Oczywiście, to jest doświadczenie które mam z pracy poselskiej. Te pięć lat, które spędziłem w sejmie, w Warszawie, myślę, że pozwoli nam wykorzystać lepiej potencjał, który drzemie w mieście i w mieszkańcach. I tak już bezpośrednio, żeby nie było, że wybieram Oświęcim dzisiaj, to ja Państwu deklaruję, że ja nie będę startował w wyborach parlamentarnych za rok. Nie będę startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego za cztery lata. Zdecydowałem, że chcę wrócić do Oświęcimia i pracować dla Oświęcimia. Dziękuję.

Paweł Kobielusz: -Szanowni Państwo, wszyscy moi szanowni kontrkandydaci od wielu lat pełnią różne stanowiska w samorządzie, w parlamencie. Ja osobiście nie raz, nie dwa śledziłem uważnie ich materiały wyborcze, programy i moje pytanie brzmi następująco: Proszę wymienić chociaż jedną rzecz, która nosi znamiona trybu dokonanego. A na to pytanie odpowie mi może, który z Panów uważa za stosowne.

Brak odpowiedzi.

Piotr Kućka: - Szanowni Państwo, ja mam pytanie do Janusza Chwieruta.
Takie pytanie, które właściwie nawiązuje do tego, o czym tu już była mowa.
12 maja na konferencji prasowej pan Janusz Chwierut, pan poseł Janusz Chwierut zadeklarował się, że na dwa miesiące, na pewien czas przed wyborami złoży mandat poselski. Mam tylko pytanie takie krótkie, czy pan poseł Janusz Chwieruta jest nadal posłem?

Janusz Chwierut: - Proszę Państwa, było takie pytanie, czy ja zawieszę działalność poselską i zrezygnuję z mandatu posła, właśnie na tej konferencji prasowej. Ja odpowiedziałem w ten sposób: Jeżeli obecny prezydent miasta zrezygnuje ze stanowiska prezydenta miasta, ja też jestem gotowy zrezygnować ze stanowiska posła na sejm. Po dzień dzisiejszy pan prezydent nie zrezygnował, więc ja też nie zrezygnowałem. Panie przewodniczący. Jest tutaj kilka osób, które były na tej konferencji i naprawdę ja nie powiedziałem, że ja zrezygnuję na dwa miesiące przed, ja to uzależniałem, po prostu, od dej decyzji. Dziękuję

Janusz Marszałek: - To może ja też dołączę do pana posła Chwieruta, proszę Państwa. Panie pośle, został pan głosami w dużej mierze głosami mieszkańców Oświęcimia wybrany na czteroletnią kadencję do sejmu. W tej chwili, na rok przed wyborami parlamentarnymi przerywa ją Pan, startując na kolejne stanowisko, tym razem prezydenta Oświęcimia, chwaląc się w prowadzonej kampanii i swoimi osiągnięciami jak na przykład w Oświęcimskim Strategicznym Programie Rządowym. Dowiedzieliśmy się również, że Pana serce bije dla Unii Oświęcim.
Proszę w tak razie o odpowiedź na pytanie, jakie konkretnie działania podjął Pan, aby ratować ekstraligową drużynę hokeja w Oświęcimiu w najtrudniejszym dla niej okresie, aby ratować przed likwidacją tak istotny dla Oświęcimia, istniejący od zarania niepodległości zespół jednostek wojskowych i aby nie skreślono z Oświęcimskiego Strategicznego Programu Rządowego trzystu tysięcy na rozpoczęcie rewitalizacji newralgicznej dla miasta obwodnicy drogowej. Pieniądze proponuje się przekazać na inne cele gminie wiejskiej.

