• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Beskidzka Droga Integracyjna - obiecanki cacanki?

Reklama


O Beskidzkiej Drodze Integracyjnej, która lekko, łatwo i przyjemnie, a przede wszystkim szybko, ma połączyć Bielsko-Białą z Krakowem, słyszę od kilku lat. Podobnie, jak o obwodnicy Oświęcimia, czy trzecim moście w stolicy powiatu.





Słyszałem o nadziejach związanych z modernizacją traktu kolejowego nr 117, także biegnącym ze stolicy Podbeskidzia do stolicy Małopolski. Po remoncie mostu w Podlesiu najpierw wszystko w komunikacji kolejowej miało się zmienić, oczywiście na lepsze. Później kolej chciała zamknąć trasę, w którą wpompowała grube miliony. Następnie pojawił się pomysł przejazdu szynobusa, a potem nawet Pociągu Papieskiego, który miał dojeżdżać już nie tylko do Wadowic, ale do Bielska.

W kwestii poprawy komunikacji pomiędzy Krakowem a Bielskiem przez gminę Kęty, nauczony dotychczasowymi smutnymi doświadczeniami, zachowam sie jak niewierny Tomasz. Dopóki nie zobaczę Beskidzkiej Drogi Integracyjnej, dopóki nią nie przejadę, nie uwierzę, że powstanie.

Na zdjęciu: Wariant BDI z czerwca 2009 roku. Fot. Zasoby Internetu.