Reklama
26 maja 2026, wtorek
Jak wykurzyć kupców, by powiesić plakacik
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 17 listopada 2010
- 21:02
Reklama
Sprawa pasażu przy ulicy Śniadeckiego wybuchła ponad rok temu. Przez długi czas była, ale i nadal jest pożywką dla ludzi mediów. Zarówno dziennikarze, jak i przede wszystkim mieszkańcy Oświęcimia nie są w stanie zrozumieć, czym była spowodowana. Dlaczego Janusz Marszałek, prezydent miasta wypowiedział umowy kupcom. Teraz, pod koniec kampanii wyborczej, ta kwestia znalazła rozwiązanie.
Włodarz miasta uparcie twierdził, że chce zmodernizować pasaż i oddać go inwestorom, którzy, jego zdaniem, tłumnie pędzili do miasta nad Sołą, ale ostatecznie nigdy tu nie dotarli. Prawdopodobnie wizja nabycia lokali w tak wspaniałym miejscu była na tyle atrakcyjna, że inwestorzy gnali do Oświęcimia na złamanie karku i albo karki połamali, albo też pędząc ponad dozwolona prędkość zdobyli komplet punktów karnych, a co za tym idzie stracili prawo jazdy i do upragnionego miejsca nie dotarli.
Ta wersja okazuje się dzisiaj mocno naciągana. Sprawa była o wiele prostsza. Janusz Marszałek po raz kolejny okazał się wizjonerem, który uznał, że pasaż, a właściwie jego witryny wystawowe, są idealnym miejscem na plakaty wyborcze. Pewnie sądził, że wykurzy wszystkich tam handlujących i wystawy pozostaną do jego oraz Samorządnego Oświęcimia wyłącznej dyspozycji.
Tymczasem większość przedsiębiorców pokazała włodarzowi figę, a niektórzy nawet dłoń z wyciągniętym środkowym palcem. Tą figą okazała się między innymi wydana przez kupców zgoda na wywieszenie w oknach wystawowych plakatów kandydatów na urząd prezydenta Oświęcimia, którzy z Marszałkiem zamierzają wygrać. Zamykając tym samym rozdział, kiedy w tych samych oknach wisiał przed laty uśmiechnięty pan JM.
Znam przynajmniej jednego kupca z pasażu, który i w tegorocznej kampanii zechciałby powiesić obecnego prezydenta, ale ta chęć nie ma nic wspólnego z plakatami wyborczymi.
Kto nie pamięta, temu przypomnę, że mniejszość kupiecka z pasażu się wyprowadziła. To tylko częściowy sukces włodarza Marszałka. Nie udało się we wszystkich witrynach, ale przynajmniej w tych z opuszczonych sklepów prezydent umieścił plakaty swoje i wystawiającego go w wyborach komitetu wyborczego.
Aż dziw bierze, że wspomniane materiały wyborcze nie wiszą na wszystkich oświęcimskich słupach ogłoszeniowych, oddanych przez Janusza Marszałka za psi pieniądz człowiekowi, którego nazwisko kilkakrotnie pojawiało się na łamach tego portalu, z informacją: Dla innych, niż Jaśnie Panującego plakatów, wstęp wzbroniony.