Janusz Chwierut: - Proszę Państwa, jeżeli chodzi o klub sportowy Towarzystwo Hokejowe Unia Oświęcim, to ja tu muszę wspomnieć świętej pamięci prezesa Adama Urbańczyka. To Adam Urbańczyk uratował tak naprawdę hokej. To tak naprawdę dzięki jego determinacji hokej w Oświęcimiu istnieje. To dzięki niemu i Andrzejowi Kacorzykowi (przewodniczącemu Rady Powiatu Oświęcimskiego - przyp. red.) udało się znaleźć sponsora, jakim jest Adam Klęczar (właściciel firmy Aksam - przyp. red.). I chwała Adamowi Klęczarowi, że zdecydował się finansować hokej. Jeżeli chodzi o moją działalność, to wspólnie z Adamem Urbańczykiem organizowaliśmy Klub Stu. Udało się znaleźć dwadzieścia tysięcy złotych. Myśmy ze swoich pieniędzy dawali, swoich prywatnych pieniędzy po paręset złotych miesięcznie żeby ratować hokej w latach 2007-2008, kiedy nikt wtedy nie chciał wyciągnąć ręki do Adama Urbańczyka. Proszę Państwa, jeżeli chodzi o kwestie związane z OSPR, to OSPR jest realizowany przez samorządy. Myśmy, i ja zawsze to podkreślałem, od roku 2006, gdzie dzięki mojej poprawce do budżetu państwa, zwiększono wydatki na Oświęcimski Strategiczny Program Rządowy o cztery miliony sześćset tysięcy złotych. Te pieniądze nigdy by do Oświęcimia nie przyszły. To dzięki tym pieniądzom udało się zrealizować ulicę Dworcową i przedpole dworca PKP. Tak, że to jest realizacja głównie spoczywa na samorządach. Jeżeli ktoś nie wykonał zadania, jak w poprzednim roku, to jest wina samorządu. My, jako posłowie zabezpieczamy w budżecie środki, od 2006 roku. Co nie było wcześniej. Tak jak było zapisane w rozporządzeniu, tak było w budżecie. I to jest zasługa zarówno moja, jak wszystkich posłów ziemi oświęcimskiej. (Czas minął - przyp. red).


Pytania z sali, zgodnie z ustaleniami dziennika „Polska. Gazeta Krakowska”.




Jestem mieszkańcem Oświęcimia, rodowitym i mam pytanie do Państwa, jak planujecie zabezpieczyć nasze dzieci w szkołach odnośnie bezpieczeństwa i zagrożenia demoralizacją dzieci i zarazem, żeby dzieci wracały bezpiecznie do domu, nie były bite przez nauczycieli. Kandydat pan S. miał być i nie pojawił się, czekałem na to, żebym mógł mu pytanie zadać i jest sygnatura (...), sprawa jest w sądzie w tej chwili przeciwko panu S. i ja tylko czekam na to, co proponujecie dla takich dzieci.



Janusz Chwierut: - Problem związany z bezpieczeństwem dzieci i w ogóle z funkcjonowaniem oświaty jest istotny. Jeżeli mówimy o oświacie na poziomie podstawowym i gimnazjalnym, to jest właśnie w zakresie działania samorządu miejskiego. Oczywiście ja, każdy ma swoje doświadczenia. Ja też mam dwie córki, które już ukończyły zarówno podstawówkę, jak i gimnazjum, więc nie mogę aż tak bardzo krytycznie ocenić tego okresu. Uważam, że wiele nauczycieli, wiele osób naprawdę się stara. Jedno, co mam, naprawdę, jakiś żal jak gdyby, uważam, że to powinno być jednym z priorytetów każdego prezydenta. To jest to, żeby poprawić warunki w szkołach, zarówno te wokół szkoły, w zakresie, właśnie, obiektów sportowych, boisk sportowych, jak i te, które dotyczą bezpieczeństwa. Oczywiście to bezpieczeństwo musi tu być też oparte zarówno na nauczycielach, ale także i rodzicach. No, nie możemy zrzucać odpowiedzialności wyłącznie na nauczycieli i na samorząd. To tak naprawdę my, jako rodzice w dużej mierze też odpowiadamy za to, jak te dzieci się zachowują. I to jest też nasza duża rola i odpowiedzialność. Dziękuję

Grzegorz Gołdynia: - Proszę Państwa, to jest jeden z najważniejszych problemów, które mamy właśnie w naszym programie umieszczone. Będziemy tutaj chcieli powielić doświadczenia z powiatu. Już w 2000 roku zainicjowałem program w szkołach ponadgimnazjalnych, który nazwaliśmy Bezpieczna Szkoła. Polegał on na omonitorowaniu szkół. Byliśmy pierwszym samorządem, który to zrobił. Na początku byliśmy krytykowani, dziś jest to bardzo dobrze oceniane. Przyjęliśmy psychologów, pedagogów do szkół. Tak, że różnego rodzaju spotkania z ciekawymi ludźmi i prelekcje nawet z tymi, którzy nawet byli narkomanami, którzy opowiadali swoje przeżycia. Ten program, oczywiście nie opowiem go całego, jest bardzo szeroki. Efekt był taki, że o ponad siedemdziesiąt procent spadła w szkołach przemoc. Także nie stwierdzono handlu narkotykami w szkole. To samo zrobię w szkołach podstawowych i gimnazjalnych. Dziękuję.

