• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Nie wyobrażam sobie debiutu dobrego rapera

Reklama


O zainteresowaniach muzycznych, wymarzonym wspólnym występie z Mikem Skinnerem z The Streets, amerykanizacji polskiego hip-hopu i o Pawle z Ursynowa z Pezetem rozmawia Robert Tomasiewicz.





Byłeś już wcześniej w Oświęcimiu czy to twoja pierwsza styczność z miastem?

- Nie. Jestem tutaj pierwszy raz.

Jakiej muzyki słuchasz na co dzień? Jacy są twoi idole muzyczni?

- Słucham bardzo różnej muzyki, tak naprawdę nie tylko rapu. Ciężko tu wymieniać idoli bo myślę, że zajęło by to mnóstwo czasu. Poza rapem słucham sporo rocka, indie rocka, muzyki elektronicznej, trip hopu. Naprawdę jest tego sporo, jestem też na przykład wielkim fanem Depeche Mode, co pewnie wielu ludzi zaskoczy. Słucham przeróżnej muzyki i tak naprawdę wszystkiego co dla mnie jest dobre i co mnie rusza w jakiś sposób, ma coś do przekazania, albo jakąś energię albo jakieś ciężkie emocje. Prawdziwe, ważne rzeczy, bądź i mniej ważne ale dobrze zrobione.

Masz jakieś niespełnione plany artystyczne, wymarzony duet?

- Jest tego oczywiście sporo, jeśli chodzi o rap to bardzo chciałbym nagrać jakiś oldschollowy kawałek z Nasem bądź Jay-Z. Długo by wymieniać, mógłbym nagrać z kimś z Dirty South, z Lil Waynem albo zupełnie z kimś mniej popularnym, to jeśli chodzi o Stany. Tak generalnie moim marzeniem zawsze był duet z Notoriusem B.i.G, który już nie żyje. A z takich bardziej możliwych rzeczy, chciałbym wystąpić z Mikem Skinnerem z The Streets, do tego jest już bliżej bo to jednak Europa.

Czego spodziewać się mają fani w najbliższym czasie?

- W tej chwili jest taki projekt trochę niespodzianka, rzecz która powstawała w pewnym sensie przez wiele lat a druga strona medalu jest taka, że tak naprawdę śmiało można powiedzieć, że powstało to w ostatnie dwa, trzy miesiące. Jest to ?Muzyka Emocjonalna?, którą można sprawdzić wchodząc na stronę www.pezet81.pl albo www.muzykaemocjonalna.com To jest najbliższy projekt i w zasadzie już jest w sprzedaży.

Jak oceniasz kierunek obrany przez polski hip-hop, w którym ewidentnie widać coraz większy wpływ i trendy amerykańskie?

- Tak naprawdę wydaję mi się, że one nigdy nie wchodziły. Tylko w momencie kiedy hip-hop zaczął się u nas tak na dobre to modne było czerpanie z trendów rapu amerykańskiego z lat 90-tych. i może o tyle ludziom wydawało się bardziej na miejscu, że nie było tam jakiegoś obnoszenia się pieniędzmi i innych rzeczy tego rodzaju..Tylko były to jakieś tam treści i była to była muzyka trochę może buntu, tak jak zresztą hip-hop był generalnie od początku w stanach. Czy amerykanizuje się nie wiem, po prostu czerpie i musi czerpać bo nie powstał w Polsce.

Zastanawiałeś się kiedyś co byś robił gdybyś nie nagrywał?

- Zastanawiałem się wielokrotnie, miałem różne górki i dołki w życiu i nie zawsze było tak, że robiłem muzykę. Na pewno na przestrzeni tych dziesięciu lat w których uprawiam ją w jakimś sensie zawodowo to też miałem dołki w których było na tyle kiepsko, że podejmowałem się jakichś innych rzeczy, chodziłem do różnych prac, takich powiedzmy zwyczajnych. Ale nie sprawdzałem się w tym więc ciężko jednoznacznie powiedzieć co bym robił. Mogę powiedzieć co bym chciał. A to czym na pewno chciałbym się zająć to rozkręcenie marki ubraniowej, to jest jedno z moich marzeń. Jednak nie widzę w tym aktualnie przyszłości, nie wydaję mi się żebym mógł się w aktualnych warunkach z tym spełnić i zrobić to tak jak sobie to wyobrażam.

Miałeś momenty w karierze w których chciałeś to wszystko rzucić, zostawić i skupić się na czymś innym?

