• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Mammograficzna kampania

Reklama

Zrzutki stały się już tradycją. A to na tomograf, a to na karetkę. Skoro te urządzenia służą wszystkim mieszkańcom powiatu, to zrzutka jest logiczna i uzasadniona. Ostatnio samorządy zrzuciły się na mammograf. W pakiecie do niego otrzymali wrzutkę w postaci kampanii wyborczej.



Po zrzutkach i zakupach dyrekcja Szpitala Powiatowego w Oświęcimiu zawsze zaprasza włodarzy, by popatrzyli, na co wydali pieniądze podatników. Są wówczas przemówienia i podziękowania. Wszyscy dziękują wszystkim. Czasem przypałęta się na taką prezentację jakiś poseł, niezależnie od płci, którego akurat zaproszono. Potem jest wyżerka, zwana bankietem, na którą także idą publiczne pieniądze.

Osobiście jestem zdania, że z prezentacji i wyżerki można by najzwyczajniej zrezygnować, a podziękowania za zrzutkę wysłać pocztą. Biorąc pod uwagę liczbę samorządów, kosztowałoby to szpital 17,50 złotych. A włodarze siedzieliby na tyłkach w swoich gabinetach i pracowali na rzecz społeczności lokalnej, zamiast robić sobie pół dnia wolnego od biurka i dokumentów. Bo co im daje obejrzenie zrzutkowego sprzętu? Kompletnie nic. Gdy ktoś nie wie, jak wygląda tomograf czy karetka, to zawsze może sobie „wygooglać”, jak teraz mówią gimnazjaliści, zwani gimbazą.

Wierzę, że dyrektorka szpitala zaprasza ofiarodawców w dobrej wierze. Żeby podziękować, a przy okazji nakarmić. Oj, przepraszam, poczęstować oczywiście. A że to kosztuje? Cóż, wszystko kosztuje. Także paliwo, które muszą spalić samorządowcy, żeby przyjechać na fetę i poczuć się dowartościowanymi.

Dotychczas jednak nikt na szpitalnych zakupach w Oświęcimiu nie robił sobie kampanii wyborczej. No właśnie - dotychczas. Choć od pewnego czasu Polacy mogą, a raczej muszą, obserwować, jak politycy przesuwają kolejne granice, także dobrego smaku, to jednak nowe nabytki szpitalne, jakże potrzebne pacjentom, z polityką nie miały nic wspólnego. Przynajmniej w Oświęcimiu.

Tymczasem samorządy zrzuciły się na dwie trzecie cyfrowego mammografu. Resztę zapłacił szpital. Zgodnie z tradycją ofiarodawców zaproszono wiadomo w jakim celu. Podziękowania, wyżerka, o czym już wyżej pisałem. Także media dostały zaproszenie. Fakty Oświęcim skorzystały z niego, by z dziennikarskiego obowiązku powiadomić Czytelników o kupnie mammografu, trzech aparatów USG i zestawu do wideoendoskopii.

Kiedy przyjechałem do szpitala zobaczyłem obok głównego pawilonu kilka samochodów telewizji ogólnopolskich, kamery, fotoreporterów, oświetlenie na maszcie. Na podeście przed obiektywami stała posłanka Beata Szydło, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości. Mówiła o sprawach ogólnopolskich, chwaliła szpital oświęcimski za wzorcową współpracę z samorządami. Zahaczyła też o kopalnię Brzeszcze, mieszczącą się przecież w jej gminie. A wszystko w obecności Stanisława Karczewskiego, szefa kampanii wyborczej PiS i Marcina Mastalerka, rzecznika działań wyborczych. Nie ma więc wątpliwości, że wystąpienie przy Szpitalu Powiatowym w Oświęcimiu było częścią kampanii.

Ktoś powie, że Ewa Kopacz, premier rządu polskiego, która była w Oświęcimiu przed tygodniem, też działała na rzecz Platformy Obywatelskiej w kontekście wyborów parlamentarnych. Tak, tyle że nie podpinała się pod coś, w czym nie miała udziału. Tymczasem Beata Szydło podpięła się właśnie pod mammograf, na który nie wyłożyła ani złotówki. Nietrudno się domyślić, że po briefingu, na który w ramach równego traktowania mediów, PiS nie zaprosił lokalnych redakcji, posłanka poszła na prezentację nowych urządzeń medycznych. Rzecz jasna w otoczeniu władz powiatu, które powinny być w pracy, zamiast celebrować ewentualną kandydatkę na urząd premiera, w godzinach urzędowania. Podatnik przecież nie płaci za kampanijną klakę, ale za pracę na rzecz regionu i społeczności lokalnej.