Reklama
Odpady zatkały pompy. Awaria przepompowni w Oświęcimiu - FOTO
- Jola Wodniak
- Oświęcim, Gospodarka
- 10 lutego 2026
- 15:12
Szmaty i chusteczki w kanalizacji zatrzymały pracę przepompowni przy Solnej 45. PWiK czyści zbiornik i przypomina, czego nie wrzucać.
Reklama
Spis treści
Szmaty w rurach, pompy stanęły
Do awarii przepompowni ścieków przy ul. Solnej 45 w Oświęcimiu doprowadził gwałtowny, ponadnormatywny napływ ścieków z dużą ilością stałych odpadów. Do zbiornika trafiły m.in. szmaty, chusteczki higieniczne i nawilżane oraz inne śmieci, które w ogóle nie powinny znaleźć się w sieci.
Ekipy weszły do pracy już w weekend
W sobotę 7 lutego 2026 roku zanieczyszczenia zaczęły odkładać się w komorze czerpalnej i szybko zablokowały wirniki pomp. Zabezpieczenia przeciążeniowe wyłączyły urządzenia, stacja zatrzymała pracę, a ścieki straciły swobodny przepływ w obrębie przepompowni.
Pracownicy Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Oświęcimiu ruszyli z interwencją także w niedzielę przed południem. Ręcznie i mechanicznie udrażniali pompy, demontowali odpady z wirników i przywracali podstawową funkcjonalność urządzeń.
WUKO czyści zbiornik, problem nie znika sam
Od poniedziałku załoga PWiK prowadzi kolejne prace eksploatacyjne, tym razem czyści zbiornik przy użyciu specjalistycznego samochodu asenizacyjnego typu WUKO. Sprzęt wybiera ze środka frakcje stałe i włókniste, których pompy nie potrafią przepompować, a które potrafią wrócić jak bumerang i wywołać kolejne awarie.
„Kanalizacja sanitarna przyjmuje wyłącznie ścieki bytowe” - mówi Faktom Oświęcim mistrz ds. sieci kanalizacyjnej w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o.
PWiK podkreśla, że takie odpady nie tylko blokują pompy, ale też przyspieszają zużycie elementów roboczych i zwiększają ryzyko kolejnych zatrzymań obiektu.
Naprawa potrafi kosztować dziesiątki tysięcy
Wodociągi zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt, pieniądze. Naprawa pompy zanurzeniowej potrafi kosztować kilkadziesiąt tysięcy złotych, a problem zaczyna się od rzeczy, które powinny trafić do kosza, nie do toalety.
PWiK apeluje, by mieszkańcy nie traktowali kanalizacji jak śmietnika, bo każda kolejna „wrzutka” zwiększa ryzyko następnej awarii.