Reklama
Nocny spacer, ranny kot i reakcja 25-latka
- Jola Wodniak
- Kęty, Na sygnale
- 5 stycznia 2026
- 15:23
25-letni mieszkaniec Kęt zobaczył rannego kota na poboczu, zadzwonił pod 112 i czekał z nim, aż lekarz weterynarii zabrał zwierzę do lecznicy.
Reklama
Mieszkaniec Kęt wracał nocą pieszo do domu, kiedy na poboczu ulicy 3 Maja zauważył rannego kota. Zatrzymał się, podszedł do zwierzęcia i ocenił, że potrzebuje ono natychmiastowej pomocy.
Mężczyzna nie zignorował sytuacji
Sięgnął po telefon, zadzwonił pod numer alarmowy 112 i zgłosił, że ranne zwierzę leży przy drodze. Do czasu przyjazdu służb czuwał przy kocie, pilnując, by żaden samochód dodatkowo nie zrobił mu krzywdy.
Na miejsce przyjechał dyżurujący lekarz weterynarii, który przejął zwierzę i przewiózł je do lecznicy, gdzie kot otrzymał fachową pomoc.
„Pan Wojciech zachował się tak, jak każdy z nas powinien się zachować w podobnej sytuacji, czyli nie przeszedł obojętnie obok cierpiącego zwierzęcia i od razu wezwał pomoc” - poinformowała aspirant sztabowa Małgorzata Jurecka, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji (KPP) w Oświęcimiu.
Policjantka podkreśla, że taki telefon naprawdę ma sens
„Każdy sygnał o rannym zwierzęciu traktujemy poważnie, a szybka reakcja świadka często daje weterynarzom realną szansę na uratowanie życia” - dodała rzeczniczka KPP.
Służby przypominają, że w sytuacji, gdy ktoś widzi potrącone lub ranne zwierzę, nie trzeba działać na własną rękę. Wystarczy zadzwonić pod numer alarmowy 112, opisać miejsce zdarzenia i okoliczności. Resztą zajmą się odpowiednie służby.
Na koniec policjanci dziękują wszystkim, którzy tak jak mieszkaniec Kęt reagują, zamiast odwracać wzrok.