• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

O zasypywaniu dziur słów kilka

Reklama


Kierowcy, przejeżdżający przez przejazd kolejowy w Chełmku w końcu doczekali się zasypania dziur, które straszyły każdego z odrobiną wyobraźni od ponad pół roku. Tak się złożyło, że w tej grupie znalazłem się i ja.





Zastanówmy się, ile samochodów może przejechać przez centrum Chełmka w ciągu doby? Na pewno kilka, kilkanaście tysięcy. Ile czasu zajęło PKP „załatanie” tych dziur? Ponad sześć miesięcy. Trzeba przyznać, że władze PKP to dopiero są weseli ludzie, taki żarcik wywinąć kierowcom. Szkoda tylko, że powody do śmiechu miała tylko jedna strona.

Ale może sprawa ma drugą stronę medalu? Może wysoko postawieni panowie liczyli na międzyludzką solidarność? Może wnioskowali tak: acha, codziennie przejeżdża tam kilka tysięcy samochodów. Niech każdy kierowca weźmie troszkę ziemi, wrzuci do dziury i problem z głowy. Ot taki dobry gest, może wywołany ogłoszeniem daty beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła drugiego? W końcu „jedni drugich brzemiona noście”.

Nikt jednak nie chciał ponieść samochodów, które raz po raz tłukły się przez kolejowe wyrwy. Ale, ale tutaj znowu mogę dostrzec „plusa”! Ile człowiek się nowych słów nauczył! Cóż z tego, że wulgarnych, ważne, że zasób wyrazów się poszerzył.

Myślę, że nie trzeba się dziwić sposobowi działania PKP. Wnioskując z chociażby tempa jazdy pociągom, można się domyślić, że mają na celu tylko i wyłącznie dobro klientów. W końcu, jak mówi starodawne powiedzenie „jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy”.

No proszę, na końcu się nawet diabłu dostało.