• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Kto chce usunąć Piotra Kućkę, czyli konkurs POlityczny

Reklama



Piotr Kućka wyleci z fotela po 10 latach zarządzania szkołą? Fot. Paweł Wodniak.


Można próbować usunąć dobrego gospodarza ze stanowiska dyrektora szkoły i to przy zachowaniu wrażenia legalności działań? No, pewno. A próbować wsadzić na jego fotel swojego partyjnego kolesia? Czemu nie? Od czegóż naciski i ustawki? Przecież liczy się interes partii, a nie zarządzanej instytucji. Nawet, jeśli jest to szkoła, do której chodzi około 1200 uczniów...





Piotr Kućka jest dyrektorem Powiatowego Zespołu nr 2 Szkół Ogólnoksztaących Mistrzostwa Sportowego i Technicznych w Oświęcimiu od 10 lat. Został nim w czasach, gdy powiatowym zdrowiem i oświatą trząsł Grzegorz Gołdynia, ówczesny wicestarosta. Nie pamiętam, czy Kućka był z gołdyniowego rozdawnictwa w ramach obsadzania stanowisk ludźmi z Chrześcijańskiego Ruchu Samorządowego, bo to nie ma żadnego znaczenia.

Nie ma znaczenia, bo facet się po prostu sprawdził na tym stanowisku. Nie jest dyrektorem, ale gospodarzem dużego zespołu szkół, lubianym przez kadrę pedagogiczną, trenerską i przede wszystkim przez młodzież. Zaradnym i dobrym administratorem. Niejeden projekt o dotację, pod którym starostwo tylko stempelek przystawiło, w czasie swojego dyrektorowania napisał.

Nagle zaczął być niewygodny. Choć nie jest członkiem Prawa i Sprawiedliwości, w Radzie Miasta Oświęcim zahaczył się właśnie w Klubie Radnych PiS. Kiedy starostwo zaczęło szukać oszczędności, zabierając pieniądze szkole, a tak naprawdę młodzieży, która osiąga niesamowite sukcesy sportowe, zaczął za tymi pieniędzmi chodzić. A roszczeniowy dyrektor, to zły dyrektor. Łazi, nudzi, zawraca głowę. Próbuje ingerować w cały ten buraczany system powiatowej oświaty, kierowanej przez byłego prezydenta Oświęcimia Józefa Krawczyka (przynależność partyjna - Platforma Obywatelska).

Skoro facet jest niewygodny i jeszcze niepoprawny politycznie, a kończy mu sie kadencja, to trzeba mu jako kontrkandydata kolesia partyjnego postawić. Ogłoszono konkurs na dyrektora. Zgłosił się Piotr Kućka, i Jacek Stoch (przynależność partyjna - Platforma Obywatelska, stanowisko: wiceprzewodniczący oświęcimskiej PO). Ten drugi, choć przebywał na nauczycielskim urlopie dla poratowania zdrowia, przedstawił w konkursie zaświadczenie lekarskie o zdolności do pracy. To tak, jakbym ja będąc na zwolnieniu lekarskim i pobierając zasiłek chorobowy, dostał kwit, że jestem zdolny do pracy. pewnie by mi sięale nie swój? prokurator dobrał do miejsca, gdzie się plecy kończą, by sprawdzić, czy nie wyłudziłem kasy od ZUS.

W komisji konkursowej zasiadło trzech członków zarządu powiatu rodem z PO (Józef Krawczyk, Adam Łękawa i Kazimierz Brzuska), dwie osoby z nadzoru nauczycielskiego, podlegające kuratorium oświaty, uzależnionego od Ministerstwa Edukacji i Sportu w rządzie PO, przedstawiciel rodziców, nauczyciele ze szkoły i przedstawiciele dwóch związków zawodowych. Łącznie dziewięć osób. Liczba nieparzysta wybrana nieprzypadkowo. W takim przypadku głosy muszą rozłożyć się nierównomiernie na czyjąś korzyść. Przynajmniej w teorii.

Konkurs na dyrektora PZ nr 2 pokazuje, że praktyka od teorii różni się tam, gdzie dochodzi nacisków i to nawet z samej góry. Bo czyż nie jest skutkiem nacisków fakt, że w dwóch głosowania dwukrotnie ktoś oddał głos nieważny, raz głosując na obu kandydatów, a drugi raz nie wskazując żadnego? Albo kogoś zmuszono do takiego działania, albo też ten członek komisji wykazał się szczeniacką nieodpowiedzialnością, doprowadzając do remisu. Tymczasem w tego typu komisji nie ma miejsca na remisy, wstrzymywanie się od głosu czy oddawanie nieważnych głosów. Skoro ktoś się zdecydował na udział w niej, powinien poprzeć jednego kandydata, odbierając pozostałym swoje poparcie.

Dlaczego w przypadku Kucki i Stocha stało się inaczej? Otóż dlatego, że po nieudanym rozstrzygnięciu konkursu, o obsadzie stanowiska decyduje zarząd powiatu. A w tym zasiada trzech członków z PO i dwóch z PSL. Istnieje prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że profesjonalizm, kompetencje i doświadczenie pójdą precz, a na dyrektorskim stołku zasiądzie partyjniactwo. A buraczana polityka oświatowa będzie kwitnąć. Ku uciesze aPOlitycznych, zatroskanych o POwiat, liczących się z oPOzycją samorządowców. Chyba, że starosta Józef Kała się otrząśnie i POtrzepie nieco swoim wice, by ten poszedł po rozum do głowy i zastał go w domu.