Reklama
26 kwietnia 2026, niedziela
Coś tu niemiłosiernie śmierdzi
- Paweł Wodniak
- 24 sierpnia 2015
- 19:31
Reklama
Mieszkańcy wschodniej części Oświęcimia i miejscowości leżących na wschód od miasta od wielu miesięcy borykają się ze smrodem. Organiczny, ale i chemiczny fetor od niedawna zaczął okresowo doskwierać także innym mieszkającym w grodzie nad Sołą.
- Znów śmierdzi. Sytuacja identyczna jak w roku 2014, kiedy to rzekomo nie odnaleziono winnego - napisał do redakcji Faktów Oświęcim jeden z Czytelników.
- W zeszłym roku nieludzko pachniało i w tym roku również. Jak zakończyła się ta sprawa w zeszłym roku i czy w ogóle to załatwiono? Jeśli, tak to strasznie kiepsko, bo od paru dni w Oświęcimiu nieziemsko śmierdzi - skarżyła się, także e-mailowo jedna z oświęcimianek.
- Bardzo proszę o pomoc w wyjaśnieniu, co tak śmierdzi w Oświęcimiu? Wczoraj około godziny 23.30 w mieście czuć było przeokropny smród. Jest gorąco, a tu nawet okna nie dało się mieć otwartego - czytamy w kolejnej wiadomości.
- W sztabie kryzysowym mówią, że to nieszkodliwe tylko uciążliwe. Skoro nieszkodliwe, to dlaczego smród unosi się tylko w nocy, kiedy wszystkie instytucje są zamknięte? Dziś w nocy znowu śmierdziało w Monowicach. Smród pomimo zamkniętych okien wdziera się wentylacją - denerwuje się kolejna osoba.
W ubiegłym roku Starostwo Powiatowe w Oświęcimiu zgłosiło sprawę do prokuratury. Ta po kilku miesiącach umorzyła sprawę, nie dopatrując się znamion przestępstwa. Tymczasem skargi na smród nadal wpływają do różnych instytucji, w tym do władz powiatowych, odpowiedzialnych za jakość powietrza.
- W lipcu Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Oświęcimiu odebrało 34 zgłoszenia dotyczące uciążliwego zapachu unoszącego się w powietrzu na terenie gminy i miasta Oświęcim. Z kolei od 1 do dnia 12 sierpnia takich zgłoszeń było 54. Dodatkowo w okresie od 3 sierpnia do 10 sierpnia do Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Oświęcimiu wpłynęło 18 zgłoszeń dotyczących fetoru w powietrzu - informuje Fakty Oświęcim Jarosław Jurzak, wicestarosta oświęcimski.
Członek zarządu powiatu zapewnia jednocześnie o wizjach lokalnych na cuchnących terenach, objętych specjalnym nadzorem. Jedną z ostatnich przeprowadzono w Miejsko-Przemysłowej Oczyszczalni Ścieków w Oświęcimiu.
W sierpniu delegacja mieszkańców Monowic spotkała się w sprawie fetoru z Radosławem Włoszkiem, przewodniczącym rady powiatu. Przedstawiciele mieszkańców wschodniej części Oświęcimia przyszli z kolei do Janusza Chwieruta, prezydenta miasta.
Włodarz miasta zapewnia, że nie tylko samorząd miejski, ale także stosowne instytucje, w tym powiatowe, cały czas działają w śmierdzącej kwestii.
- Niedawno znów pisaliśmy do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie. W ostatnich tygodniach spotkaliśmy się w WIOŚ dwukrotnie. Jestem też umówiony z władzami firmy Synthos. Nie wiemy bowiem, czy zapach nie pochodzi z obszaru, ogólnie mówiąc, byłych zakładów chemicznych - mówi Janusz Chwierut.
Mariusz Kaszuba, który założył profil „Stop fetorowi w mieście i gminie Oświęcim” na Facebooku (TUTAJ), również był na spotkaniu u włodarza miasta. Poinformował go, że mieszkańcy stracili już cierpliwość i rozważają nawet zablokowanie drogi krajowej nr 44, by wyrazić swój sprzeciw wobec uciążliwego zjawiska.
- Ten smród nie pozwala nam normalnie funkcjonować we własnych domach i na własnych podwórkach. Nie można usiąść i zrobić grilla, bo śmierdzi. Nie można zostawić na noc otwartych okien, bo śmierdzi. To problem, który dotyka już nie tylko mieszkańców obrzeży Oświęcimia, ale i innych części miasta - tłumaczy Mariusz Kaszuba.
- Ten zapach organiczno-chemiczny było czuć także w tym pomieszczeniu - przyznaje prezydent Chwierut w swoim gabinecie na Zaborskiej 2.
Na pierwszym spotkaniu z mieszkańcami prezydent zapewnił, że doprowadzi do ich wizyty w oczyszczalni ścieków i spotkania z władzami spółki.
- Niech się poddadzą weryfikacji - proponuje włodarz.
