Reklama
26 maja 2026, wtorek
Mąż zgłaszał wołanie o pomoc a nie zakłócanie ciszy
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 24 marca 2015
- 13:50
Reklama
Kilkadziesiąt minut po publikacji informacji i pożarze w domu przy ulicy Porębskiego, skontaktowały się z naszą redakcją osoby, które dzwoniły na policję. - Nie zgłaszaliśmy zakłócenia ciszy nocnej - zapewniają.
W tekście o pożarze, który zamieściliśmy w Faktach Oświęcim (TUTAJ), powtórzyliśmy za policją informację, że osoba zgłaszająca interwencję oficerowi dyżurnemu policji, mówiła o zakłócaniu ciszy nocnej.
- Aż mnie podniosło na krześle, gdy to przeczytałam. Mąż słyszał wołanie o pomoc i taką informację przekazał policji - powiedziała nam Czytelniczka. - Człowiek chce pomóc, a potem czyta o sobie takie rzeczy.
Skontaktowaliśmy się z policją, by ustalić, czy i gdzie nastąpiło przekłamanie. Okazało się, że pierwsze, anonimowe zgłoszenie, rzeczywiście dotyczyło krzyków i zakłócania ciszy nocnej. Wówczas dyżurny wysłał na Porębskiego patrol, który dojechał na miejsce w dwie minuty. W międzyczasie wołanie o pomoc usłyszał mąż naszej rozmówczyni, który zadzwonił na policję i powiedział, że ktoś wzywa pomocy. Wówczas policjanci byli już w drodze na interwencję.
- Bardzo dobrze, że ten pan zareagował, słysząc wołanie o pomoc - mówi Małgorzata Jurecka z Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu. Jednocześnie obiecuje, że zadzwoni do tego zgłaszającego, który przedstawił się z imienia i nazwiska, by wyjaśnić nieporozumienie.
Uratowanego z pożaru 88-latka przetransportowano do specjalistycznego szpitala w Siemianowicach Śląskich, gdzie trafił do komory hiperbarycznej.
W tekście o pożarze, który zamieściliśmy w Faktach Oświęcim (TUTAJ), powtórzyliśmy za policją informację, że osoba zgłaszająca interwencję oficerowi dyżurnemu policji, mówiła o zakłócaniu ciszy nocnej.
- Aż mnie podniosło na krześle, gdy to przeczytałam. Mąż słyszał wołanie o pomoc i taką informację przekazał policji - powiedziała nam Czytelniczka. - Człowiek chce pomóc, a potem czyta o sobie takie rzeczy.
Skontaktowaliśmy się z policją, by ustalić, czy i gdzie nastąpiło przekłamanie. Okazało się, że pierwsze, anonimowe zgłoszenie, rzeczywiście dotyczyło krzyków i zakłócania ciszy nocnej. Wówczas dyżurny wysłał na Porębskiego patrol, który dojechał na miejsce w dwie minuty. W międzyczasie wołanie o pomoc usłyszał mąż naszej rozmówczyni, który zadzwonił na policję i powiedział, że ktoś wzywa pomocy. Wówczas policjanci byli już w drodze na interwencję.
- Bardzo dobrze, że ten pan zareagował, słysząc wołanie o pomoc - mówi Małgorzata Jurecka z Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu. Jednocześnie obiecuje, że zadzwoni do tego zgłaszającego, który przedstawił się z imienia i nazwiska, by wyjaśnić nieporozumienie.
Uratowanego z pożaru 88-latka przetransportowano do specjalistycznego szpitala w Siemianowicach Śląskich, gdzie trafił do komory hiperbarycznej.