Reklama
10 czerwca 2026, środa
Bohaterowie z Moszczenicy
- Paweł Wodniak
- 28 sierpnia 2017
- 18:16
Reklama
Tydzień temu w domu centrum Kęt wybuchł pożar. Na ratunek ruszyli natychmiast wracający urlopu strażacy z Moszczenicy.
O pożarze budynku na ulicy Krakowskiej pisaliśmy TUTAJ.
Ogień pojawił się w domu w chwili, gdy grupa przyjaciół z Jastrzębia Zdroju wracała z wypoczynku nad Soliną. Byli w niej Adam Piwoński i Piotr Bracha, strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Moszczenicy.
Widząc pożar postanowili działać. Weszli do budynku, by sprawdzić, czy nikogo w nim nie ma.
- W budynku znaleźliśmy kilka zwierząt, najtrudniejsze było złapanie yorka, który biegał po całym zadymionym pomieszczeniu - mówił Adam portalowi Oswiecim112.pl
Zwierzaki trafiły pod czasową opiekę policji. W tym czasie akcja ratowniczo-gaśnicza była w pełni zaawansowana.
Druh Piwoński ma 20 lat. W OSP Moszczenica w Jastrzębiu Zdroju działa od ponad roku. Przyznaje, że uczestniczył w ciężkich akcjach, ale tę w Kętach ocenia jako najtrudniejszą.
Piotr Bracha jest starszy o dwa lata i ma wieloletnie doświadczenie strażackie.
- Z Piotrkiem kilkukrotnie działaliśmy już razem, dlatego ufam mu, a on mnie, więc wczorajsza akcja ewakuacyjna szła nam sprawnie - tłumaczył Adam portalowi ratowniczemu.
Po zakończeniu akcji gospodarze terenu, czyli ratownicy z OSP w Kętach, zaprosili swoich kolegów ze Śląska do remizy. Tam dowiedzieli się, że Piotr dwa dni wcześniej oświadczył się i jego oświadczyny zostały przyjęte.
Krzysztof Jan Klęczar, burmistrz Kęt skierował do druhów osobiste podziękowania. Pisemne wyrazy uznania trafiły także do Wojciecha Piechaczka, komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Jastrzębiu Zdroju, Anny Hetman, prezydent tego miasta, Józefa Muchy, sołtysa Moszczenicy i Przemysława Wszołka, prezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w Moszczenicy.
- Ich bohaterski czyn wynikał zarówno z potrzeby serca, jak i poczucia służbowego obowiązku - strażakiem jest się bowiem nie tylko w wyznaczonych godzinach pracy, ale zawsze, wszędzie i niezależnie od okoliczności, co swą mężną postawą potwierdzili Pana podwładni - napisał gospodarz gminy Kęty.
- Na miejscu zdarzenia znaleźli się zupełnie przypadkowo, w środku nocy i nie mając sprzętu gaśniczego ani odzieży ochronnej, nie zastanawiali się długo i podjęli interwencję - czytamy w piśmie.
- Dlatego też proszę przyjąć wyrazy mojego ogromnego szacunku i podziwu , jak również gorące podziękowania, jakie składam w imieniu swoim, samorządu Gminy Kęty, jej mieszkańców, a przede wszystkim właścicieli posesji dotkniętej pożarem, którzy dwóm dzielnym Druhom z OSP Moszczenica zawdzięczają ocalenie życia domowych pupili oraz dużej części dobytku zapewnia Krzysztof Klęczar (pisownia oryginalna).
O pożarze budynku na ulicy Krakowskiej pisaliśmy TUTAJ.
Ogień pojawił się w domu w chwili, gdy grupa przyjaciół z Jastrzębia Zdroju wracała z wypoczynku nad Soliną. Byli w niej Adam Piwoński i Piotr Bracha, strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Moszczenicy.
Widząc pożar postanowili działać. Weszli do budynku, by sprawdzić, czy nikogo w nim nie ma.
- W budynku znaleźliśmy kilka zwierząt, najtrudniejsze było złapanie yorka, który biegał po całym zadymionym pomieszczeniu - mówił Adam portalowi Oswiecim112.pl
Zwierzaki trafiły pod czasową opiekę policji. W tym czasie akcja ratowniczo-gaśnicza była w pełni zaawansowana.
Druh Piwoński ma 20 lat. W OSP Moszczenica w Jastrzębiu Zdroju działa od ponad roku. Przyznaje, że uczestniczył w ciężkich akcjach, ale tę w Kętach ocenia jako najtrudniejszą.
Piotr Bracha jest starszy o dwa lata i ma wieloletnie doświadczenie strażackie.
- Z Piotrkiem kilkukrotnie działaliśmy już razem, dlatego ufam mu, a on mnie, więc wczorajsza akcja ewakuacyjna szła nam sprawnie - tłumaczył Adam portalowi ratowniczemu.
Po zakończeniu akcji gospodarze terenu, czyli ratownicy z OSP w Kętach, zaprosili swoich kolegów ze Śląska do remizy. Tam dowiedzieli się, że Piotr dwa dni wcześniej oświadczył się i jego oświadczyny zostały przyjęte.
Krzysztof Jan Klęczar, burmistrz Kęt skierował do druhów osobiste podziękowania. Pisemne wyrazy uznania trafiły także do Wojciecha Piechaczka, komendanta miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Jastrzębiu Zdroju, Anny Hetman, prezydent tego miasta, Józefa Muchy, sołtysa Moszczenicy i Przemysława Wszołka, prezesa Ochotniczej Straży Pożarnej w Moszczenicy.
- Ich bohaterski czyn wynikał zarówno z potrzeby serca, jak i poczucia służbowego obowiązku - strażakiem jest się bowiem nie tylko w wyznaczonych godzinach pracy, ale zawsze, wszędzie i niezależnie od okoliczności, co swą mężną postawą potwierdzili Pana podwładni - napisał gospodarz gminy Kęty.
- Na miejscu zdarzenia znaleźli się zupełnie przypadkowo, w środku nocy i nie mając sprzętu gaśniczego ani odzieży ochronnej, nie zastanawiali się długo i podjęli interwencję - czytamy w piśmie.
- Dlatego też proszę przyjąć wyrazy mojego ogromnego szacunku i podziwu , jak również gorące podziękowania, jakie składam w imieniu swoim, samorządu Gminy Kęty, jej mieszkańców, a przede wszystkim właścicieli posesji dotkniętej pożarem, którzy dwóm dzielnym Druhom z OSP Moszczenica zawdzięczają ocalenie życia domowych pupili oraz dużej części dobytku zapewnia Krzysztof Klęczar (pisownia oryginalna).