Jacek Grosser: - Pracuję w Centrum Kształcenia Praktycznego (w Oświęcimiu - przyp. red.) jest to szkoła średnia, warsztaty szkolne. Z młodzieżą mam do czynienia na co dzień. Smutno mi było w tym roku, kiedy dowiedziałem się, że dziewięćdziesiąt procent szkół podstawowych u nas nie ma ciepłej wody w umywalniach. W zeszłym roku, w tym roku zostało to naprawione. Myślę, że wszystkie te rzeczy, które koledzy mówili, sprawy bezpieczeństwa na boisku, sprawy bezpieczeństwa w klasach, czy na przerwach, te sprawy powinien załatwiać również monitoring. Powinny się znaleźć pieniądze na ten monitoring i skrupulatnie przeglądać go. Ale nie można zapomnieć również o zajęciach polekcyjnych, o tym, żeby tą młodzież czymś przyciągnąć. I niech to będą skyte parki, niech to będą inne miejsca zabaw, bo ja sto razy wolę, żeby ta młodzież, te dzieci siedziały w miejscach zabaw, boiskach aniżeli przy kiosku z piwem, czy na TBS (Towarzystwo Budownictwa Społecznego - red. red.) pijane leżały na schodach. Dziękuję.

Paweł Kobielusz: - Szanowni Państwo, Pan zadał pytanie na temat bezpieczeństwa w szkołach. Akurat na co dzień ja pracuję w szkołach, więc mogę chyba najwięcej na ten temat powiedzieć. Mianowicie, proszę mi uwierzyć, że wszystkie placówki oświatowe, dyrektorzy tych placówek, starają się jak mogą, żeby zabezpieczyć bezpieczeństwo uczniów. Proszę sobie wyobrazić jedną sytuację: dwieście dzieci i trzech, czterech nauczycieli. Zawsze może się coś wydarzyć. Naprawdę tam wszyscy nauczyciele, wszyscy łącznie ze mną, mówię o sobie, staramy się. I bardzo bym prosił również państwa, jako rodziców o tłumaczenie, edukowanie dzieci w tym zakresie. Bo naprawdę chodzi o ich zdrowie i bezpieczeństwo. A przechodząc płynnie do infrastruktury, która również powinna spełniać wymogi bezpieczeństwa, to naprawdę, infrastruktura przyszkolna w Oświęcimiu jest w tragicznym stanie. Większość boisk, to ja się zastanawiam czy to jest wspinaczka alpinistyczna, czy płaski teren. Naprawdę wymagają renowacji i zmiany nawierzchni na nowoczesną. Nie asfaltową, nie betonową, bo ona zagraża bezpieczeństwu waszych dzieci. Dziękuję.

Piotr Kućka:- Szanowni Państwo, ja mam troszkę dłuższy staż pracy w szkołach i to różnego rodzaju. W szkołach na terenie miasta i średnichi i podstawowych, a w tej chwili w gimnazjum. I stykam się z różnego rodzaju problemami. I proszę Państwa to sprawa bezpieczeństwa w szkołach stawiana jest na pierwszym miejscu. I część szkół bierze udział w programach typu Bezpieczna Szkoła we współpracy z policją, we współpracy z innymi służbami. Natomiast część jest obok tych programów, a nie w samym środku. Proszę Państwa, uważam, że tego typu programy pomagają i wiem, bo taki program wprowadzaliśmy u siebie, wprowadzałem w tej szkole, którą prowadziłem i taki program pomaga w działaniu. Dziękuję.

