• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Bajka o księstwie

Reklama



Czy Don Marszalot mógł rządzić księstwem z tak wyglądającego zamku? Któż to wie... Fot. Gall Bajkopisarz


Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma rzekami, za siedmioma Tęczami było sobie Księstwo. Władał nim z woli ludu Don Marszalot. Książę lubił długie konne podróże, kolekcjonował minerały i miał szerokie grono wiernych popleczników. Księstwo żyło swoim życiem i choć pamiętało jeszcze czasy Króla Ćwieczka, bo się nie rozwijało, Don Marszalot miał dobre samopoczucie. W końcu rządził nim ręką twardą, za nic mając Wielką Książęcą Radę, a nawet Doradców Królewskich.





Księstwo od pewnego czasu było dość demokratyczne, dlatego Księcia wybierał lud. Pierwszy raz Don Marszalot zdobył Nieograniczoną Książęcą Władzę siedem lat wcześniej, gdy bogobojni mieszczanie, w dużej mierze skupieni w Toruńskim Kółku Nakryć Głowy, ubierali odświętne ciżmy, suknie i gacie, by na Don Marszalota, który kiedyś był kupcem, głos swój oddać.

Nikt się nie spodziewał w całym Księstwie, że będzie to siedem lat chudych, bez widoku na siedem lat tłustych. Mieszczanie zaczęli masowo uciekać do innych grodów, by znaleźć godne siebie zajęcie, bo w Księstwie upadały kolejne kramy, składy i manufaktury. Ale Książę się tym nie przejmował. Cały czas konsekwentnie prowadził swoją Książęcą Politykę, której sens tylko On sam znał i rozumiał. A lud mieszczański tak bardzo chciał sens tejże polityki poznać, co nie udało się w pierwszej Książęcej Kadencji, że okrzyknął Don Marszalota Księciem, na kolejne lata.

Książę, jak to z książętami bywa, uwielbiał podróże. Siadał więc na swego, najpierw bordowego (tak, bordowego), a potem na czarnego rumaka i dalej lotem błyskawicy, nie zważając na innych jeźdźców i wydane przez Doradców Królewskich prawa poruszania się po gościńcach, mknął do innych Królestw. Dukaty na obrok brał z podatków ściąganych od mieszczan.

Konna jazda tak weszła Mu w krew, że więcej czasu miast na rządzeniu i spełnianiu obietnic, w które naiwni mieszczanie raczyli uwierzyć, spędzał w galopie. Lud chodził więc do Wielkiej Książęcej Rady pytać, kiedy jego los się polepszy, ale Dostojni Rajcowie też tego nie wiedzieli, bo rzadko kiedy Księcia w galopie dogonić mogli. A gdy już im to się udało, swoimi pytaniami tak Don Marszalota rozsierdzali, że ten spinał rumaka ostrogami, by niczym wicher pędząc, od tychże się uwolnić.

Do swej Książęcej Mości Don Marszalot dopuszczał jedynie tych Rajców, którzy pochlebstwami uszy mu pieścili, dłonie obijali w oklaskach, po każdym słowie Księcia, a i przy Książęcych Kolanach usłużnie warowali do obrony Władcy gotowi, gdy Rajcowie Niepokorni ataki słowne na Don Marszalota czynili. A ataków tych była co niemiara. A to, że Księstwo się nie rozwija, kupców nowych z towarami nie przyciąga, że manufaktorów jak nie było, tak nie ma, a rwetes największy Niepokorni podnosili przez te wojaże Księcia.

Od pewnego czasu Don Marszalot wziął się na sposób i z każdej dalekiej podróży do Księstwa kamienie zwozić zaczął. A wszystko za sprawą Wielkiego Profesora, który postanowił z kamieni Kopiec postawić, by upamiętnić jeńców, których podstępny wróg w czasie zdradzieckiego najazdu na Królestwo wymordował. Tyle, że Wielki Profesor odszedł na wieczny odpoczynek, zanim Kopiec zobaczyć zdążył. A Książę pod pretekstem opowiadania o szczytnej idei Wielkiego Profesora i zwożenia kamieni, dalej po innych Królestwach czarnym rumakiem pędził, przy czym dla Księstwa nic innego nie przywoził. Ale za to pięknie opowiadał, jak z innymi Włodarzami z obcych krajów układa się, by Księstwo w końcu stało się Krainą Mlekiem i Miodem Płynącą.

A Wielkim Sprzymierzeńcem Don Marszalota, poza jedynie Słusznymi Rajcami, Niemałym Gronem Sług Wiernych i topniejącym gronem mieszczan, był giermek Sanczo Paczynsa. Sanczo był dla Księcia przydatny, bo jego sługi (co za Księstwo wspaniałe, nawet giermkowie mają sługi swoje) wprawne w różnych innych, nawet zamorskich językach były i Don Marszalotowi listy wszelakie na jego język przekładały.

Gdy przyszedł czas odpowiedni, Sanczo Paczynsa nawet heroldem Księcia został i wszelkie wieści od Niego mieszczanom przekazywał, przez szklane okienko do nich gadając. A Don Marszalot z wdzięczności dla swego wiernego giermka mury specjalnie wybrane, gdzie wieści o turniejach rycerskich, a i zabawach dla pacholąt, a nawet lichwiarskich zachętach każdy mieszczanin czy kmieć mógł umieścić, Sanczo Paczynsie w dzierżawę za marnego dukata oddał.

Z Don Marszalota ludzki był pan, skoro na marny dukat do kasy Księstwa pozwolił, by tylko jego poddany mógł wielokroć więcej dukatów do sakiewki wrzucać. Ale i zapewne interes swój w tym zamiarze miał, bo zbliżał się czas, kiedy to mieszczanie znów mieli decydować, kto ich Księciem zostanie. A w takich czasach, to każdy kawałek muru był na wagę złota. Czyż Sanczo Paczynsa nie winien wtedy swojemu Panu okazać wdzięczności i Jemu, a takoż jego poplecznikom wszystkie mury oddać, a spiskowcom, którzy zechcieliby Don Marszalota obalić, figę pokazać, brakiem miejsca na murach tłumacząc?

Tu miała się kończyć bajka o Don Marszalocie. Ale Ten, w ostatnich czasach dbałość o swoje Księstwo wykazując, kupców z ich składów wyrzucił, by wraz z mieszczanami Sukiennice wspólnymi siłami odnowić. Kupcy krzyk ogromny podnieśli i dawaj rokosz urządzać, do Wielkiej Rady Książęcej biegać, a i w tym wszystkim Doradców Królewskich nie oszczędzać. Aż się Książę musiał do Władzy Duchownej udać, by o radę prosić. W mądrości swojej postanowił przed kupcami nie ugiąć się, takoż przed Rajcami Niepokornymi i Doradcami królewskimi. Taki to był Don Marszalot - Książę, nieugięty i przy zdaniu swoim mocno stojący.

O czym donosi Gall Bajkopisarz

Post Scriptum: Kupcy z Sukiennic przez Don Marszalota wyrzuceni donieśli, że Książę chce ich składy innym, sobie wiernym kupcom oddać, a nawet bankierom, co dukaty na procent pożyczają. Ale czy w tak praworządnym i rozsądnie rządzonym Księstwie coś takiego mogłoby się zdarzyć?