Reklama
10 czerwca 2026, środa
CHEŁMEK. Forma i treść Martyny Paluchiewicz
- Paweł Wodniak
- 11 marca 2011
- 13:55
Reklama
W piątek o godzinie 18 w Galerii Epicentrum Miejskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Chełmku odbędzie się wernisaż rysunku Martyny Paluchiewicz „Forma i treść”. Towarzyszyć mu będzie ciekawy projekt muzyczny DJ Dank & Mad Fiddle.
Martyna Paluchiewicz urodziła się w 1983 roku w Katowicach. Obecnie mieszka w Oświęcimiu. Studiowała w cieszyńskiej filii Uniwersytetu Śląskiego edukacje artystyczną w zakresie sztuk plastycznych. Dyplom z projektowania graficznego obroniła w 2007 roku pod kierunkiem prof. Tadeusza Grabowskiego.
W 2005 roku rozpoczęła studia malarskie na Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach - dyplom 2010 pod kierunkiem prof. Bogdana Topora. W międzyczasie w 2008 roku wyjechała na trzymiesięczne stypendium do Chorwacji, gdzie studiowała na Akademij Likovnih Umjetnosti w Zagrzebiu. Obecnie zajmuje się projektowaniem koszulek, działa pod hasłem Maszynownia.
- Punktem wyjścia moich rysunków jest fotografia, plamy bieli i czerni,
powierzchnia ciała, kilka załamań i krągłości. Zostają one przetworzone, poddane
wielokrotnej transformacji, kończone i kontynuowane już na papierze. Zmacerowane,
nałożone, zmultiplikowane. Następnie podane są w formie animacji, ożywione
ruchem przedstawiającym metamorfozę, kolejne stadia, kolejne treści w dalszym
ciągu bazujące na pierwotnej formie. Człowiek ze wszystkimi swoimi wypukłościami,
wklęśnięciami, załamaniami jest fascynującą plastycznie formą - mówi Martyna Paluchiewicz.
Achromatyczność moich prac wynika z tego, że pragnę się skupić się wyłącznie na formie, unikając upiększeń, czy wrażeniowych działań uzyskiwanych za pomocą barwy. Forma to
widzialny kształt treści. Postacie z rysunków są syntezą formy w jej możliwie
największym skrócie plastycznym, punktem wyjścia, bazą, ramą dla dalszych
metamorfoz. Forma podana jest bezpośrednio zmysłowi wzroku - postrzegamy obraz
poprzez formę. W rysunkach dążę do uproszczania, złapania formy ciała, a to co dzieje
się już w jej obrębie to już głębsza historia. Traktuję formę jak mięso, które wielokrotnie poprzecierane, zbite, roztłuczone kształtuje się powoli osiągając maksymalny wyraz i ekspresję - dodaje artystka.
Na zdjęciu: Prace Martyny Paluchiewicz. Fot. MOKSiR