Janusz Marszałek: - Szanowni Państwo, Pan zadał bardzo konkretne pytanie w konkretnym przypadku, to jest wyjątkowa sytuacja, jaka się wydarzyła i myślę, że z punktu widzenia rodzica, który odbiera tę sytuację inaczej wygląda niż z punktu widzenia nauczyciela, który się w tym znalazł. Prawdopodobnie, jak Pan powiedział, sprawa będzie miała swoje rozstrzygnięcie w sądzie. Ale to jest konkretny przypadek. Natomiast generalnie trzeba powiedzieć, że jako szef systemu szkolnictwa w mieście od ośmiu lat, widzę systematyczną poprawę tutaj jeśli chodzi o bezpieczeństwo. Gimnazjum nr 4 na dworcu, bardzo dobry system monitoringu elektronicznego, który chcemy dalej wprowadzać, czy też samo zaangażowanie nauczycieli, pozwala na to że, myślę, że generalnie dzieci mogą być bezpieczne i rodzice współdziałający mogą się czuć bezpieczni czy spokojni o swoje dzieci.


Ja najpierw zacznę jako mieszkaniec Zasola. Chciałbym zapewnić, że Państwa rozliczmy z tych obietnic co do Zasola i co do chodników.  Natomiast moje pytanie jest takie. Przygotowując się, Patrząc na Państwa programy, wiele z Państwa pisze o straży miejskiej. Chciałbym się zapytać jak Państwo widzą przyszłość Straży Miejskiej w Oświęcimiu. Czy powinna dalej istnieć, ponieważ obecnie wizja mieszkańców o straży miejskiej jest taka, że nadaje się tylko do wypisywania mandatów, a takie śmiechy są, że przepraszam za wyrażenie, Pan Ichniowski (komendant SM w Oświęcimiu - przyp. red.) to sobie może już teraz dogonić tylko pana Gołdynię (zastępcę komendanta SM, ale nie kandydata na prezydenta miasta - przyp. red.).



Janusz Chwierut: - Proszę Państwa, myśmy w swoim programie zapisali właśnie reorganizację straży miejskiej z ptajnikiem. I na wszystkich spotkaniach z radami osiedlowymi, bo tylko dwie nam odmówiły, jedna na Zasolu, druga na domkach szeregowych, które nie chciały się spotkać ze mną i rozmawiać na temat straży. Na wszystkich tych spotkaniach mówiliśmy na ten temat.
Bo był to jeden z kluczowych problemów który jest w naszym mieście. Wszyscy na pierwszy rzut oka uważają, że straż miejska nie powinna funkcjonować w Oświęcimiu, wzorem może Libiąża czy Chrzanowa, bo tam nie ma straży miejskiej. Tam pewne zadania wykonuje właśnie policja. Samorząd wspiera zadania policji. Natomiast po dłuższej dyskusji na wszystkich spotkaniach, nie było żadnej rady osiedlowej, która by stwierdziła: musimy zlikwidować straż miejską. Musimy ją zreorganizować. Ona musi działać w innej formule. I to Państwu chcę przekazać. Ja uważam, że to jest słuszny pogląd. Dziękuję.

Grzegorz Gołdynia: - Niezależnie od tego kogo dogoni, też uważam, ze straż miejską trzeba zreorganizować. Trzeba ją doposażyć. Oczywiście, ona powinna być strażą nowoczesną, dobrze wyposażoną. Nie jestem zwolennikiem likwidacji straży miejskiej. Tam, gdzie Zlikwidowano straż miejską, były problemy. Policja nie ma tylu etatów, żeby zwykłymi sprawami porządkowymi się zajmować. Ktoś to musi robić, proszę Państwa. Ja wiem, że jest to często nieprzyjemnie odbierane, bo się kojarzy z takimi, powiedzmy blokadami na kołach. Ale jakby ludzie nie stawali w tych miejscach nieodpowiednich, to by tych blokad nie było. Inna sprawa, że w Oświęcimiu jest za dużo miejsc, gdzie nie wolno stawać. Jest za dużo obostrzeń. Takie bezsensowne miejsca , gdzie nie wolno stawać, będziemy likwidować. Czyli, mówiąc pokrótce, zgadzam się tutaj z przedmówcą, straż wymaga reorganizacji ale nie likwidacji.

