Reklama
2 maja 2026, sobota
Kto za mną stoi?
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 3 grudnia 2009
- 21:14
Reklama

Samorządowcy, politycy, urzędnicy, szczególnie ci wyznający spiskową teorię dziejów, łatki starają się przypiąć wszystkim. W kuluarach plotkują, kto za kim stoi, kto gdzie ma plecy i na czyich jest usługach. Od takich łatek nie są również wolni dziennikarze. No bo jak pismak może być po prostu niezależny?
Gdy wiosną wyemitowałem materiał filmowy o moim zdaniem kontrowersyjnych gościach oświęcimskiej uczelni, Młodzież Wszechobecna odsądziła mnie od czci i wiary, nazywając czerwonym towarzyszem. W komentarzach zostałem esbekiem, ubekiem, poststalinistą i sługusem SLD.
Całkiem niedawno pisałem o politycznych decyzjach Platformy Obywatelskiej, przez które pracę stracili dyrektorzy powiatowych placówek - ?Chemika? i Młodzieżowego Domu Kultury w Oświęcimiu. Wówczas dowiedziałem się, że jestem członkiem Prawa i Sprawiedliwości. Nie bezpośrednio, bo takich rzeczy w twarz raczej samorządowcy dziennikarzowi nie mówią.
Informację o moim członkostwie w PiS przyniósł zapowiadający się obiecująco dziennikarz Faktów Oświęcim Kamil Szyjka. Na początku naszej współpracy, przed wampirem-Wodniakiem przestrzegał go Adam Łękawa, członek zarządu powiatu oświęcimskiego. - Uważaj, bo on jest z PiS - usłyszał Kamil.
Przypuszczam, że gdy coś zawali członek partii braci Kaczyńskich i spotka się z dziennikarską krytyką, zostanę sługusem Platformy Obywatelskiej. Przed laty, pracując jeszcze w Gazecie Krakowskiej, byłem już człowiekiem Grzegorza Gołdyni, byłego wicestarosty, Romana Olejarza, burmistrza Kęt. Krytykując Janusza Marszałka, prezydenta Oświęcimia, dowiedziałem się, że stoi za mną Piotr Cywiński, dyrektor Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau.
Jeszcze trochę miejsca na łatki na mnie niewątpliwie jest. Nie strząsam ich, bo i tak będą przyczepiać inne. W zależności od tego, komu się patrzy na ręce. Przecież lepiej za swoje, nie do końca uczciwe i przemyślane decyzje winić dziennikarza, niż z podniesioną głową stawić czoło krytyce. Ale czy od ludzi, którzy nie mają kręgosłupa moralnego można wymagać, by głowę trzymali prosto i patrzyli innym prosto w oczy?