• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Co chce ukryć dyrekcja Konara?

Reklama

Na spotkanie z dyrekcją Konara i starostą zaprosili nas zaniepokojeni rodzice tegorocznych maturzystów. Wicedyrektor nie pozwoliła nam w nim uczestniczyć.


Rodzice uczniów z Powiatowego Zespołu nr 1 Szkół Ogólnokształcących w Oświęcimiu chcieli się spotkać z dyrekcją szkoły i starostą. Zebranie miało dotyczyć kwestii matur w kontekście strajku nauczycieli.

Zaproszenie od rodziców otrzymała także Gazeta Krakowska i Fakty Oświęcim. Skorzystaliśmy z niego. Byliśmy w szkole kilkanaście minut przed godziną 12. Właśnie na samo południe dyrekcja Konara zaplanowała spotkanie.

W korytarzu przy wejściu do szkoły stali nauczyciele. Rodziców uczniów i samych uczniów kierowali na drugie piętro do sali numer 44, czyli do szkolnej auli. My otrzymaliśmy informację, że dyrekcja będzie miała dla nas czas dopiero po spotkaniu.

„A to może potrwać” - rzuciła jedna z nauczycielek z przypinką „Strajk” na ubraniu.

Siedliśmy na ławce. Po chwili do sekretariatu weszli Monika Stalica, naczelniczka wydziału edukacji, zdrowia i spraw społecznych w Starostwie Powiatowym w Oświęcimiu oraz Paweł Kobielusz, wicestarosta odpowiedzialny za powiatową oświatę.

Po kolejnych kilku minutach goście ze starostwa wyszli z sekretariatu w towarzystwie Iwony Malewskiej-Rachwał, wicedyrektorki Konara. Zastępczyni Jolanty Bąk, dyrektorki szkoły, przebywającej na zwolnieniu lekarskim, powiadomiła nas, że na spotkanie nie możemy wejść.

„Po spotkaniu wydamy oficjalny komunikat” - powiedziała Iwona Malewska-Rachwał.

Nie przyjęła argumentów, że to część rodziców życzyła sobie obecności mediów na dzisiejszym forum. Kilkakrotnie powtarzała, żeby czekać.

„Co państwo mają do ukrycia?” - spytał reporter Faktów Oświęcim.

„Proszę czekać” - usłyszeliśmy wraz z koleżanką z Gazety Krakowskiej po raz kolejny. Wicestarosta milczał.

Wyszliśmy ze szkoły, nie czekając na oficjalny jednostronny komunikat. Takie „dokumenty” nigdy nie opisują dokładnie wszystkiego, zwłaszcza gdy dochodzi do sytuacji konfliktowych.