Reklama
26 maja 2026, wtorek
Potrącił pieszego i uciekł. Nie na długo
- Paweł Wodniak
- 12 lutego 2016
- 13:36
Reklama
19-letni kierowca potrącił na przejściu dla pieszych 58-letniego mężczyznę i nie udzielając mu pomocy uciekł z miejsca zdarzenia. Niecałą dobę później policjanci odnaleźli sprawcę potrącenia.
W chwili zdarzenia było już ciemno i padał śnieg. Mieszkaniec Gorzowa przechodził przez ulicę Zaborską w Oświęcimiu na przejściu zlokalizowanym tuż przy ulicy Wąwóz. Samochód, który go uderzył, pojechał dalej.
Poszkodowanego 58-latka ratownicy medyczni przewieźli do miejscowego szpitala. Tam na szpitalnym oddziale ratunkowym okazało się, że doznał jedynie niegroźnych potłuczeń i nie wymaga hospitalizacji.
Wezwani na miejsce potrącenia policjanci rozpoczęli działania zmierzające do odnalezienia sprawcy. Bardzo szybko ustalili, że pieszego mogło potrącić zarejestrowane w powiecie oświęcimskim daewoo.
- Weryfikując bazę pojazdów wytypowali 80 samochodów, które odpowiadały opisowi i miały oświęcimskie tablice rejestracyjne - mówi aspirant sztabowy Małgorzata Jurecka z Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.
Funkcjonariusze zaczęli sprawdzać każdy samochód ze sporządzonej listy. Gdy zapukali do jednego z domostw w gminie Oświęcim swoje daewoo pokazał im 19-letni młodzieniec. Okazało się, że samochód ma świeżo wymienione lusterko boczne, uszkodzone podczas potrącenia. Młody człowiek przyznał się do spowodowania kolizji. Tłumaczył, że odjechał z miejsca zdarzenia, obawiając się konsekwencji karnych.
- Wykrywalność sprawców tego typu zdarzeń jest duża. Każdy kierujący, który odjechał z miejsca zdarzenia nie interesując się konsekwencjami swojego zachowania na drodze, musi liczyć się z tym, że wcześniej, czy później poniesie za to karę, i to o wiele surowszą - zapewnia Jurecka.
W razie, kiedy kierowca spowoduje wypadek drogowy i ucieknie z miejsca zdarzenia, jest traktowany tak, jakby w jego trakcie był pod wpływem alkoholu. Grozi mu wówczas kara nawet do 12 lat więzienia.
W przypadku kolizji takim, jak opisywany, sprawca musi się liczyć nie tylko z wysoka grzywną, ale także z czasowym zatrzymaniem uprawnień do prowadzenia pojazdów, o co z pewnością policjanci prowadzący sprawę zawnioskują do sądu.
W chwili zdarzenia było już ciemno i padał śnieg. Mieszkaniec Gorzowa przechodził przez ulicę Zaborską w Oświęcimiu na przejściu zlokalizowanym tuż przy ulicy Wąwóz. Samochód, który go uderzył, pojechał dalej.
Poszkodowanego 58-latka ratownicy medyczni przewieźli do miejscowego szpitala. Tam na szpitalnym oddziale ratunkowym okazało się, że doznał jedynie niegroźnych potłuczeń i nie wymaga hospitalizacji.
Wezwani na miejsce potrącenia policjanci rozpoczęli działania zmierzające do odnalezienia sprawcy. Bardzo szybko ustalili, że pieszego mogło potrącić zarejestrowane w powiecie oświęcimskim daewoo.
- Weryfikując bazę pojazdów wytypowali 80 samochodów, które odpowiadały opisowi i miały oświęcimskie tablice rejestracyjne - mówi aspirant sztabowy Małgorzata Jurecka z Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.
Funkcjonariusze zaczęli sprawdzać każdy samochód ze sporządzonej listy. Gdy zapukali do jednego z domostw w gminie Oświęcim swoje daewoo pokazał im 19-letni młodzieniec. Okazało się, że samochód ma świeżo wymienione lusterko boczne, uszkodzone podczas potrącenia. Młody człowiek przyznał się do spowodowania kolizji. Tłumaczył, że odjechał z miejsca zdarzenia, obawiając się konsekwencji karnych.
- Wykrywalność sprawców tego typu zdarzeń jest duża. Każdy kierujący, który odjechał z miejsca zdarzenia nie interesując się konsekwencjami swojego zachowania na drodze, musi liczyć się z tym, że wcześniej, czy później poniesie za to karę, i to o wiele surowszą - zapewnia Jurecka.
W razie, kiedy kierowca spowoduje wypadek drogowy i ucieknie z miejsca zdarzenia, jest traktowany tak, jakby w jego trakcie był pod wpływem alkoholu. Grozi mu wówczas kara nawet do 12 lat więzienia.
W przypadku kolizji takim, jak opisywany, sprawca musi się liczyć nie tylko z wysoka grzywną, ale także z czasowym zatrzymaniem uprawnień do prowadzenia pojazdów, o co z pewnością policjanci prowadzący sprawę zawnioskują do sądu.