• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

BABICE. Przepompownię ścieków chcą stworzyć na przedszkolnym placu zabaw

Reklama


Na placu zabaw niepublicznego przedszkola w Babicach ma stanąć przepompownia ścieków. To element budowanej w sołectwie kanalizacji. Lokalizacji tłoczni nikt z właścicielką przedszkola nie konsultował. Ta w wspólnie z rodzicami dzieci mówi: Nie!





- O problemie dowiedziałam się z końcem września, na początku października, gdy przyszła ekipa, która coś zaczęła wymierzać. Kilka dni później była komisja z Urzędu Gminy w Oświęcimiu. Wyraziłam sprzeciw. Pod koniec stycznia, z początkiem lutego kolejne osoby w tym samym składzie pojawiły sie przy przedszkolu. Była kolejna rozmowa na ten temat - mówi Zuzanna Korzeniowska, dyrektorka Niepublicznego Przedszkola w Babicach.

Kwestia umiejscowienia tłoczni na terenie prywatnym jest kłopotliwa. Dlatego wybrano teren gminny, na którym znajduje się przedszkole z placem zabaw. Co prawda gmina inwestuje „na swoim”, jednak Korzeniowska uważa, że ktoś ja o zdanie spytać powinien. Nie użytkuje bowiem gminnego obiektu i terenu za darmo.

Urząd gminy zrzucał winę za lokalizację tłoczni w projekcie na poprzedniego wójta i informował, że przeprojektowanie miejsca kosztowałoby 32 tysiące złotych i trwało pięć miesięcy.

- Gdyby rozpoczęto przeprojektowywanie w październiku, projekt byłby już zakończony. Obecny jest sprzeczny z przepisami dotyczącymi placów zabaw. Przestrzeń wokół urządzeń zabawowych powinna zapewnić bezpieczeństwo. Gdy powstanie tłocznia, urządzenia do zabawy trzeba będzie zlikwidować - tłumaczy Zuzanna Korzeniowska

Spotkanie w sprawie tłoczni odbyło się w przedszkolu wiele tygodni temu. Małgorzata Grzywa, wójt gminy nie wzięła w nim udziału. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie „była oburzona” zaproszeniem mediów. Wysłała Agatę Wiśniowską, swojego doradcę i Agatę Grzebinogę, inspektora ds. inwestycji Urzędu Gminy w Oświęcimiu.

- Taka sytuacja jest w Broszkowicach, gdzie tłocznia jest niedaleko placu zabaw. Gdy piłka wpadnie na teren tłoczni, włącza się alarm i to dosyć głośny. Stoimy na stanowisku, że należy to postawić w innym miejscu - mówi Marian Gołąb, radny gminy i sołtys Broszkowic.

Anna Zimnal, również radna i zarazem sołtyska Babic przypomniała, że proponowała Andrzejowi Bibrzyckiemu, wójtowi poprzedniej kadencji inną lokalizację tłoczni poza obszarem przedszkola.

Agata Wiśniowska i Agata Grzebinoga nie odżegnywały się od problemu. Obiecały się nim zająć i zgłosić go Małgorzacie Grzywie, wójt gminy.

Fakty Oświęcim odczekały dwa tygodnie, uznając, że tyle czasu wystarczy władzy gminnej na zapoznanie się z problemem i znalezieniem rozwiązania. Zadzwoniliśmy do Urzędu Gminy Oświęcim, by zapoznać się ze stanowiskiem wójt Małgorzaty Grzywy. Sekretariat połączył nas jednak z Agatą Wiśniowską, doradcą wójta, która skrupulatnie zanotowała nasze pytania i obiecała, że pani wójt zadzwoni z odpowiedzią.

Minęły ponad dwa miesiące. Telefonu z urzędu gminy nie było.

Komentarz do tekstu znajduje się w dziale Opinie.

Na zdjęciu: Na placu zabaw pojawi się tłocznia ścieków? Najpewniej. Fot. Paweł Wodniak / archiwum