Jacek Grosser: - Mam trochę odmienne zdanie, uważam że Straż Miejska w Oświęcimiu ma prawo bytu w Oświęcimiu i powinna być. Przyjmuje na siebie cały ciężar tych najbardziej paskudnych, złych, których policja pozbyła się tych obowiązków. Niejednokrotnie nie widzimy tej straży miejskiej, która pracuje w nocy, razem z policjantami. Ja wiem, że padną głosy, że gdzieś tam śpią w radiowozie, bo takie przypadki są i o tym wiem. Natomiast musimy pamiętać o tym, że problem z taką nieprzyjemną rzeczą, to znaczy pracując w takiej służbie powinienem być odpowiednio nagradzany. Nagradzany w ten sposób, że tu należy się szacunek dla tych służb. Nie, że oni pracują miesiąc, dwa, a potem się zwalniają i idą do jakiejkolwiek innej pracy. Natomiast obiecuję jedno, że jeżeli zostanę prezydentem, to postaram się o taki sprawdzian sprawnościowy, gdzie jeden z drugim, pan Ichniowski i pan Gołdynia będą konkurowali, kto więcej straci na wadze. Dziękuję.

Paweł Kobielusz: - Szanowni Państwo, ja na samym początku nie będę się wiele różnił od przedmówców. Oczywiście, straż miejska  powinna zostać, tylko powinna być zreorganizowana. Ale chciałbym powiedzieć o jednym ważnym aspekcie. My tu mówimy o działalności straży miejskiej, którą widzimy. Namacalnie, naocznie, na ulicach. A straż miejska na przykład w chwili obecnej w mojej placówce prowadzi akcję, uczy dzieci pierwszej pomocy. To też są elementy działalności straży miejskiej, prawda? Więc jak najbardziej straż powinna zostać, ale nie w tym, kształcie. Trzeba zmienić wizerunek strażnika miejskiego. On nie może się kojarzyć z człowiekiem zakładającym blokadę i wypisującym mandat. To ma funkcjonować na zasadzie człowieka, który pomaga obywatelowi. Nie wiem, ja dam może bardzo trywialny przykład, ale na zasadzie człowieka, który ma ściągnąć starszej pani kota z drzewa, a również pełni funkcje porządkowe. Dziękuję.

Piotr Kućka: - Proszę Państwa, ja uważam, że straż miejska powinna w Oświęcimiu pozostać, ale powinno się przypomnieć straży, a właściwie jej poszczególnym pracownikom, że oni mają służyć mieszkańcom miasta , a nie są władzą w mieście. I tyle.

Janusz Marszałek: - Szanowni Państwo, krytykuje się wszystkich i wszystko i to jest normalne. Gdyby jednak sobie spróbować pomyśleć, co by było, gdybyśmy jednak zlikwidowali tą straż miejską, to myślę, że w ciągu dwóch, trzech, czterech miesięcy, pół roku najpóźniej mielibyśmy kolejne wnioski: proszę założyć straż miejską . Takie jest moje odczucie. Badaliśmy tę też sprawę po wielekroć, zresztą narzekają ludzie, czy piszą, narzekają, że są blokady, no ale jak rada miasta przyjmuje uchwałę o pobieraniu opłat, a ktoś nie wniesie opłaty, to potem jest blokada. Staramy się tego jak najmniej robić, ale czasami nie ma wyjścia. Proszę Państwa, jak popatrzeć jeszcze na to, co faktycznie nie widać z tego, co straż miejska robi a w szkole, w szkołach różne inne prewencyjne działania, jak potrafi służyć, jak potrafi ratować ludzi, myślę, że jeden wniosek jest. Powinna być. Dziękujemy.


- Dzień dobry, nazywam się Dariusz Koster, mieszkam tutaj w Oświęcimiu na osiedlu (Chemików - przyp. red.), ale pracuję na Zasolu. Cała moja kariera zawodowa jest praktycznie związana z organizacjami pozarządowymi. Moje pytanie do Panów jest proste. Jak widzicie współpracę i dalsze działanie organizacji pozarządowych na terenie miasta łącznie z i przede wszystkim z dotowaniem i formami wspierania organizacji pozarządowych?



