Reklama
2 maja 2026, sobota
Wypadek Radosława Włoszka
- Paweł Wodniak
- 28 października 2016
- 16:27
Reklama
Radosław Włoszek, były asystent obecnej premier Beaty Szydło, prezes portu lotniczego w Balicach miał wypadek drogowy. Po zderzeniu do szpitala trafiła pięcioosobowa rodzina.
Do wypadku, jak informuje „Gazeta Wyborcza”, doszło w Brodłach w powiecie chrzanowskim. Przewodniczący Rady Powiatu Oświęcimskiego, który pochodzi z Oświęcimia, a od pewnego czasu mieszka w Grojcu, jechał służbową skodą superb.
- Kierowca tego pojazdu chciał uniknąć uderzenia w tył samochodu przed nim, zjechał na przeciwległy pas i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z naprzeciwka peugeotem - mówił w rozmowie z „GW” Michał Kondzior z zespołu prasowego małopolskiej policji.
Peugeota prowadził 36-latek, który jechał z żoną i trójką dzieci. Rodzeństwo w wieku dwóch i trzech lat oraz rodziców ratownicy medyczni zabrali do szpitala ambulansem. Do najciężej rannego pięciolatka wezwali śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Za spowodowanie wypadku drogowego bez ofiar śmiertelnych grozi kara do trzech lat więzienia.
Do wypadku, jak informuje „Gazeta Wyborcza”, doszło w Brodłach w powiecie chrzanowskim. Przewodniczący Rady Powiatu Oświęcimskiego, który pochodzi z Oświęcimia, a od pewnego czasu mieszka w Grojcu, jechał służbową skodą superb.
- Kierowca tego pojazdu chciał uniknąć uderzenia w tył samochodu przed nim, zjechał na przeciwległy pas i zderzył się czołowo z nadjeżdżającym z naprzeciwka peugeotem - mówił w rozmowie z „GW” Michał Kondzior z zespołu prasowego małopolskiej policji.
Peugeota prowadził 36-latek, który jechał z żoną i trójką dzieci. Rodzeństwo w wieku dwóch i trzech lat oraz rodziców ratownicy medyczni zabrali do szpitala ambulansem. Do najciężej rannego pięciolatka wezwali śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Dochodzenie w tej sprawie prowadzi policja. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów. Za spowodowanie wypadku drogowego bez ofiar śmiertelnych grozi kara do trzech lat więzienia.