• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Gdyby głupota mogła unosić, latałaby pani po pokoju jak gołębica

Reklama


Przyjaciel wychodził z oświęcimskiego szpitala. Akurat w sobotę. Na drzwiach oddziałowego sekretariatu jak byk napisane, że jak ktoś chce zwolnienie lekarskie, to ma przyjść po obchodzie lekarskim, z danymi pracodawcy. Problem w tym, że w soboty sekretariat jest nieczynny.





Tymczasem lekarz zdecydował o wypisie właśnie w sobotę. Jako, że poziom mojego malkontenctwa, niekoniecznie zawodowego, a i licznych złośliwości osiągnął w ostatnich dniach apogeum, bardzo się ucieszyłem, że mogę odkupić winy dobrym uczynkiem i wspomnianego przyjaciela ze szpitala odebrać.

Na miejscu okazało się, że pacjent po upomnieniu się o zwolnienie, został zrypany przez pielęgniarkę, która pouczyła go, żeby czytał, co stoi napisane na drzwiach sekretariatu. Przyjaciel czytaty i pisaty jest jak najbardziej. Jednakże nie posiadł umiejętności otwierania zamkniętych drzwi, do których nie posiada klucza. Ponadto nawet gdyby udało mu się sforsować drzwi sekretariatu oddziałowego, to z całą pewnością stwierdziłby, że tam nikogo, kto mógłby mu wypisać druczek po prostu nie ma.

To, co dla nas było jasne i przejrzyste, już dla przedstawicielki średniego personelu medycznego takie oczywiste nie było. Pretensji jednak o to mieć nie można, bo nigdzie nie jest napisane, że kwalifikacje muszą iść w parze z inteligencją.

Padło nieśmiałe pytanie, do owej wspomnianej pielęgniarki, czy po zwolnienie nie dałoby się przyjść w poniedziałek. Kobiecina strzeliła wykład, że z data wsteczną nikt go nie wystawi, że trzeba czekać na lekarza dyżurnego, który zwolnienie wypisze zaraz po tym, jak wróci z bloku operacyjnego, bo akurat operuje.

No więc wyczekaliśmy się dwie godzinki, by od lekarza przyjaciel usłyszał, że skoro wychodzi ze szpitala w dzień wolny, to oczywiste, że po druk ZLA musi się zgłosić w pierwszy dzień roboczy.

Ponieważ rzecz działa się w szpitalu, pointa też powinna być szpitalna. Doktor Strosmajer w „Szpitalu na peryferiach” mówi do pielęgniarki Hunkovej: „Gdyby głupota mogła unosić, to latała by pani po pokoju, jak gołębica”. Nic dodać, nic ująć.