Reklama
2 maja 2026, sobota
Antyterroryści czy obmacywacze?
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 13 września 2009
- 13:50
Reklama
Od Święta Miasta upłynęły już dwa tygodnie, ale wciąż nie mogę odpędzić od siebie myśli, że w ostatni weekend wakacji terroryści planowali jakąś niecną akcję w grodzie nad Sołą. Skąd takie przypuszczenie? Ano można było taka tezę wysnuć, obserwując zachowanie ochroniarzy.
Rozumiem całkowicie, że impreza masowa kwalifikuje się jako stan podwyższonego ryzyka. Dlatego zatrudnienie firmy ochroniarskiej jest w stu procentach uzasadnione. Jednakże pracownicy tejże przeszarżowali. Nie ci, którzy pilnowali porządku na stadionie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Oświęcimiu - murawie i przy scenie. Mowa o tych, stojących przy wejściu na imprezę.
Obserwowałem ich przez jakieś pięć minut. Później ciśnienie wzrosło mi na tyle, że musiałem się z własnej, wolnej i nieprzymuszonej woli ewakuować, by nie dopuścić do wylewu lub zawału. To właśnie podczas tej krótkiej obserwacji zaczęło mi sie wydawać, że ludzie w czarnych mundurach muszą mieć jakieś przecieki. Ktoś im musiał donieść, że jakaś grupa terrorystów chce dokonać ataku na bawiących się podczas Święta Miasta oświęcimian.
Dlatego też obszukiwali przy wejściu każdego, kto tylko wpadł im w łapy. Nieważne, czy osoba wchodząca na teren stadionu miała przy sobie plecak, torbę, czy coś innego, w czym można by wnieść coś zabronionego, jak chociażby butelki z alkoholem, czy też wchodziła tylko w koszulce i krótkich spodenkach, a kieszenie nie były niczym wypchane.
Panowie ochoczo obmacywali mieszkańców miasta niezależnie od wieku. Od kilkunastoletnich chłopców poczynając, na emerytach kończąc. Pewnej pani wypili pół wyciągniętej z torebki nałęczowianki gazowanej, zanim zorientowali się, że to zwykła woda. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy obmacywanie osób przychodzących na Święto Miasta jest naprawdę przeszukaniem w celu znalezienia bomby w nałęczowiance, czy też molestowaniem.
Jeszcze raz podkreślam, że bezpieczeństwo na tego typu imprezach jest priorytetem. Można o nie jednak dbać całkiem subtelnie. I nie chodzi mi o subtelność, jaką wykazuje karaluch na białym dywanie, bo taką właśnie pokazali ochroniarze przy wejściu na Święto Miasta.