• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

132 lata temu na ruinach podominikańskiego klasztoru wierni ujrzeli Matkę Bożą

Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych i cały kompleks salezjański w Oświęcimiu powstały na ruinach podominikańskiego klasztoru. Fot. Jola Wodniak

W 1894 roku święto Bożego Ciała wypadło 23 maja. W ósmym dniu jego oktawy w Starym Mieście w Oświęcimiu objawiła się Najświętsza Maria Panna.

Reklama

Spis treści

„Wspomożycielko, Matko Oświęcimia" - śpiewają wierni, którzy odwiedzają Sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Oświęcimiu. 

 

Na ruinach klasztoru podominikańskiego w miejscu, gdzie dzisiaj stoi kościół parafialny księży salezjanów, 132 lata temu pokazała się Matka Boża. Jej kult w mieście nad Sołą jest bardzo mocny. Większość oświęcimskich parafii to parafie maryjne.

 

Pięć wieków dominikanów

 

Kościół pod wezwaniem Świętego Krzyża powstał w Oświęcimiu w latach 1313-1326. Jako wotum dziękczynne za potomstwo ufundował go książę oświęcimski Władysław wraz z żoną Eufrozyną. Świątynię książęca rodzina powierzyła opiece dominikanom. Zakonnicy przez 500 lat szerzyli kult maryjny wśród wiernych.

 

Przyszedł rok 1819. Cesarz Austrii, pod zaborem której znalazł się Oświęcim, wydał dekret o kasacji kościołów i klasztorów. W najbliższej okolicy ocalał jedynie klasztor franciszkanów w Kętach. Dominikanie musieli się wynieść z miasta. Organy zostały sprzedane do kościoła w Lipniku, dzwony pojechały do Bielan, a ambona do Przeciszowa. Dominikańskie dobra - Broszkowice, Budy, klasztor, przyległe budynki i parcele wykupił od rządu austriackiego ksiądz infułat Idzi Russocki, który był oświęcimskim proboszczem. Podarował je swojemu bratankowi Kajetanowi.

 

Nowi właściciele

 

Jak podaje kronikarz Ziemi Oświęcimskiej Jan Nepomucen Gątkowski, Kajetan Russocki niezbyt chlubnie zapisał się w historii nadsolańskiego grodu. W klasztornych pomieszczeniach zorganizował stajnie dla koni pracujących dla poczty dyliżansowej. Gątkowski wspomina zasłyszane w młodości opowieści o gorszących scenach rozgrywających się w trakcie sprzedaży ołtarzy, o kradzieżach pomników, nagrobków, cennych manuskryptów z klasztornej biblioteki.

 

Surowo ocenia Kajetana nie troszczącego się o pomniki przeszłości. Ten umiera w 1842 roku, a jego dobra przeszły na córkę Leokadię, żonę Mikołaja Dąbskiego. Nowa właścicielka dokonała żywota w 1870 roku. Dwa lata później były klasztor kupił od wnuczki Kajetana Russockiego żydowski kupiec Landau. Resztę nabyła rodzina Schoenkera. Budynki popadały w ruinę. Tak było aż do 1894 roku.

 

Zobaczyli Ją

 

W ósmym dniu oktawy Bożego Ciała wierni z Oświęcimia znów skierowali swój wzrok w stronę zabudowań w centrum miasta.

 

„Działo się to 31 maja 1894 roku. Procesja z Przenajświętszym Sakramentem obeszła już wokół Rynek i miała ruszyć do ostatniego ołtarza ustawionego przy domu pana Mosera, a ksiądz prałat Knycz właśnie po raz ostatni błogosławił miasto. Na Rynku zatłoczonym wiernymi, jedna z kobiet trzymała na ręku kilkuletnie dziecko, aby lepiej mogło widzieć procesję. I otóż właśnie w chwili błogosławieństwa, gdy cisza zaległa powszechna, chłopczyk ów krzykncił: Mamo, mamo, patrz no! Matka Boska na ruinach. Ze wszystkich stron zaczęto natychmiast pytać: gdzie? co? I powstał wielki ruch. Wszystkie oczy zwracały się ku wskazanemu oknu. Ja też patrzyłem. 

Niektórzy ruszyli niezwłocznie ku ruinom i to większa część ludu, reszta zaś poszła z procesja do kościoła. Ja widziałem nad oknem, pod którym teraz są drzwi przy pomniku ks. prałata i to od strony północnej Matkę Boską z Dzieciątkiem jakby to była Matka Boska Różańcowa bez berła” - to jedno z pierwszych zeznań dotyczących cudownego zdarzenia, które złożył w obecności księdza Emanuela Manassero i kleryka Augusta Hlonda, wówczas piekarz, a później woźny sądowy pan Bolek (pisownia oryginalna).

 

Kolejnym autorem opisu tego wydarzenia był ksiądz dr Jan Szymeczko pochodzący z podoświęcimskich Dworów.

 

Nowy kościół na ruinach

 

Prałat Andrzej Knycz postanowił odkupić i odrestaurować kaplicę św. Jacka. dzięki ofiarom wiernych udało mu się tego dokonać w bardzo krótkim czasie. Zachęcony powodzeniami zdecydował, że trzeba wykupić pozostałe klasztorne dobra, w tym celu założył Komitet Obywatelski.

 

Dominikanie nie mogli przejąć swojego dawnego klasztoru. Wówczas ks. Andrzej przypomniał sobie o ks. Janie Bosko, którego kiedyś listownie prosił o modlitwę w intencji swojego zdrowia. Kontakt z salezjanami został nawiązany. W 1902 roku ks. Andrzej Knycz w obecności dyrektora oświęcimskiej placówki ks. Manassero przekazał prawo do wykupionych dóbr na rzecz ks. Michała Rua, generała zgromadzenia salezjańskiego.

 

W 1901 roku księża wybudowali zakład i szkołę, a pięć lat później ukończyli odbudowę kościoła. Salezjanie po dziś dzień sprawują posługę wychowawczą i duszpasterską w Oświęcimiu, mieście objawienia Najświętszej Marii Panny.

 

Podczas pisania tekstu korzystałem z materiałów Andrzeja M. Gołębia