Reklama
Jedna doba, dwa turnieje, trzynaście medali - FOTO
- Andrzej Rzycki
- Oświęcim, Sporty walki
- 24 marca 2026
- 05:41
Sześć medali podczas zawodów w Kole i o jeden więcej w Bieruniu. Tak okazałym dorobkiem tylko w ciągu jednego dnia mogą się pochwalić reprezentanci Oświęcimskiego Klubu Karate. To była wyjątkowo udana sobota dla podopiecznych sensei Mariusza Pawlusa.
Reklama
Koło gościło uczestników Otwartych Mistrzostw Wielkopolski Oyama PFK w kumite. Oświęcimianie trzykrotnie stawali na najwyższym stopniu podium i wywalczyli tyle samo srebrnych krążków. Złote medale w kategorii do lat 16 wywalczyli Kacper Morydz (kat. do 55 kg) i Michał Uroda (kat. do 65 kg). W grupie o dwa lata młodszej po złoto sięgnął ich klubowy kolega - Piotr Knapczyk (kat. do 40 kg).
Wśród 12-latków srebrny medal dla OKK zdobyła Jagoda Sanak (kat. do 45 kg) i Igor Hermet (kat. do 35 kg). Medalową kolekcję uzupełnił srebrny krążek Hanny Szot (kat. do 55 kg) w kategorii U-14. Sędziną zawodów w Kole była Katarzyna Kotapka.
W tym samym dniu (sobota, 21 marca) Oświęcimianie walczyli też podczas Pucharu Śląska K1 Super League Fights w Bieruniu. Zaprezentowali się znakomicie, wygrywając klasyfikację drużynową. Indywidualnie zdobyli cztery złote, dwa srebrne i jeden brązowy medal.
Pierwsze miejsca zajęli: Cyprian Brzeźniak (seniorzy do 70,3 kg), Marcel Brzeźniak (seniorzy do 61,2 kg), Beniamin Jekiełek (juniorzy powyżej 102 kg) i Igor Adamowicz (kadeci do 40 kg). Srebro było udziałem Maksymiliana Jekiełka (kadeci do 63 kg) i Piotra Kawczaka (kadeci do 57 kg), a brąz zdobył Bartłomiej Kawczak (seniorzy do 83,9 kg). Sekundantem podczas zawodów w Bieruniu był Robert Jekiełek.
„Śmiało mogę powiedzieć, że za nami rewelacyjny dzień - mówi trener oświęcimskich karateków, sensei Mariusz Pawlus. - Poza medalami zdobyliśmy kolejne doświadczenie. Pamiętajmy, że oba turnieje odbywały się w formułach pełnego kontaktu. Dziękuję rodzicom za sprawne zorganizowanie dojazdu i opiekę na zawodach, bo dwa turnieje jednego dnia to duże wyzwanie dla klubu. Nie chcę wyróżniać żadnego z zawodników, ponieważ wszyscy wylali sporo potu na treningach i realizowali założony plan. Przegrane walki były wyjątkowo wyrównane i niejednokrotnie kończyły się wynikami 2:1” - podsumował Mariusz Pawlus.