Reklama
2 maja 2026, sobota
Bzdety - parytety
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 9 stycznia 2011
- 11:39
Reklama
Polityk wcale nie musi być inteligentny. Świadczy o tym chociażby fakt, że kandydaci na posłów wcale nie muszą przechodzić testów na inteligencję. A szkoda, bo może wtedy nie wypuszczaliby takich gniotów, jak ustawa parytetowa.
Bardzo dobrze, że kobiety się pchają do władzy. Przykład Zatora pokazuje, że są w tym skuteczne. Podobnie jest w sąsiadującym z oświęcimskim powiecie wadowickim. Tam to aż roi się od samorządowców w spódnicach.
O tym, kto ma zasiadać w radzie lub na fotelu włodarza decydują wyborcy. Nie sądzę, by kierowali się wyborem płci, a jeśli już, to nieliczni. Ustawa parytetowa w wielu miejscowościach Polski przy kolejnych wyborach spowoduje chaos. Bo cóż się stanie, gdy w danym społeczeństwie kobiety najzwyczajniej nie będą chciały kandydować do rad? Będą łapanki, by przepisom prawa stało się zadość?
Przykłady Zatora (rada miejska) czy Brzeszcz (burmistrz) pokazują, że parytety potrzebne nie są. Przykłady niektórych ustaw pokazują, że testy na inteligencję w kręgach władzy są konieczne.
Komentarz dotyczy artykułu: „W Zatorze radę miejską zdominowały kobiety”.