Reklama
7 maja 2026, czwartek
Księgowy z Auschwitz pójdzie do więzienia?
- Paweł Wodniak
- 16 sierpnia 2017
- 18:29
Reklama
96-letni Oskar Gröning, zwany księgowym z Auschwitz, może pójść do więzienia za pomoc w zamordowaniu 300 tysięcy Żydów. Sąd skazał go na cztery lata w odosobnieniu.
Oskar Gröning urodził się w 1921 roku w Nienburgu, leżącym około 50 kilometrów od Bremy. Został ekonomistą i podjął pracę w banku. Gdy wybuchła wojna zaciągnął się jako ochotnik do Waffen SS. Tam przełożeni zdecydowali, że trzeba wykorzystać jego wiedzę i umiejętności. Skierowali go do obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz, gdzie został księgowym.
Unterscharfuhrer Gröning brał udział w gromadzeniu kosztowności, które Niemcy odbierali więźniom zaraz po przyjeździe do obozu. Oceniał wartość zagrabionych precjozów, selekcjonował pieniądze, a następnie wszystko liczył, opisywał i wysyłał do III Rzeszy.
W czasie pobytu księgowego w Auschwitz do komór gazowych trafiło 300 tysięcy więźniów. Niemiecka prokuratura oskarżyła Gröninga o pomoc w zamordowaniu tych ludzi. Nie zebrała co prawda dowodów, że oskarżony czynnie brał udział w masowych mordach, ale argumentowała, że był na miejscu i wszystkiemu się przyglądał.
Przed dwoma laty sąd w Luneburgu skazał dawnego esesmana na cztery lata więzienia i kazał mu zapłacić za proces, który kosztował ponad 260 tysięcy euro. Zdecydował też, że skazany ma pokryć koszty przyjazdu do Niemiec świadków i biegłych.
W sierpniu tego roku Kathrin Söfker, rzeczniczka prokuratury w Hannoverze, oznajmiła, że wniosek obrony o odroczenie kary został odrzucony. Biegły lekarz uznał bowiem, że Oskar Gröning może pójść do więzienia, jeśli będzie miał w nim zapewnioną opiekę medyczną.
Hans Holtermann, pełnomocnik skazanego, twierdzi, że jego klient nie został zbadany i zapowiada zaskarżenie opinii przed sądem. Jeśli sąd odrzuci wniosek adwokata, księgowy z Auschwitz i tak będzie mógł znowu odwołać się od tej decyzji.
Oskar Gröning urodził się w 1921 roku w Nienburgu, leżącym około 50 kilometrów od Bremy. Został ekonomistą i podjął pracę w banku. Gdy wybuchła wojna zaciągnął się jako ochotnik do Waffen SS. Tam przełożeni zdecydowali, że trzeba wykorzystać jego wiedzę i umiejętności. Skierowali go do obozu koncentracyjnego i zagłady Auschwitz, gdzie został księgowym.
Unterscharfuhrer Gröning brał udział w gromadzeniu kosztowności, które Niemcy odbierali więźniom zaraz po przyjeździe do obozu. Oceniał wartość zagrabionych precjozów, selekcjonował pieniądze, a następnie wszystko liczył, opisywał i wysyłał do III Rzeszy.
W czasie pobytu księgowego w Auschwitz do komór gazowych trafiło 300 tysięcy więźniów. Niemiecka prokuratura oskarżyła Gröninga o pomoc w zamordowaniu tych ludzi. Nie zebrała co prawda dowodów, że oskarżony czynnie brał udział w masowych mordach, ale argumentowała, że był na miejscu i wszystkiemu się przyglądał.
Przed dwoma laty sąd w Luneburgu skazał dawnego esesmana na cztery lata więzienia i kazał mu zapłacić za proces, który kosztował ponad 260 tysięcy euro. Zdecydował też, że skazany ma pokryć koszty przyjazdu do Niemiec świadków i biegłych.
W sierpniu tego roku Kathrin Söfker, rzeczniczka prokuratury w Hannoverze, oznajmiła, że wniosek obrony o odroczenie kary został odrzucony. Biegły lekarz uznał bowiem, że Oskar Gröning może pójść do więzienia, jeśli będzie miał w nim zapewnioną opiekę medyczną.
Hans Holtermann, pełnomocnik skazanego, twierdzi, że jego klient nie został zbadany i zapowiada zaskarżenie opinii przed sądem. Jeśli sąd odrzuci wniosek adwokata, księgowy z Auschwitz i tak będzie mógł znowu odwołać się od tej decyzji.