• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Kosztowne odsiadki. Koszmar trzecich 20 minut

Oświęcimianie byli bliscy zwycięstwa w Tychach, ale losy meczu odwróciły się całkowicie w ostatnich 20 minutach. Fot. Aleksandra Hołowiejczuk

Po dwóch zwycięskich odsłonach „świętej wojny” (4:3 na wyjeździe, 5:1 u siebie) dziś doszło to trzeciego starcia tysko-oświęcimskiego. Podopieczni Roberta Kalabera pałali żądzą rewanżu po piątkowej porażce na własnym lodzie z beniaminkiem z Bytomia 2:4

Reklama

Niedziele popołudnie w Tychach rozpoczęło się znakomicie dla biało-niebieskich. W 183 sekundzie goście objęli prowadzenie. Daniel Olsson Trkulja skutecznie poprawił uderzenie Adriana Ziobera. Już w 15 minucie pod prysznic musiał udać się Martin Kasperlik, który ukarany został karą meczu. Na ławce kar odpoczywał w zastępstwie Adrian Prusak, ale już po 18 sekundach powrócił na lód. Do remisu doprowadził Rasmus Heljanko.

 

Druga tercja należała do biało-niebieskich. Krążek dwukrotnie znalazł się za plecami Tomasza Fucika. W obu przypadkach na listę strzelców wpisał się Roman Rac. Słowacki napastnik trafił po raz drugi w okresie, kiedy Unia miała na lodzie o jednego zawodnika więcej (na ławce Dominik Paś). Na ostatnie 20 minut oświęcimianie wychodzili zatem przy dwubramkowym prowadzeniu.

 

Unia była na najlepszej drodze, aby po raz trzeci w tym sezonie ograć mistrzów Polski. Wszystko posypało się jednak w ostatnich 20 minutach. GKS strzelił trzy gole, a wszystkie padły podczas liczebnych osłabień gości. Do remisu doprowadzili Finowie. Najpierw trafił Joel Kerkkanen (na ławce Michał Kusak), a później Henri Knuutinen (na ławce Ville Heikkinen). 

 

W końcówce meczu karę meczu (druga dla Unii) złapał Samuel Petras, a za nadmierną ilość graczy na lodzie na ławkę kar udał się Adrian Prusak. Podwójna przewaga na krótko przed ostatnią syreną była dla tyszan niczym dar losu z którego skwapliwie skorzystali. Biało-niebieskich pogrążył Filip Komorski. Na 2 sekundy przed końcem goście (Ville Heikkinen) ukarani zostali trzecią karą meczu.

 

To był dla Unii fatalny weekend. Mecze z Polonią i Tychami nie przyniosły nawet jednego punktu. Kolejnym rywalem oświęcimian będzie katowicki GKS. To spotkanie rozegrane zostanie w najbliższy piątek w hali lodowej przy ulicy Chemików. Początek o godz. 18.

 

W innych niedzielnych meczach PHL:

JKH GKS Jastrzębie - GKS Katowice 3:6 (1:1, 1:4, 1:1)

BS Polonia Bytom - KH Energa Toruń 5:6 (2:2, 1:2, 2:2)

STS Sanok - Comarch Cracovia 2:4 (0:0, 0:2, 2:2)

Pauzowało: ECB Zagłębie Sosnowiec

 

GKS Tychy - Unia Oświęcim 4:3 (1:1, 0:2, 3:0)

Bramki: 0:1 Olsson Trkulja (Ziober, Florczak) 3.03, 1:1 Heljanko (Łyszczarczyk, Kakkonen) 14.32, 1:2 Rac (Olsson Trkulja, Soederberg) 29.16, 1:3 Rac (Kubes, Peresunko) 34.21, 2:3 Kerkkanen (Paś, Knuutinen) 47.44, 3:3 Knuutinen (Kerkkanen, Paś) 55.09, 4:3 Komorski (Łyszczarczyk) 58.57.

 

Sędziowali: Paweł Breske, Paweł Kosidło (główni), Grzegorz Cytawa, Maciej Byczkowski (liniowi). Kary: 32 i 96 minut (w tym kary meczu dla Martina Kasperlika, Samuela Petrasa, Ville Heikkinena). Widzów: 2.300.

 

Unia: Lundin - Soederberg, Kubes, Petras, Olsson Trkulja, Kasperlik - Florczak, Makela, Ahopelto, Heikkinen, Peresunko - Diukow, Mościcki, Krzemień, Galant, Kusak - Prokopiak, Ziober, Rac, Prusak. Trener: Robert Kalaber.