• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

OŚWIĘCIM. Czy to oni kradli karty bankomatowe?

Reklama


Ochroniarze zatrzymali i przekazali policjantom dwóch mężczyzn, którzy wtargnęli na teren firmy przy ulicy Chemików. 30-latek z Wieliczki i 44-latek bez stałego miejsca zamieszkania są typowani, jako sprawcy kradzieży kart bankomatowych z terenu tej firmy.





Do kradzieży doszło w ubiegłym roku. Dwoje pokrzywdzonych dowiedziało się o utracie kart bankomatowych telefonicznie.

- Mężczyzna przedstawił się jako dyżurny inspektor banku i poinformował, że ktoś posługuje się ich kartami bankomatowymi i próbuje dokonywać transakcji. Następnie poprosił o potwierdzenie kradzieży karty i podanie jej numeru lub kodu PIN, aby można było ja zastrzec. Jedna z osób pokrzywdzonych podała kod, myśląc, że karta zostanie zastrzeżona lecz jak się później okazało kod podała sprawcy, a ten już bez przeszkód pobrał 1500 złotych z jej konta - relacjonuje Małgorzata Jurecka, rzeczniczka komendanta powiatowego policji w Oświęcimiu.

Drugi z okradzionych wiedział, że do zastrzeżenia karty nie jest potrzebny kod PIN. Sam zadzwonił do banku i zastrzegł kartę. , poprosił dzwoniącego o podanie jego danych osobowych i numeru telefonu.

- Sprawcy wykorzystują fakt chwilowego pozostawienia niezamkniętego biura, kradną samą kartę bankomatową, a następnie dzwonią do pokrzywdzonego i pod pozorem natychmiastowego zastrzeżenia karty uzyskują kod PIN - tłumaczy modus operandi działania złodziei Małgorzata Jurecka.

Policja przypomina, że skradzioną kartę należy zastrzec, a żaden bank nie żąda od swoich klientów numeru PIN.

- Natomiast pracowników prosimy o zamykanie drzwi na klucz, nawet podczas krótkiej nieobecności w biurze i zabieranie klucza ze sobą, a nie pozostawianie go w zamkniętych drzwiach. Ponadto prosimy o zwracanie uwagi na obce osoby poruszające się po terenie wewnętrznym firmy, zainteresowanie się nimi, a w razie wątpliwości natychmiastowe powiadomienie służb ochrony lub policji - kończy Jurecka.