Janusz Chwierut: - Proszę państwa, ja sam prowadzę stowarzyszenie, taką organizacje pozarządową. Nazywa się ona Miejski Klub Piłkarski Unia Oświęcim. Prowadzę to już od ośmiu lat, czyli nie jest to związane z jakąkolwiek działalnością pod wybory. I mogę sam powiedzieć, że tak naprawdę te stowarzyszenia wymagają znacznie większego wsparcia. Nie mówię tylko o sporcie. Mówię także o kulturze, o ochronie zdrowia. Wiele, wiele innych stowarzyszeń, które funkcjonuje w mieście, powinno dostać wsparcie większe z budżetu miasta. Ktoś powie: Przecież nie ma więcej pieniędzy, komuś trzeba by było zabrać. Ale proszę Państwa, to jest najtaniej wydany pieniądz. Dlatego, że w tych stowarzyszeniach działają ludzie bezinteresownie, za darmo. To są pasjonaci. Tak naprawdę wydanie każdego, nie wiem tysiąca złotych zwraca się kilkakrotnie. Dlatego lepiej wspierać stowarzyszenia niż tworzyć miejskie organizacje. Chociaż one niekiedy też są potrzebne, w pewnym zakresie. Dlatego osobiście uważam, że w budżetach miasta powinno być większe wsparcie finansowe dla stowarzyszeń. Druga rzecz bardzo ważna. Tego nie ma w Oświęcimiu. (czas minął - przyp. red.) Teraz niestety nie będę mógł odpowiedzieć. Myślę, że kiedyś Państwu o tym opowiem. Chodzi o pozyskiwanie środków europejskich dla stowarzyszeń przy pomocy właśnie miasta i samorządu miejskiego.

Grzegorz Gołdynia: - Zgadzam się z poprzednikiem. Koszt wspierania stowarzyszeń, to jest proszę Państwa, nie tylko realizacja zadań, bardzo ważnych zadań społecznych przez dane organizacje, ale to jest realizowanie zadań za darmo. Niektóre zadania musi zorganizować miasto, powiat. Dużo taniej i lepiej zorganizują to stowarzyszenia. Dlatego warto je wspierać.
Będąc wicestarostą powiatu, właśnie stworzyliśmy taki program wsparcia stowarzyszeń pozarządowych Były różne formy konkursów i zadania realizowane w poszczególnym roku, właśnie dla stowarzyszeń. Były także dodatkowe środki, które były przekazywane już na konkretne zadania. Także zorganizowaliśmy pierwsze targi stowarzyszeń pozarządowych. Dlatego kończąc, to jest jedno z najważniejszych podmiotów wspierających właśnie samorząd. Dlatego, jak będę prezydentem, to będę z wami ściśle współpracował.
Dziękuję.

Jacek Grosser: - Współpraca z organizacjami pozarządowymi, to jest najlepiej wydany pieniądz. Lepiej wydany pieniądz, niż zrobi to najlepszy urzędnik. Przykładem jest właśnie Szansa (jedno ze stowarzyszeń - przyp. red.), która w tym roku borykała się z brakiem pieniędzy. Takich stowarzyszeń na terenie Oświęcimia było znacznie więcej. Szkoda, że zabrakło tego wsparcia, takiego konkretnego. Szkoda, że nie było wsparcia dla lokalnych grup muzycznych, które przecież są na terenie Oświęcimia, które promują nasz Oświęcim, które są wykorzystywane przez nas przy wszelkiego rodzaju imprezach. Ja myślę, że to wsparcie, czy to jest stowarzyszenie, czy to jest inna forma działania wymagała by wsparcia. Dziękuję bardzo.

Paweł Kobielusz: - Oczywiście, że stowarzyszenia powinny działać, dlatego, że pewnego obszaru działalności, które wykonują stowarzyszenia nie byłoby w naszym mieście, gdyby nie one. Naturalne powinny być, otrzymywać pomoc, powinny być wspomagane z budżetu miasta, pytanie: nie ma pieniędzy? Pieniądze często wydawane są w innych obszarach, w których nie powinny być wydawane, więc można przesunąć. I poseł Chwierut, niestety, ale po dzwonku mnie nie uprzedził: plus oczywiście są fundusze europejskie. Dziękuję.

