Reklama
19 maja 2026, wtorek
Co pięć głów to nie jedna, czyli młody Oświęcim robi filmy
- Paweł Wodniak
- 17 sierpnia 2009
- 13:56
Reklama
Mateusz Cetnar, Rafał Guzik, Eryk Englert, Sławek Błaszak i Paweł Englert. Fot. Katarzyna Szylar.
Wysiadam z pociągu na dworcu w Oświęcimiu. Warunki atmosferyczne niezbyt sprzyjające - zimno i pada. Przychodzi po mnie Paweł. Mam wziąć udział w próbie do kilku scen z ?PamiętniKa?. I to nie tylko jako obserwator. Dostaję scenariusz, swoją rolę i słyszę: ?Jak chcesz to pozmieniaj coś, bo mogą być zgrzyty w dialogach. Ty masz do tego świeże podejście?.
Zasolańskie Studio Filmowe. Pięciu młodych mężczyzn - Mateusz Cetnar, Eryk Englert, Sławomir Błaszak oraz ?ojcowie założyciele? - Paweł Englert i Rafał Guzik. Teraz studenci rozrzuceni po Polsce, kiedy zaczynali - koledzy z tego samego oświęcimskiego osiedla - Zasole. Latem 2004 roku Paweł i Rafał wybrali się na Kamieniec i tam z marzeń wykluł się plan realizacji.
Rafał:
- Pomysł zrodził się gdy obejrzałem Ojca Chrzestnego i pomyślałem, że można zrobić coś takiego w oświęcimskich realiach.
Paweł:
- Trudno wytypować moment, w którym zaowocowała taka myśl. Wielu młodych chłopaków ogląda filmy gangsterskie i gdzieś potajemnie marzy, by wziąć w nich udział a co dopiero stworzyć taką produkcję! Tak samo było z nami. Myśl ujrzała światło dzienne podczas pobytu nad rzeką z Rafem. Okazało się, że gra w nas ta sama muzyka i od słów przeszliśmy do czynów i tak zrodziło się nasze pierwsze dziecko - zabawa kamerą i raczkowanie ku filmowej ścieżce - film ?Tir?.
Full spontaniczne poruszenie
Pierwszy obraz oświęcimiaków oparty jest na gangsterskich filmach, z kryminalną fabułą, która towarzyszy ZSF w kilku późniejszych produkcjach. Realizacja marzeń i nowatorskie podejście do tworzenia. Pierwszy film odnalazł kontynuację w Tirze II. Sławek nazywa je ?full spontanicznym poruszeniem?. Wszyscy zgodnie przyznają, że miały one wiele niedostatków, ale sprawiły im wielką satysfakcję i możliwość pokazania, że młodzi ludzie też potrafią realizować swoje marzenia i konsekwentnie dążyć do wyznaczonych celów, kiedy ich rówieśnicy ?siedzą na ławeczkach?, jak ?Dzieci? Elektrycznych Gitar, popijają piwo i robią Bóg jeden raczy wiedzieć co.
Zasolnie postanowili pójść inną drogą. Nie marnować młodości. Od zabawy przeszli do pasji, pasji, która powoli przeradza się w poważną i ciężką pracę, niemającą nic wspólnego z dawnym chaosem na planie. Momentem tego przejścia był film ?Angelus Diaboli? zrealizowany w 2008 roku. W związku z różnymi życiowymi okolicznościami nie wszyscy z ZSF wzięli udział przy jego produkcji, ale nie stanęło to na przeszkodzie, by dzieło sygnować wspólnie wypracowaną marką, o której nie raz w Oświęcimiu było głośno. Wtedy twórcami zainteresował się Tomasz Klimczak z Faktów Oświęcim i to jest dodatkowym motorem obecnych poczynań ZSF. Powstający film jest sprawdzianem czy pasja, hobby, zabawa jest w stanie przerodzić się w poważny obraz.
PamiętniK
Tytuł roboczy: ?PamiętniK? - stawia nowe wyzwania przed chłopakami. Zmienia się przede wszystkim tematyka: sięgają po cięższy, bo trudniejszy kaliber - stosunki damsko-męskie. Kolejnym wyzwaniem jest zaangażowanie do pracy osób trzecich, nieznajomych, którzy ?też chcą się pobawić w filmowanie?. W filmie udział biorą zawodowi aktorzy z Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie oraz profesjonalni operatorzy kamer. A za tym idą też... pieniądze.
Mateusz:
- Dotychczas dużych nakładów finansowych nie było. Raczej korzystaliśmy z tego, co mieliśmy. Nasz budżet zamykał się zwykle w okolicach 15 złotych.
Paweł:
- Można powiedzieć, że krawiec kraje jak mu materiału staje. Szczęśliwie Rafał posiadał kamerę, którą już nie jedne chrzciny i wesele nakręcono. Sprzęt ten doskonale sprawdził się w naszych rękach i służył nam przy każdej produkcji. A nasze filmy ciężko nawet nazwać nisko budżetowymi. Pieniądze na nie pochodziły z naszych kieszonkowych i zaspokajały potrzeby takie, jak zatankowanie samochodu, który służył w scenie porwania jednego z bohaterów, czy tez wydrukowanie plakatów na premierę filmu.
