Reklama
2 maja 2026, sobota
Nowe meble w starostwie - afera stulecia!
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 21 marca 2009
- 22:26
Reklama
Józef Kała kupił meble do starostwa, czym według niektórych popełnił zbrodnię. Fot. Paweł Wodniak.
Starostwo Powiatowe w Oświęcimiu wymieniło w 28 pokojach meble, wydając kwotę 138 tysięcy złotych. To skandal? Józefowi Kale, staroście oświęcimskiemu i pracującym w budynku samorządu urzędnikom powinny wystarczyć stołki, które pozostają po remontach w domach mieszkańców powiatu oświęcimskiego. Ot, taki fetysz, każde krzesło z innej parafii. Ciekawy eksperyment. A jakie wtedy byłoby zainteresowanie mediów?
Janusz Marszałek, prezydent Oświęcimia za ponad sto tysięcy urządził wycieczkę ponad 50-osobowej grupy do Brukseli. Wtedy nie wszyscy o tym pisali i tworzyli materiały filmowe. No bo po co się wychylać? A nuż wujek Janusz się obrazi. Ale gdy za niewiele wyższą kwotę starosta kupił meble, by urzędnicy, którzy i tak psie pieniądze zarabiają, mieli przynajmniej przyzwoity komfort pracy, a klienci jaki taki wizerunek urzędu, to powstaje sztucznie napędzana afera.
Czy starostwo kupiło antyki, by zaspokoić swoją próżność? Nie. Czy starostwo wymieniło 20-30-letnie sprzęty, za które powinno się wstydzić? Tak. Czy kwota 138 tysięcy złotych jest wygórowana? Nie wiem. Ale ufam, że Józef Kała, który permanentnie nie ma kasy na remonty dróg, nie pozwoliłby sobie na wydawanie pieniędzy w powietrze. Byłaby to niegospodarność, zakwestionowana z pewnością przez Regionalną Izbę Obrachunkową.
Urzędnik jest człowiekiem, choć niektórzy twierdzą inaczej. Urzędnik ma prawo do przyzwoitego biurka, szafy na dokumenty, nowoczesnych sprzętów. Tak, jak pracownik każdej prywatnej firmy. A ja, jako klient starostwa też mam prawo być przyjęty w przyzwoitych warunkach i usiąść na krześle, którego się nie brzydzę i które się nie rozleci.
Kiedyś mój kolega policjant przesłuchiwał świadka. Pisał na starej, rachitycznej maszynie. W trakcie przesłuchania wałek olbrzymiego Robotrona wyleciał z całości i upadł na kolana Bogu ducha winnego faceta. Ja nie chcę z siebie zrobić kaleki, spadając z kilkudziesięcioletniego krzesła w starostwie. Niegospodarności mówię - nie. Rozsądnym inwestycjom - tak. A kolegom po fachu życzę rozsądku.