Piotr Kućka: - Szanowni Państwo, jak najbardziej jestem za wspieraniem stowarzyszeń. Sam prowadzę jedno. Jest to Powiatowy Szkolny Związek Sportowy i wiem ile Powiatowy Szkolny Związek Sportowy przy wsparciu finansowym powiatu oświęcimskiego, ile może zrobić w ramach organizacji, rywalizacji w dziedzinie sportowej dzieci i młodzieży. Ale robią to pasjonaci, i robią to ci, którzy chcą, którym się jeszcze chce i chce się popracować tak właśnie w ramach swojego czasu. I ta praca jest warta naprawdę dużego wsparcia organizacyjnego i wsparcia finansowego na te wydatki rzeczowe, które przy tego typu działalności zawsze występują.

Janusz Marszałek: - Proszę Państwa, bardzo mi się przyjemnie zrobiło, jak usłyszałem te wszystkie głosy przedmówców. Od dwudziestu lat też jestem założycielem, mam przyjemność działać, współdziałać, wspierać, Państwo pamiętają Maję jeszcze. Została przemieniona na Bliżej Człowieka, ale wiele, wiele fundacji, stowarzyszeń, organizacji, pole działania współdziałania z mojej strony, stąd rozumiem doskonale i z wielka przyjemnością wspieram.
Myślę, że rozwiązania, które są prawnie zastosowane jeżeli chodzi o uczestnictwo w konkursach na zadania jest dobrą formą otwierającą drogę dla wszystkich organizacji, żeby zaprezentować i wykonywać poszczególne zadania dla miasta i potrzeb, które urzędnicy nie są w stanie zorganizować. I mogę tylko jedną rzecz powiedzieć: im więcej stowarzyszeń, fundacji, tym lepiej.


Pytanie zadane przez internautę, przesłane dziennikowi „Polska. Gazeta Krakowska”.




Co dalej z Rynkiem Głównym?



Janusz Marszałek: - Proszę Państwa, nie wierzono, że udało się usunąć Tęczę razem z bunkrem. Bardzo się cieszę, że udało się usunąć hitlerowski relikt hitlerowski z serca miasta i otwarła się droga do tego, że w tym miejscu mogą się odbywać ciekawe imprezy. (Część nagrania nieczytelna). Również w ubiegłym roku część mieszkańców mogła brać udział w ocenie koncepcji zagospodarowania Rynku Głównego. Ta koncepcja została wypracowana, uzgodniona z konserwatorem wojewódzkim zabytków. Teraz jest bardzo ciekawy projekt przygotowany, praktycznie zatwierdzony do realizacji.
Myślę, że te wizualizacje, które będą mogli Państwo zobaczyć są na tyle zadawalające, że panie będą mogły chodzić w szpileczkach i nie uszkodzą sobie obuwia ,a również będą tam zawarte elementy historyczne, które na pewno będą się wszystkim podobały. Na pewno rynek miasta Oświęcimia będzie pięknym miejscem przyciągającym i mieszkańców i turystów.

Piotr Kućka: - Proszę Państwa jeżeli chodzi o rynek miasta, to dyskusja trwa już od dłuższego czasu. Jeszcze Tęcza stała i zastanawiano się co postawić, jak urządzić rynek, żeby rynek był funkcjonalny, żeby pasował wszystkim mieszkańcom. Niektórzy chcieli, żeby wróciła stara studnia w tej wersji jaka była w okresie międzywojennym i wcześniej. Inni chcieli żeby wrócił święty Jan Nepomucen, figura, której szukano na terenie cmentarza. Jeszcze pojawiała się taka koncepcja z dużą ilością fontann na rynku. Ja uważam, że rynek powinien być w jak najmniejszym stopniu zabudowany, żeby była możliwość dowolnej aranżacji tego rynku w zależności od potrzeb, od imprez. Pewnie, że również powinny się tam pojawić też może takie lokalne rzeczy, taki lokalny nasz pomnik Makowskiego przy sztalugach, gdzieś z boku, tak żeby nie kolidował z całą resztą rynku. Natomiast ten rynek powinien dawać możliwość wykorzystania go na różnego rodzaju imprezy. Tak jak był Life Festival, czy tak jak mogłyby być jarmarki świąteczne czy inne.