Pomocna dłoń
Na swej drodze spotkali wielu życzliwych ludzi. Nie musieli płacić za wynajem lokali, w których kręcone były różne sceny, za wypożyczenie. Filmy nie były pokazywane tylko znajomym, odbywały się oficjalne premiery i z tym chłopaki również nie mieli większego problemu - właściciele klubów chętnie się zgadzali, dla nich to był przy okazji interes, ale przede wszystkim chcieli pomóc młodym ludziom, którzy nie trwonią czasu ani pieniędzy i twórczo spędzają wolne chwile.
Na premierze ?Angelus Diaboli? wszystko wyglądało rewelacyjnie. Twórcy elegancko ubrani, widzowie też poczuli powagę sytuacji i swoje codzienne stroje zostawili w szafie. Specjalne miejsce dla rodziców i VIP-ów. Projekcja. Oklaski. I brzmi to niesamowicie poważnie. Ale po filmie zrobiła się swobodniejsza atmosfera, bo przecież młodzi filmowcy to nie nadęte bufony tylko ?równe chłopaki? jak śpiewa Muniek Staszczyk z T.Love.
Żadnego pozerstwa. Skromność i eksplozja radości, że film został dobrze przyjęty. Zero ?gwiazdowania?.
Eryk:
- Fajnie jest robić coś swojego, a jeśli to jeszcze podoba się innym to już jest sukces.
Ten sukces napędza dodatkowo wszechobecną pasję. Pęd ku realizacji zamierzeń, ku urzeczywistnianiu marzeń. Całkowite oddanie, które definiuje Sławek:
- W mojej głowie temat zrobienia nowego filmu jest praktycznie cały czas, w dzień i w nocy.
Świeże podejście
Wysiadam z pociągu na dworcu w Oświęcimiu. Warunki atmosferyczne niezbyt sprzyjające - zimno i pada. Przychodzi po mnie Paweł. Mam wziąć udział w próbie do kilku scen z ?PamiętniKa?. I to nie tylko jako obserwator. Dostaję scenariusz, swoją rolę i słyszę: ?Jak chcesz to pozmieniaj coś, bo mogą być zgrzyty w dialogach. Ty masz do tego świeże podejście?.
Jestem pełna uznania. Nie spotykam się z puszącymi się pawiami, tylko ludźmi, którzy przyjmują chętnie czyjąś pomoc, rozważą krytykę i nie są ślepo zapatrzeni w swoją twórczość. Że to świętość, nic do zmienienia, że wszystko idealne i się nie odzywaj, bo się nie znasz? Chłopcy szukają kogoś, kto może pożyczyć samochód od rodziców. Udało się. Jedziemy do Oświęcimskiego Centrum Kultury.
I zaczyna się. Odgrywamy kilka scen. Wprowadzamy drobne poprawki. Nie krzywią się na moje sugestie - w końcu jestem kobietą a ich pogląd jest silnie zdeterminowany przez testosteron. Przecież ZSF to pięciu mężczyzn!
Młodość dodaje skrzydeł
Zastanawiam się jak to jest, działać w takim ?kolektywie roboczym?, gdzie, rzecz wiadoma, każdy artysta ma własną wizję! Szybko znajduję odpowiedź: każdy wyraża swoją opinię, która zostaje przedyskutowana i wspólnie podejmują decyzję, co do kształtu danej sceny. Każdy ma swoją koncepcję a wybrać można tylko jedną, dlatego tych odrzuconych pomysłów jest sporo.
Sławek:
- I z tym nieraz trzeba się pogodzić. Takie warunki pracy w drużynie, ale co pięć głów to nie jedna, więc jest dobrze.
Powoli w tej ?filmowej drużynie? określa się podział obowiązków. Wszystko przychodzi naturalnie, bez niepotrzebnych spięć. Jednak czy to jest tylko zabawa? A może coś więcej? Każdy z członków ZSF przyznaje, że to pasja, hobby, sposób realizacji marzeń, połączony z pracą, bo nic nie przychodzi przecież ot tak.
Paweł;
- Uważam to absolutnie za hobby. Nie wiem jak reszta chłopaków, ale ja czerpię z tego bezgraniczną przyjemność, a wiadomo, że wiązanie przyszłości z rzeczą, którą się robi niesie ze sobą oczekiwania i stres. Ja stresować się mogę w pracy, na uczelni, ale na planie chcę się cieszyć życiem i oddychać.
Wszyscy są skupieni na procesie twórczym, często ich codzienne rozmowy krążą tylko wokół jednego tematu. Dobrze jest robić to, co się lubi, bez żadnej presji i przymusu, bez choćby myśli o zyskach. Przecież to ma być radość, oderwanie od rzeczywistości, która dla wielu młodych ludzi jest obecnie zbyt smutna i pesymistyczna. Realizacja młodzieńczego marzenia o zrobieniu filmu teraz, w dorosłym życiu dodaje skrzydeł, wiary w własne możliwości, że nie ma takich przeszkód, których nie da się pokonać wysiłkiem, ambicją i naturalnym ?chceniem?.
Młodość dodaje skrzydeł Zasolakom, młodość, która uczy ich odpowiedzialności i umiejętności radzenia sobie w przeciwnościami losu. Z pewnością to zaowocuje, jeśli nie karierą to zdobytym doświadczeniem, które przyda się w zwykłym, codziennym życiu - bo nie ma barier dla człowieka, kiedy tylko czegoś bardzo chce.