Reklama
HARMĘŻE. Tutaj nie zabrakło Boga, lecz człowieczeństwa
- Paweł Obstarczyk
- 24 marca 2013
- 16:02
Reklama
Mieszkańcy Harmęż przeszli z drogą krzyżową ulicami swojej miejscowości. Zrobili to by uczcić pamięć Maksymiliana Kolbego i mieszkańców wsi wypędzonych przez hitlerowców podczas II Wojny Światowej.
Przed drogą krzyżową ojcowie franciszkanie odprawili mszę św. W homilii Piotr Cuber, proboszcz tamtejszej parafii, odniósł się do pytania, które często było i nadal jest zadawane: gdzie podczas wojny był Bóg? Ojciec Piotr stwierdził, że to nie Bóg zostawił człowieka. To twórcy obozów koncentracyjnych i esesmani w nim pracujący starali się Go wyrzucić ze swojego życia. Duchowny przypomniał jednak, iż byli tacy ludzie, dzięki którym Bóg był obecny w tych tragicznych miejscach. Franciszkanin powiedział, że podczas II Wojny Światowej w obozach i podobozach brakowało człowieczeństwa.
W akcji przesiedleńczej w 1941 r. Niemcy wypędzili z domów mieszkańców między innymi Harmęż. W tej miejscowości funkcjonował też jeden z podobozów. Mieszkańcy niewielkiej miejscowości położonej obok Oświęcimia postanowili uczcić pamięć o nich. Nie zapomniano także o franciszkaninie, który oddał życie za inną osobę w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau, czyli o ojcu Maksymilianie Kolbe.
Na zakończenie przedstawiciele władz lokalnych i mieszkańcy Harmęż złożyli kwiaty pod tablicę upamiętniającą wypędzonych ze swoich domów ludzi.