Reklama
2 maja 2026, sobota
Od pomysłu do nękania, czyli sposób na kolejnych kupców
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 29 sierpnia 2010
- 10:33
Reklama
1 września minie rok, odkąd kupcy z pasażu przy ulicy Śniadeckiego zajmują swoje lokale pomimo wypowiedzenia umowy przez Zarząd Budynków Mieszkalnych w Oświęcimiu na polecenie Janusza Marszałka, prezydenta miasta. Pod koniec „rocznicy” włodarz wziął na ząb kolejnych handlujących, tym razem z targowiska.
Hala targowa w formie wymyślonej przez prezydenta jest Oświęcimiowi niepotrzebna. Podobnie jak dług, który musiałby zaciągnąć samorząd, sam lub poprzez miejska spółkę. Miasto nie potrzebuje kolejnej mikro galerii handlowej czy supermarketu. Mieszkańcy i handlujący chcą targowiska w obecnej formie, tylko zmodernizowanego, czystego i skanalizowanego.
Kto przyjdzie do hali, w której będzie o wiele mniej handlujących niż dzisiaj na placu i kupował towary po wysokich cenach, bo takie będą musieli narzucić handlowcy, by utrzymać się w drogiej hali? Dlaczego drogiej? Przecież miliony wyłożone na jej budowę trzeba będzie odzyskać. I to w miarę szybko, bo kredyt na realizację tego chybionego pomysłu należy spłacić.
O hali było głośno w ubiegłym roku. Na bazie pomysłu Janusza Marszałka, którego skutkiem ubocznym była utrata pracy przez Andrzeja Bojarskiego, doskonale zarządzającego Zakładem Usług Komunalnych w Oświęcimiu, wśród handlujących powstały dwa stronnictwa. Mniejszościowe, które prezydenckiej inicjatywie przyklaskiwało i większościowe, chcące modernizacji placu za niewielkie pieniądze.
Sprawa ucichła. Odrodziła się jednak niedawno za sprawą kontroli, zdaniem handlujących, celowo nasyłanych przez prezydenta niepokornym kupcom, którzy odważyli się głośno występować przeciwko budowie hali. Po raz kolejny zwrócili się do mediów, gdy podwyższono im stawki za rezerwację, dzieląc stanowiska na mniejsze.
Nakręciliśmy wówczas materiał filmowy, którego efektem jest m.in. poprzedni felieton w tej rubryce. A Janusz Marszałek witając się ze mną na obchodach święta Wojska Polskiego zarzucił dziennikarzom Faktów Oświęcim, że sprzyjają osobom, które chcą łamać prawo poprzez niepłacenie podwyższonych stawek.
Włodarz powiedział też, że skoro jedna kontrola przeszkadza kupcom, to może trzeba robić po dwie, albo nawet trzy („W urzędzie co chwile mamy jakieś kontrole”). I „może” stało się faktem. Jak donoszą kupcy, kontroli na targu jest więcej. Handlowcy czują się nękani.
A prezydent Marszałek? Cóż, pewnie ma dobry humor. Z powodu nękania? Nie, Prezydent Marszałek zawsze ma dobry humor.