- Mam takich momentów wciąż mnóstwo. Rynek muzyczny w Polsce jest jaki jest i niewiele można z tym zrobić, tak naprawdę jest coraz gorzej jeśli chodzi o jego kondycje. Gorzej i nie, bo mam na przykład taki oddźwięk, że mimo tego, że płyty się gorzej sprzedają to na koncertach, mimo, że są biletowane zawsze jest stosunkowo dużo ludzi. Generalnie jak przyglądam się z boku rynkowi fonograficznemu to naprawdę mam ochotę to wszystko zostawić. Przede wszystkim jak wyobrażam sobie swoje życie, to co chciałbym zrobić, jaki chciałbym mieć status to muzyka w tym kraju mało komu może to zapewnić. A na pewno nie komuś kto robi jakąś prawdziwą muzykę, czy to jest rock, rap, reggae, cokolwiek to są to niżowe rzeczy. A to na czym ludzie zbijają największe pieniądze w polsce, w moim mniemaniu przynajmniej to jakaś papka.

Odchodząc na chwile od muzyki. W swoim życiu miałeś przygodę z dziennikarstwem, czemu akurat taki kierunek, co cię w tym pociągało i czemu ostatecznie to porzuciłeś?

- Ciężko powiedzieć co mnie pociągało, zawsze miałem problemy w szkole przez to, że miałem nieco rebelianckie podejście do życia. Poszedłem na studia jakieś trzy lata po zdaniu matury bo pomyślałem sobie, że nie podoba mi się mentalność ludzi idących do szkoły po papierek, wolę takich którzy idą z zainteresowania. Chociaż sam w pewnym sensie poszedłem na takiej zasadzie, bo właśnie miałem taki dołek w życiu, nie wiedziałem co będzie dalej i pomyślałem, że może mi się to przydać. W międzyczasie właśnie zainteresowało mnie dziennikarstwo, na zasadzie stania z drugiej strony kamery, możliwości bycia obiektywnym, oceniania czegoś. Aczkolwiek jak widać nie pociągnęło mnie na tyle, albo jestem na tyle leniem, że ostatecznie to zostawiłem.

Czemu tak długo nie było wiadomo skąd wzięła się ksywka Pezet?

- Szczerze to nie wiem, ja tego nigdy nie ukrywałem. Ta ksywka to jest w ogóle jakaś banalna, nastoletnia gra słów gdy słuchaliśmy rapu amerykańskiego i wtedy był etap Wu-Tang Clan. Dużo w ogóle raperów miało jakieś dwu, trzy literowe ksywki. No i ja sobie wymyśliłem, że będę miał PZU jak Polski Zakład Ubezpieczeń, chociaż oczywiście to był Paweł z Ursynowa. Na tamtym etapie to było ważne, żeby manifestować swoją przynależność do miasta, dzielnicy. Natomiast teraz nie podchodzę do tego jakoś sentymentalnie ani nie uważam żeby ta ksywka była jakaś fortunna.
Zostało to po prostu skrócone o literkę u, i później z kolegami przekształciliśmy to tak jak to słyszysz czyli - Pezet.

Według twoich fanów, twoje płyty mocno się od siebie różnią. Kierunkujesz je jakoś w ten sposób by każda wnosiła coś nowego czy jest to raczej nieplanowane?

- Na początku tego nie planowałem, natomiast jak wydałem ?Muzykę Klasyczną? z Noonem, pierwszą płytę to nie wiedziałem jakie będą kolejne, nie miałem takiego planu żeby każda była inna, to wyszło jakoś w praniu. Chociaż w tej chwili owszem staram się robić tak, żeby to się nie zazębiało z poprzednimi wydaniami. Oczywiście nie da się uniknąć własnych naleciałości ale staram się przekazać coś nowego, albo żeby każda płyta była inna stylistycznie, wnosiła coś nowego albo stanowiła o regresie twórczości. A dla mnie jest to motywacją by wykonać jakiś progres.

Co możesz przekazać młodym ludziom jako doświadczony raper jeśli chcieli by próbować iść w twoje ślady?

- Zaczynam zauważać, że w undergroundzie jest sporo raperów, którzy są dużo lepsi od tych istniejących w mainstreamie, dużo lepsi niż chociażby ja. Natomiast w polskim rapie na taką skalę, że ktoś gra koncerty, wydaje płyty legalnie, istnieje to w mediach, to jest dosłownie kilka grup a są to wszystko artyści którzy zaczęli około dziesięciu lat temu. Czyli w momencie jakiegoś bumu mieli możliwość wydania tych płyt i są teraz w jakimś sensie popularni. Natomiast kompletnie nie wyobrażam sobie debiutu w tej chwili, kogoś kto teraz zaczyna, jest nieziemsko dobry a znam takich raperów. Nie wiem dlaczego tak jest, czy ludzie nie potrafią odbierać muzyki rap tak naprawdę, tylko klepią to co już znają, ale wydaję mi się, że to jest powód. I ciężko mi dawać młodym jakieś wskazówki. Chciałbym żeby mogli, żeby na rynku fonograficznym było miejsce dla tego gatunku, takie miejsce żeby ktoś kto jest dobry, w rapie bądź i w czymś innym może swobodnie wydać płytę dobrą i popularną, co się ostatnio nie zdarza.