Prezydent Janusz Marszałek, moim zdaniem, wykorzystuje ideę Kopca Pamięci i Pojednania do własnych interesów. Fot. Paweł Wodniak.
Można zaprosić kogoś na wyjazd, a później skutecznie zniechęcić? Można. Jerzy Stuhr śpiewał, że nie ma takiej rury na świecie, której nie można odetkać. Tymczasem tak naprawdę, to nie ma takiej rzeczy, której Janusz Marszałek, prezydent Oświęcimia, nie potrafiłby zrobić.
Podczas jednej z ostatnich ubiegłorocznych konferencji prasowych w magistracie Janusz Marszałek zaprosił dziennikarzy na styczniowy wyjazd do Brukseli. Gdy mówił o otwarciu w Parlamencie Europejskim wystawy ?Kopiec pamięci i Pojednania? autorstwa Łukasza Szajny, syna zmarłego w 2008 roku prof. Józefa Szajny, inicjatora stworzenia kopca, sądziłem, że to jeden z elementów promocji Oświęcimia - Miasta Pokoju - w Brukseli.
Tkwiąc, teraz wiem, że naiwnie, w tej świadomości, zgłosiłem do wyjazdu siebie i kolegę, który jest operatorem, montażystą i realizatorem Faktów TV. Słysząc od Jaśnie nam Panującego włodarza Janusza, że wyjazd jest sponsorowany (dla mnie to oznaczało, że za darmochę), byłem przekonany, że za wojaże płaci Unia Europejska. Już kilku moich kolegów odwiedziło europarlament za wspólnotową kasę.
Z tego co pamiętam, nasi eurodeputowani zapraszają od czasu do czasu regionalnych i lokalnych dziennikarzy, by zapoznali się z funkcjonowaniem wspólnotowego ciała ustawodawczego, na koszt wspólnoty. Skoro UE daje kasę, dlaczego by nie pojechać do Brukseli i nie przyjrzeć się temu wszystkiemu, co unia chce nam pokazać.
?Zapisałem? siebie i człowieka, który robi ze mną telewizję internetową na wyjazd. Jednak z magistratu dostałem informację, że z prowadzonego przeze mnie portalu może jechać tylko jedna osoba. Ciężko zrobić materiały telewizyjne, będąc po obu stronach kamery. Doskonale wiedza o tym kilkuosobowe ekipy TVP3 i TVP Kultura, które również dostały zaproszenie do Brukseli i z niego skorzystały, z pewnością nie wysyłając tylko jednej osoby.
- Skoro nie możemy jechać jako telewizja, to wyślę korespondentkę - pomyślałem i zacząłem realizować swój pomysł. Bardzo szybo wyprowadzono mnie z błędu. Otóż okazało się, że do euro parlamentu nie jest zaproszony portal Fakty Oświęcim, ale imiennie Paweł Wodniak. Wtedy też dowiedziałem się kilku rzeczy w kwestii finansowania całej imprezy, zorganizowanej tak naprawdę dla? ponad 50 osób.
Nie Parlament Europejski finansował przelot i pobyt gości z Oświęcimia w Brukseli, ale w dużej mierze sponsorzy. Jacy? Prezydent miasta przed wylotem nie wypowiadał się w mediach na ten temat. Pół setki ludzi, w tym wielu radnych, szefowie jednostek podlegających miastu i zupełnie przypadkowe osoby, nie pojechało na tę wycieczkę po to, by promować miasto, ale wyłącznie ideę Kopca Pamięci i Pojednania. Przeciwko tej ostatniej nie mam kompletnie nic, popieram ją w pierwotnej postaci. Protestuję natomiast przeciwko wykorzystywaniu idei prof. Szajny do zbijania własnego kapitału. Politycznego, wyborczego, wizerunkowego i bądź wiedzieć jakiego.
Dzisiaj już wiem, że wyjazd był za nieznane pieniądze. Cieszę się, że nie wziąłem w nim udziału. Zrozumiałem też, jak można sobie dobrać odpowiednią ekipę medialną. Wystarczy zaprosić, a potem odpowiednio zniechęcić do wyjazdu media, które są niezależne i piszą ?po prawdzie?, a nie ?ku upodobaniu?. Dzięki temu jednak nie mam dzisiaj presji psychicznej, że poleciałem za darmochę, spałem za darmochę, jadłem za darmochę i zwiedzałem za darmochę. Dlatego też zamierzam pytać, co ten wyjazd dał podatnikom, którzy mieszkają w mieście, w które swoja ideę zainwestował prof. Józef Szajna.