Reklama
KOSZYKÓWKA. Derby dla Kadeta. W Niwie nie załamują rąk
- Paweł Obstarczyk
- Koszykówka
- 26 stycznia 2015
- 09:25
Reklama
W koszykarskich derbach Oświęcimia młodzicy starsi Kadeta wygrali z Niwą 121:20.
Od początku spotkania na parkiecie dominowali zawodnicy Kadeta. Gospodarze kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku i systematycznie powiększali swoją przewagę. Ostatecznie Kadet wygrał różnicą 101 punktów.
- Jestem bardzo zadowolony z postawy moich podopiecznych, którzy konsekwentnie realizowali zadania, jakie sobie wyznaczyliśmy na odprawie przedmeczowej. Mam nadzieję, że swoją grą podziękowaliśmy bardzo licznie zgromadzonym kibicom na trybunach. Dało się wyczuć atmosferę koszykarskiego święta - powiedział Wojciech Porębski, trener Kadeta Oświęcim.
- Od początku spotkania nasza obrona była szczelna, a kontrataki bardzo skuteczne. W pierwszej kwarcie przewaga moich zawodników była już tak duża, że w dalszej części meczu skupialiśmy się tylko na jej powiększaniu - wyjaśnił trener Kadeta.
- W lidze radzimy sobie dobrze. Chłopcy pokazują, że potrafią grać w koszykówkę. Obecnie walczymy z zespołem z Gorlic o awans do ćwierćfinałów mistrzostw Polski- stwierdził Porębski.
- My do tych rozgrywek podchodzimy bardzo spokojnie. W kadrze mam sześciu gimnazjalistów. Pozostali to uczniowie klasy szóstej, piątej a nawet i czwartej szkoły podstawowej. Przepisy są tak skonstruowane, że starsi chłopcy nie mogą grać cały czas. Dodatkowo kilku koszykarzy nie mogło dziś zagrać z powodu choroby - powiedział Mariusz Jezierski, trener Niwy Oświęcim.
- Oczywiście, w tym meczu Kadet był lepszy. My jednak nie załamujemy rąk i nie przejmujemy się tym wynikiem. Mamy bardzo młodą i niską jak na tą kategorię wiekową drużynę. Wystawiliśmy ją do rozgrywek w młodzikach starszych, gdyż chcemy, by gimnazjaliści mieli gdzie grać. Ważne jest to, że nasi zawodnicy mają charakter prawdziwego sportowca. Przegrywamy wysoko w lidze, ale oni cały czas podchodzą na poważnie do koszykówki Pomimo porażek chłopcy przychodzą na każdy trening, a w meczach dają z siebie wszystko. Na ten moment są młodzi i nie mają warunków fizycznych, ale ich praca zaprocentuje a oni sami podrosną. Ja osobiście mam spory szacunek do tych chłopców, za to, że się nie poddają i mimo wyników ciężko pracują na zajęciach. Trzeba to docenić - stwierdził Jezierski.