• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

LIFE FESTIVAL OŚWIĘCIM. Potrójne Kwaśne Cytryny dla ochrony, czyli subiektywne podsumowanie imprezy

Reklama


Ustały już ostatnie dźwięki ostatnich drugiej edycji Life Festival Oświęcim. Podsumowując, znów przyznam Słodkie Ananasy dla bohaterów i Kwaśne Cytryny dla antybohaterów.





Warto zacząć od pozytywnej strony Life Festivalu. Słodkie Ananasy należą się:

- Publiczności za kulturalne zachowanie i wytrwałość. W tym roku obeszło się bez większego zamieszania i ekscesów. Na dodatek w dobrej zabawie podczas koncertu Matisyahu nie przeszkodził jej nawet deszcz.

- Wolontariuszom za obecność na każdym kroku i pomoc wszystkim, którzy jej potrzebują. Czy to o gwiazdy chodziło, czy o publiczność, czy nawet o dziennikarzy.

- Matisyahu za spontaniczność i otwartość na ludzi. Każdy mógł z nim porozmawiać lub zrobić zdjęcie.

- Dominice Gawędzie z zespołu Blue Cafe za stosunek do dziennikarzy. Jest jedyną gwiazdą, która po konferencji prasowej podeszła do każdego dziennikarza, podziękowała i uścisnęła dłoń. Drobny gest, ale jakże wymowny.

- Jamesowi Bluntowi za umiejętne wykorzystanie talentu i kontakt z publicznością. Artysta w pewnym momencie zszedł ze sceny, stanął na barierce i dał się ponieść tłumowi. Bardzo pozytywny gest dla fanów.

- Wiktorii Sawickiej odpowiedzialnej za kontakt z mediami. Można było się do niej zwrócić z każdą sprawą, jak chociażby z kwestią ułatwienia wejścia na stadion osobom niepełnosprawnym.

- Arturowi Szyndlerowi za nieocenioną pomoc udzielaną fotoreporterom. Gdyby nie on, nie moglibyśmy zrobić wielu zdjęć do naszej galerii.

- Apoloni Maj za umożliwienie przeprowadzenia rozmowy z niedostępną dla mediów Krystyną Jandą.

- Strażakom i służbie medycznej za ochronę i opiekę oraz interwencję, którą powinni podjąć ochroniarze. To właśnie ratownicy i fajermani rozdzielili dwóch bijących się mężczyzn, zanim incydent dostrzegła ochrona.

- Organizatorom za II Life Festival Oświęcim.

Jak to prawie zawsze bywa, nie obeszło się bez wpadek i niedociągnięć. Przyznaję Kwaśne Cytryny:

- Ochronie, za niechronienie. Doczepiali się do wszystkiego, a nie potrafili oddzielić bijących się facetów. Gdyby nie interwencja służby medycznej strażaków, drobna bójka mogłaby przerodzić się w regularną bijatykę.

- Ochronie, za nadgorliwość. Organizatorzy mieli swoje zalecenia odnośnie robienia zdjęć, oni mieli swoje. Nie pomogło pokazywanie e-maili, których nie potrafili zrozumieć, telefon do organizatora czy kłótnie. Po raz kolejny okazało się, że na imprezie masowej najważniejszy nie jest ten, kto organizuje, ale ten kto „ochrania”.

- Ochronie za próbę wyrzucenia spod sceny Muńka Staszczyka i członków zespołu T.Love. Nie pomogły nawet tłumaczenia kolegi-fotoreportera, że są to jedni z najsłynniejszych muzyków w Polsce. Z ust artystów padły słowa: Ale wiocha.

Na zdjęciu: Matisyahu (w środku) był jedną z najbardziej pozytywnych postaci drugiej edycji Life Festival Oświęcim. Fot. Kamil Szyjka