Reklama
5 czerwca 2026, piątek
Pomóżmy Marcinowi zdobyć Himalaje
- 9 sierpnia 2017
- 18:39
Reklama
Marcin Wadoń z Nowej Wsi choruje na polineuropatię czuciowo-ruchową o charakterze aksjonalno-demienilizacyjnym. Mimo trudnej diagnozy lekarskiej, nie poddał się i znalazł swój cel w życiu. Chce zdobyć Himalaje.
Chłopak sukcesywnie trenuje i zdobywa okoliczne pasma górskie, a w przyszłym roku zamierza pojechać do Nepalu i przebyć trasę trekkingu na Poon Hill. Związane z tym przedsięwzięciem wysokie koszty powodują, że Marcin musi szukać wsparcia finansowego.
Wszystko zaczęło się w 2010 roku. Marcin miał wówczas 10 lat i choroba zaczęła dawać pierwsze objawy. Po wizytach u specjalistów i badaniach stwierdzono u Marcina polineuropatię czuciowo-ruchową o charakterze aksonalno-demielinizacyjnym. Prawdopodobnie choroba ma podłoże genetyczne. Polega na systematycznym uszkadzaniu nerwów obwodowych.
W przypadku Marcina choroba zaburza pracę kończyn górnych i dolnych. Często dokuczają mu różnego rodzaju parastezje, drętwienia, przykurcze i ból. Dolegliwości osłabiają jego mięśnie i doprowadzają do ich zanikania w stopach i dłoniach. Marcin odczuwa też zwiększoną, nie tylko po wysiłku, męczliwość.
Choroba doprowadziła też do deformacji stóp, które są nadmiernie wydrążone i charakteryzują się słabą stabilnością. W 2013 i w 2014 roku Marcin miał operację lewego stawu skokowego i kilkumiesięczną rehabilitację. Kilka razy był w sanatorium i w szpitalu na oddziale rehabilitacyjnym. Obecnie porusza się na wózku aktywnym lub o kulach. Przy lepszej formie chodzi samodzielnie, lecz może pokonać tylko niewielkie dystanse.
Marcin zawsze był aktywne dzieckiem: grał w piłkę nożną, jeździł na rolkach i rowerze. Choroba sprawiła, że musiał zrezygnować z niektórych pasji, a inne dostosować do swoich możliwości.
Jest bardzo ambitny i samodzielny, co przejawia się nawet w tak drobnych sprawach jak wózek, którym się porusza.
- Odkręciłem w nim rączki, bo nie chcę, żeby ktoś mnie pchał - mówi Marcin. Każdego dnia ćwiczy samodzielnie, a dwa razy w tygodniu na siłowni oraz na zajęciach rehabilitacyjnych. W ten sposób opóźnia rozwój choroby. Marcin przede wszystkim kocha góry. To jego największa pasja. Ostatnio pomimo swojej choroby udało mu się wraz z tatą oraz ekipą Fundacji Rozwoju Turystyki Asiatica zdobyć Diablak. Jego największym marzeniem jest jednak wyjazd na trekking do Nepalu w rejon Annapurny. Koszt to 60 tysięcy złotych.
Pomóc można wpłacając pieniądze na konto:
BGŻ BNP Paribas 27 1600 1462 1027 7119 0000 0002
z dopiskiem "Himalaje Marcina"
Każda, nawet najmniejsza wpłata będzie dużą pomocą. Jesteśmy przekonani, że chłopakowi się uda, ponieważ niejednokrotnie Wy - nasi czytelnicy udowodniliście, że nie jest Wam obojętny los drugiego człowieka.
Szczegółowe informacje na temat wyprawy, przygotowań oraz brakującej kwoty znajdują się na stronie asiatica.pl
Wszystko zaczęło się w 2010 roku. Marcin miał wówczas 10 lat i choroba zaczęła dawać pierwsze objawy. Po wizytach u specjalistów i badaniach stwierdzono u Marcina polineuropatię czuciowo-ruchową o charakterze aksonalno-demielinizacyjnym. Prawdopodobnie choroba ma podłoże genetyczne. Polega na systematycznym uszkadzaniu nerwów obwodowych.
W przypadku Marcina choroba zaburza pracę kończyn górnych i dolnych. Często dokuczają mu różnego rodzaju parastezje, drętwienia, przykurcze i ból. Dolegliwości osłabiają jego mięśnie i doprowadzają do ich zanikania w stopach i dłoniach. Marcin odczuwa też zwiększoną, nie tylko po wysiłku, męczliwość.
Choroba doprowadziła też do deformacji stóp, które są nadmiernie wydrążone i charakteryzują się słabą stabilnością. W 2013 i w 2014 roku Marcin miał operację lewego stawu skokowego i kilkumiesięczną rehabilitację. Kilka razy był w sanatorium i w szpitalu na oddziale rehabilitacyjnym. Obecnie porusza się na wózku aktywnym lub o kulach. Przy lepszej formie chodzi samodzielnie, lecz może pokonać tylko niewielkie dystanse.
Marcin zawsze był aktywne dzieckiem: grał w piłkę nożną, jeździł na rolkach i rowerze. Choroba sprawiła, że musiał zrezygnować z niektórych pasji, a inne dostosować do swoich możliwości.
Jest bardzo ambitny i samodzielny, co przejawia się nawet w tak drobnych sprawach jak wózek, którym się porusza.
- Odkręciłem w nim rączki, bo nie chcę, żeby ktoś mnie pchał - mówi Marcin. Każdego dnia ćwiczy samodzielnie, a dwa razy w tygodniu na siłowni oraz na zajęciach rehabilitacyjnych. W ten sposób opóźnia rozwój choroby. Marcin przede wszystkim kocha góry. To jego największa pasja. Ostatnio pomimo swojej choroby udało mu się wraz z tatą oraz ekipą Fundacji Rozwoju Turystyki Asiatica zdobyć Diablak. Jego największym marzeniem jest jednak wyjazd na trekking do Nepalu w rejon Annapurny. Koszt to 60 tysięcy złotych.
Pomóc można wpłacając pieniądze na konto:
BGŻ BNP Paribas 27 1600 1462 1027 7119 0000 0002
z dopiskiem "Himalaje Marcina"
Każda, nawet najmniejsza wpłata będzie dużą pomocą. Jesteśmy przekonani, że chłopakowi się uda, ponieważ niejednokrotnie Wy - nasi czytelnicy udowodniliście, że nie jest Wam obojętny los drugiego człowieka.
Szczegółowe informacje na temat wyprawy, przygotowań oraz brakującej kwoty znajdują się na stronie asiatica.pl