Paweł Kobielusz: - Szanowni Państwo, otóż pan Janusz Chwierut odwoływał się do strategii. Ja niestety nie mam wersji papierowej naszego programu, ale w naszym programie właśnie mówimy o tym, że rynek w ogóle wzorem innych miast w Europie i na świecie, powinien być centrum wydarzeń społeczno – kulturalnych. Powinno się tam odbywać wiele imprez, tak jak przedmówcy mówili. A jeśli chodzi o płytę, o nawierzchnię, stoimy na stanowisku, że powierzchnia powinna kształtem przypominać Oświęcim przedwojenny. Oczywiście po konsultacjach społecznych i po wykonaniu odpowiedniego projektu. Dziękuję.

Jacek Grosser: - Proszę Państwa, jak powiedzieli moi przedmówcy, projekt już jest zrobiony, projekt już jest wykonany i teraz tylko wykonywać. Ubolewam, jako mieszkaniec miasta, że nie miałem możliwości wyboru. Niestety nie miałem tej możliwości wyboru, tak jak Państwo nie mieli możliwości wyboru. Żeby było kilka propozycji, wariantów, w których można było wybierać.
To zostało nam odebrane. I teraz w takiej postaci, w jakiej zaprezentował pan prezydent. W związku z tym trudno mi się wypowiadać nie mając możliwości wyboru, czy jest dobre rozwiązanie, czy to jest złe rozwiązanie. Wystarczyło zwykły konkurs zrobić. Szkoda, że tak się nie stało. Dziękuję.

Grzegorz Gołdynia: - Proszę Państwa, problem nie dotyczy tylko rynku, ale całej Starówki. Ze względu na to, że, proszę państwa, to jest nasza cała historia. To powinna być wizytówka miasta, to powinno być centrum turystyczne abyśmy zachęcili ten milion pielgrzymów czy turystów, którzy przyjeżdżają do Oświęcimia. Mamy czy się szczycić, jak piękny kościół salezjanów i inne piękne budynki historyczne. Tą całą część miasta trzeba zrewitalizować. I rynek jest tylko jednym z elementów. Proszę Państwa, ja uważam, że powinno się mimo wszystko ogłosić konkurs, zaprosić znanych artystów, wykorzystać oczywiście, historyczność tego rynku, ale także sprawić, że tam będą, będzie on przyciągał turystów, tam będzie żył artystycznie, tam będzie się chciało przyjść napić kawy. Tak jak jest w Krakowie. Myślę, że są ogromne środki europejskie funduszowe, z których można skorzystać. Dziękuję.

Janusz Chwierut: - Proszę Państwa, Stare Miasto to serce naszego miasta. Powiem szczerze, mnie naprawdę jest żal i przykro, jak przejeżdżam przez oświęcimski rynek i przejeżdżam przez inne miasta. Przez Kęty, Trzebinię, Olkusz. Tam nie myślą jak ma wyglądać rynek, tam już robią. Wydają ogromne miliony złotych, które pozyskali z Unii Europejskiej. Olkusz piętnaście milionów złotych, Trzebinia prawie osiem milionów złotych, Kęty prawie pięć milionów złotych. A my co? My dalej myślimy, co tam ma być. Proszę Państwa, ta decyzja, co tam ma być, trzeba się było zastanawiać trzy, cztery lata temu. Myśmy tam dzisiaj powinni widzieć koparki i ludzi, którzy pracują. oczywiście to jest największe zaniedbanie władz miasta tej kadencji. Ja to powiem wprost: piętnaście milionów złotych, które Oświęcim nie pozyskał jest największym zaniedbaniem władz miasta tej kadencji. Jak powiedział marszałek Sowa (członek zarządu województwa marszałkowskiego - przyp red.), projekt rewitalizacji Starego Miasta był tak naprawdę wymierzony czy skierowany wprost do Oświęcimia. Oświęcim miał szanse pozyskać ogromne pieniądze. My dzisiaj mówimy o projekcie, a nic nie mówimy o pieniądzach.
Naprawdę będziemy musieli, nawet jak przyjmiemy ten projekt, zrealizować te zadania z własnych środków budżetowych. Zamiast realizować żłobki, drogi osiedlowe, wiele, wiele innych zadań. Dlatego uważam, że jest to zaniedbanie, ale musimy iść do przodu, musimy  Jednak musimy znaleźć pomysł na nasze miasto. Dziękuję.

Na zdjęciu: Janusz Chwierut, Grzegorz Gołdynia, Jacek Grosser, Paweł Kobielusz, Piotr Kucka i Janusz Marszałek. Fot. Paweł Wodniak