• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Honda dachowała, kierowca miał ponad dwa promile - FOTO

Reklama

Policjant jadący na służbę ratował kierowcę hondy, która dachowała w Zatorze. Okazało się, że sprawca kraksy jest kompletnie pijany.

Zastępca naczelnika wydziału kryminalnego Komisariatu Policji w Andrychowie jechał na służbę w związku z ogłoszonym alarmem dotyczącym poszukiwań porwanej 12-latki. Na polu uprawnym przy ulicy Sikorskiego w Zatorze zobaczył leżący na dachu samochód. Natychmiast powiadomił służby ratunkowe i ruszył na pomoc mężczyźnie, znajdującemu się przy hondzie.
„Kierujący miał problem z utrzymaniem równowagi, ale szybko okazało się, że nie jest to skutkiem urazu, którego doznał w trakcie dachowania, lecz wypitym alkoholem” - relacjonuje aspirant sztabowa Małgorzata Jurecka, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.
34-letnim kierowcą zajęli się mundurowi z Komisariatu Policji w Zatorze. Badanie alkosensorem wykazało u niego 2,3 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyznę czeka postępowanie karne. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia i poważne konsekwencje finansowe.
„W tym przypadku brakowało też niewiele, by sprawca swą karygodną decyzję jazdy pod wpływem alkoholu przypłacił własnym życiem” - komentuje policjantka.
Poszukiwania porwanej dziewczynki, zakończyły się sukcesem. O zdarzeniu, którego „bohaterami” była 12-latka narodowości romskiej i jej 15-letni amant, który okazał się porywaczem, można przeczytać na stronie internetowej małopolskiej policji.    width=