• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Chełmkowianin o Centrum Wysiedlonych w Zamościu

Reklama


Z wielką zadumą i radością przyjąłem wiadomość o inicjatywie utworzenia Muzeum Pomnika - Centrum Wysiedlonych na Zamojszczyźnie w Zamościu, którą   w pełni popieram jako jeden z tysięcy wysiedlonych przez Niemców z tych terenów. Urodziłem się 16 września 1932 roku w Zawadzie koło Zamościa.





Tragedia ludności Zamojszczyzny w okresie okupacji hitlerowskiej wiązała się    z planami germanizacyjnymi III Rzeszy.  Po zniemczeniu tzw. dystryktu lubelskiego, w którego skład wchodziła Zamojszczyzna, zamierzano kolonizować dalsze tereny polskie i stworzyć wzdłuż Bugu „germański wał ochronny”. Należy wspomnieć, że większość zamieszkujących Zamojszczyznę Żydów została wcześniej wymordowana, głównie w ośrodku zagłady w Bełżcu.

Na Zamojszczyźnie zamierzano wysiedlić około 140 tysięcy Polaków. Do akcji tej przystąpiono w listopadzie 1942 roku Podczas jej trwania wysiedlono około       110 tysięcy osób z 297 wsi, z czego do KL Auschwitz deportowano 1301 osób - 80 procent z nich nie przeżyło pobytu w obozie. Szereg czynników, w tym pogarszająca się sytuacja Niemców na Wschodzie (klęska pod Stalingradem) oraz narastający ruch oporu na Zamojszczyźnie spowodował, iż akcja ta została przez hitlerowców wstrzymana w drugiej połowie 1943 roku. {loadposition tekst2}

Miałem wtedy dziesięć lat, kiedy z rodzinnego domu w Zawadzie wywieziono mnie w grudniu 1942 roku wraz z moją rodziną do obozu przejściowego  w Zamościu. Nie będę opisywał potworności, których byłem świadkiem, ale tamtych koszmarnych obozowych wspomnień nigdy nie będę w stanie wymazać z mojej pamięci. Pod koniec stycznia 1943 roku z tego obozu zostaliśmy wywiezieni do Siedlec, gdzie wkrótce zmarła moja siostra Grażynka, mająca zaledwie trzy lata. Mnie ocaliła jedna z mieszkanek tego miasta, zapewniając mi troskliwą opiekę. W kwietniu 1943 roku wróciłem potajemnie wraz z rodzicami  i starszą siostrą Alicją z Siedlec na Zamojszczyznę, gdzie ukrywaliśmy się aż do wyzwolenia w lipcu 1944 roku.

W ubiegłym roku  na wiadomość o planach utworzenia Centrum Wysiedlonych, natychmiast włączyłem się do tej inicjatywy poprzez zbieranie podpisów na rzecz poparcia jego budowy w Zamościu. W zbieraniu podpisów uczestniczyło wielu moich znajomych z Chełmka, Bobrku i Gorzowa: Agnieszka Buchta, Teresa i Marian Dadejowie, Elżbieta Hebda, Tadeusz Klima, Marek Klisiak, Jan Kramarski, Krystyna Nowak, Stanisława Pędrys-Klisiak, Dorota Pietrzyk, Czesław Mulik, Józef Rybak, Rozalia Żurawik i Wiesław Wilkosz, a także moi znajomi z Oświęcimia, Libiąża, Andrychowa, Krakowa, Rzeszowa, Jabłonki na Orawie i Zawady koło Zamościa, których nie sposób wymienić z imienia i nazwiska. W sumie zebrano podpisów 884 i zostały one przesłane jako wsparcie tej cennej inicjatywy na adres Komitetu Budowy Centrum Wysiedlonych na Zamojszczyźnie w Zamościu.

Wszystkim, którzy przyczynili się do zebrania tych podpisów, jak również tym, którzy je złożyli, pragnę bardzo serdecznie podziękować. Z głębi serca życzę także Komitetowi Budowy Centrum Wysiedlonych wielu sukcesów w tworzeniu tego Muzeum, które będzie przypominało Polakom oraz światu o tragedii i gehennie mieszkańców Zamojszczyzny podczas niemieckiej okupacji tych terenów w latach 1939-1944.

*
Autor we wrześniu 1956 roku zamieszkał w Chełmku i podjął pracę w Południowych Zakładach Przemysłu Obuwniczego Chełmek. Od grudnia 1992 roku jest na emeryturze.