• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

ŁĘKI. Odpowiedzą za śmierć chorej matki

Reklama



Do tragedii doszło w jednym z domów przy tej łęckiej ulicy. Fot. Paweł Wodniak


Dwóm braciom z Łęk Prokuratura Rejonowa w Oświęcimiu przedstawiła zarzuty narażenia własnej matki na niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślnego spowodowania jej śmierci. Kobieta zmarła we własnym domu, będąc w stanie skrajnego wyczerpania.





- O tym się już dzisiaj nie pamięta. Wcześniej trzeba było przyjechać, to cała wieś huczała. Ale oni chyba tego nie zrobili, bo nie siedzą - mówi pani Zofia, starsza kobieta mieszkająca w sąsiedztwie domu, w którym doszło do tragedii.

Pani Maria cierpiała na chorobę Alzheimera. Opiekowali się nią dwaj synowie, starzy kawalerowie. Sąsiedzi mówią, że 48 i 58-latek za kołnierz nie wylewali.
- No pili za jej emeryturę. Sami nie pracowali, to skąd mieli wziąć na przelew? Od niej - mówi pan Józef. Podobnie, jak pani Zofia nie chce podać swojego nazwiska.

- To była strasznie fajna kobieta. Ale potem, jak mocno chorowała, to im uciekała przez okno, musieli jej szukać. Mówią, że ją zagłodzili, ale kto wie, jak to było. Oni popijali, to mogli o matce nie pamiętać, żeby jej dać jeść. Ona jak miała Alzheimera, to też zapominała, bo przecież nie wiedziała w ogóle, co się wokół niej dzieje - snuje domysły Zofia.

O śmierci pani Marii w domu w Łękach policję powiadomiła sąsiadka, która regularnie odwiedzała chorą. Znów poszła do niej w odwiedziny i usłyszała od jednego z synów, że ?mama chyba nie żyje?.

Akt oskrażenia prokuratura przesłała juz do sądu. Braciom z Łęk grozi kara od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia.