Reklama
3 maja 2026, niedziela
Posłowie opozycji stanęli w obronie 20-letniego kierowcy - FILM
- Paweł Wodniak
- 11 lutego 2017
- 19:34
Reklama
Marek Sowa i Borys Budka zapewnili 20-letniemu kierowcy fiata seicento, który zderzył się z rządowa limuzyną bezpłatną pomoc prawną. Rozmawiali już z młodym oświęcimianinem i jego matką.
Dzisiaj rano z redakcją naszego portalu skontaktował się telefonicznie poseł Borys Budka z Platformy Obywatelskiej. Prosił o pomoc w skontaktowaniu się z młodym kierowcą fiata seicento, uczestniczącego wczoraj wieczorem w wypadku z kolumną premier Beaty Szydło.
Wiceprzewodniczący PO zaoferował bezpłatną pomoc prawną dla 20-latka, który usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego, zanim jeszcze ktokolwiek przeanalizował dokładnie ślady kryminalistyczne zebrane na miejscu zdarzenia przy ulicy Powstańców Śląskich w Oświęcimiu.
- Jeszcze dzisiaj mogę spotkać się z tym panem - zapewnił Borys Budka.
W tym samym czasie dowiedzieliśmy się, że z taką samą ofertą pomocy wystąpił Marek Sowa, niegdyś klubowy kolega Budki, a teraz poseł Nowoczesnej. Marek Sowa mieszka w Bobrku, kilka kilometrów od miejsca, gdzie doszło do wypadku.
Powiadomiliśmy parlamentarzystów o ich wzajemnych działaniach, a ci połączyli siły i razem, na dzisiejszym popołudniowym osobistym spotkaniu, zaproponowali pomoc 20-letniemu Sebastianowi i jego rodzinie.
Posłowie zwołali konferencję prasową po spotkaniu z młodym kierowcą. Istniało duże prawdopodobieństwo, że sam oświęcimianin stanie przed kamerami. Istniało, do czasu konferencji prasowej Mariusza Błaszczaka, ministra spraw wewnętrznych i administracji, jego zastępcy Jarosława Zielińskiego i nadinspektora Jarosława Szymczyka, komendanta głównego policji.
Po słowach wszystkich trzech urzędników było jasne, że szczęśliwy, do piątkowego wieczoru, młodzieniec, którego o mały włos nie uznano za zbrojne ramię totalnej opozycji, zaszyje się w domowych pieleszach i z dziennikarzami nie porozmawia. Zderzenie z systemem państwa PiS stało się zbyt wielkim ciężarem.
Istotne, że Sebastian będzie miał prawników, reprezentujących go na każdym szczeblu postępowania.
Dzisiaj rano z redakcją naszego portalu skontaktował się telefonicznie poseł Borys Budka z Platformy Obywatelskiej. Prosił o pomoc w skontaktowaniu się z młodym kierowcą fiata seicento, uczestniczącego wczoraj wieczorem w wypadku z kolumną premier Beaty Szydło.
Wiceprzewodniczący PO zaoferował bezpłatną pomoc prawną dla 20-latka, który usłyszał zarzut spowodowania wypadku drogowego, zanim jeszcze ktokolwiek przeanalizował dokładnie ślady kryminalistyczne zebrane na miejscu zdarzenia przy ulicy Powstańców Śląskich w Oświęcimiu.
- Jeszcze dzisiaj mogę spotkać się z tym panem - zapewnił Borys Budka.
W tym samym czasie dowiedzieliśmy się, że z taką samą ofertą pomocy wystąpił Marek Sowa, niegdyś klubowy kolega Budki, a teraz poseł Nowoczesnej. Marek Sowa mieszka w Bobrku, kilka kilometrów od miejsca, gdzie doszło do wypadku.
Powiadomiliśmy parlamentarzystów o ich wzajemnych działaniach, a ci połączyli siły i razem, na dzisiejszym popołudniowym osobistym spotkaniu, zaproponowali pomoc 20-letniemu Sebastianowi i jego rodzinie.
Posłowie zwołali konferencję prasową po spotkaniu z młodym kierowcą. Istniało duże prawdopodobieństwo, że sam oświęcimianin stanie przed kamerami. Istniało, do czasu konferencji prasowej Mariusza Błaszczaka, ministra spraw wewnętrznych i administracji, jego zastępcy Jarosława Zielińskiego i nadinspektora Jarosława Szymczyka, komendanta głównego policji.
Po słowach wszystkich trzech urzędników było jasne, że szczęśliwy, do piątkowego wieczoru, młodzieniec, którego o mały włos nie uznano za zbrojne ramię totalnej opozycji, zaszyje się w domowych pieleszach i z dziennikarzami nie porozmawia. Zderzenie z systemem państwa PiS stało się zbyt wielkim ciężarem.
Istotne, że Sebastian będzie miał prawników, reprezentujących go na każdym szczeblu postępowania.