Spotkanie nastąpi w ostatni wtorek sierpnia. Wkrótce też delegacja osób zmęczonych smrodem będzie rozmawiać ze Zbigniewem Starcem, starostą oświęcimskim i Albertem Bartoszem, wójtem gminy Oświęcim.
- Znów śmierdzi. Sytuacja identyczna jak w roku 2014, kiedy to rzekomo nie odnaleziono winnego - napisał do redakcji Faktów Oświęcim jeden z Czytelników.
- W zeszłym roku nieludzko pachniało i w tym roku również. Jak zakończyła się ta sprawa w zeszłym roku i czy w ogóle to załatwiono? Jeśli, tak to strasznie kiepsko, bo od paru dni w Oświęcimiu nieziemsko śmierdzi - skarżyła się, także e-mailowo jedna z oświęcimianek.
- Bardzo proszę o pomoc w wyjaśnieniu, co tak śmierdzi w Oświęcimiu? Wczoraj około godziny 23.30 w mieście czuć było przeokropny smród. Jest gorąco, a tu nawet okna nie dało się mieć otwartego - czytamy w kolejnej wiadomości.
- W sztabie kryzysowym mówią, że to nieszkodliwe tylko uciążliwe. Skoro nieszkodliwe, to dlaczego smród unosi się tylko w nocy, kiedy wszystkie instytucje są zamknięte? Dziś w nocy znowu śmierdziało w Monowicach. Smród pomimo zamkniętych okien wdziera się wentylacją - denerwuje się kolejna osoba.
W ubiegłym roku Starostwo Powiatowe w Oświęcimiu zgłosiło sprawę do prokuratury. Ta po kilku miesiącach umorzyła sprawę, nie dopatrując się znamion przestępstwa. Tymczasem skargi na smród nadal wpływają do różnych instytucji, w tym do władz powiatowych, odpowiedzialnych za jakość powietrza.
- W lipcu Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Oświęcimiu odebrało 34 zgłoszenia dotyczące uciążliwego zapachu unoszącego się w powietrzu na terenie gminy i miasta Oświęcim. Z kolei od 1 do dnia 12 sierpnia takich zgłoszeń było 54. Dodatkowo w okresie od 3 sierpnia do 10 sierpnia do Wydziału Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Oświęcimiu wpłynęło 18 zgłoszeń dotyczących fetoru w powietrzu - informuje Fakty Oświęcim Jarosław Jurzak, wicestarosta oświęcimski.
Członek zarządu powiatu zapewnia jednocześnie o wizjach lokalnych na cuchnących terenach, objętych specjalnym nadzorem. Jedną z ostatnich przeprowadzono w Miejsko-Przemysłowej Oczyszczalni Ścieków w Oświęcimiu.
W sierpniu delegacja mieszkańców Monowic spotkała się w sprawie fetoru z Radosławem Włoszkiem, przewodniczącym rady powiatu. Przedstawiciele mieszkańców wschodniej części Oświęcimia przyszli z kolei do Janusza Chwieruta, prezydenta miasta.
Włodarz miasta zapewnia, że nie tylko samorząd miejski, ale także stosowne instytucje, w tym powiatowe, cały czas działają w śmierdzącej kwestii.
- Niedawno znów pisaliśmy do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Krakowie. W ostatnich tygodniach spotkaliśmy się w WIOŚ dwukrotnie. Jestem też umówiony z władzami firmy Synthos. Nie wiemy bowiem, czy zapach nie pochodzi z obszaru, ogólnie mówiąc, byłych zakładów chemicznych - mówi Janusz Chwierut.
Mariusz Kaszuba, który założył profil „Stop fetorowi w mieście i gminie Oświęcim” na Facebooku (TUTAJ), również był na spotkaniu u włodarza miasta. Poinformował go, że mieszkańcy stracili już cierpliwość i rozważają nawet zablokowanie drogi krajowej nr 44, by wyrazić swój sprzeciw wobec uciążliwego zjawiska.
- Ten smród nie pozwala nam normalnie funkcjonować we własnych domach i na własnych podwórkach. Nie można usiąść i zrobić grilla, bo śmierdzi. Nie można zostawić na noc otwartych okien, bo śmierdzi. To problem, który dotyka już nie tylko mieszkańców obrzeży Oświęcimia, ale i innych części miasta - tłumaczy Mariusz Kaszuba.
- Ten zapach organiczno-chemiczny było czuć także w tym pomieszczeniu - przyznaje prezydent Chwierut w swoim gabinecie na Zaborskiej 2.
Na pierwszym spotkaniu z mieszkańcami prezydent zapewnił, że doprowadzi do ich wizyty w oczyszczalni ścieków i spotkania z władzami spółki.
- Niech się poddadzą weryfikacji - proponuje włodarz.
Spotkanie nastąpi w ostatni wtorek sierpnia. Wkrótce też delegacja osób zmęczonych smrodem będzie rozmawiać ze Zbigniewem Starcem, starostą oświęcimskim i Albertem Bartoszem, wójtem gminy Oświęcim.