Zobaczyć Człowieka czyli o sensie istnienia ZOL w Zatorze

Materiał zlecony  |   Styl życia  |   22 kwietnia 2017 16:04

W obecnych czasach, zamknięci często we własnych światach nie dostrzegamy cierpienia innych, odrzucenia, samotności. Cierpienie, jak mówił Jan Paweł II, onieśmiela, ale budzi też szacunek i współczucie. Wyzwala potrzebę pomocy.

Alternatywą na poprawę jakości życia dla człowieka chorego, starszego, samotnego jest Zakład Opiekuńczo-Leczniczy im. Hanny Chrzanowskiej w Zatorze, który wraz z Domem Pomocy Społecznej Caritas Archidiecezji Krakowskiej i Stacją Opieki został powołany do służby człowiekowi cierpiącemu.

– Zakład Opiekuńczo-Leczniczy w Zatorze jest ośrodkiem czasowego pobytu – informuje Katarzyna Wiśniewska, psycholog, rzecznik prasowy ZOL. – Swym podopiecznym, czyli osobom nie wymagającym hospitalizacji, zapewnia całodobowe świadczenie usług zdrowotnych w warunkach stacjonarnych, czyli szeroko rozumianą opiekę, pielęgnację i leczenie osób z rozpoznaniem chorób przewlekłych układu nerwowego, chorób reumatycznych, ortopedyczno-urazowych, a także innych stanów chorobowych wymagających opieki pielęgniarskiej lub rehabilitacji ogólnousprawniającej.

Koszty leczenia i rehabilitacji w ZOL-u pokrywa Małopolski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia w Krakowie. Koszty wyżywienia i zakwaterowania, zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, pokrywa pacjent, w wysokości 70% otrzymywanego świadczenia – renty czy emerytury.

Pacjenci korzystający z leczenia w ośrodku to osoby chore, niechodzące, korzystające z wózków inwalidzkich lub całkowicie niesprawne, leżące, których życie koncentruje się wokół łóżka. W wyniku przeżywanej choroby utracili oni możliwości do samodzielnego radzenia sobie w życiu codziennym. Pacjent ZOL-u często nie radzi sobie samodzielnie w myciu się, ubieraniu, samodzielnym jedzeniu, przemieszczaniu się, komunikowaniu z otoczeniem, tj. nie mówi lub nie rozumie kierowanych do niego słów.

Niektórzy z podopiecznych Ośrodka utracili pamięć, orientację, szwankuje ich intelekt. Pacjenci ZOL-u w wyniku przeżywanej choroby często borykają się z utratą sensu życia, poczuciem bezużyteczności i bycia „ciężarem” dla najbliższych.

Pacjent ZOL-u to czasem też człowiek osamotniony w środowisku zamieszkania, człowiek, który stracił nadzieję na lepsze jutro, to człowiek, który zadaje sobie pytanie: po co jest cierpienie? Jaki to ma sens?

W kontekście przeżywanych przez podopiecznych ośrodka trudności, zarówno dotyczących sfery fizycznej, psychicznej, a także społecznej, podwójnie ważna wydaje się potrzeba mądrej obecności personelu, który poprzez codzienne bycie z chorymi może przyczyniać się do poprawy jakości ich życia, odzyskiwania nadziei, a także odkrywania tajemnicy sensu cierpienia.

Opiekę nad pacjentami w zatorskim ZOL-u sprawuje zespół opiekuńczo-medyczny, w skład którego wchodzą: lekarze specjaliści chorób wewnętrznych, geriatrii i rehabilitacji, pielęgniarki, opiekunowie medyczni, rehabilitanci, fizjoterapeuci, logopeda, psycholog, terapeuci zajęciowi i kapelan. Chorzy korzystają w razie potrzeby z konsultacji lekarza neurologa i psychiatry.

Codzienną rehabilitacją pacjentów zajmują się rehabilitanci i fizjoterapeuci.

Głównym celem rehabilitacji ruchowej jest przywrócenie maksymalnie możliwej sprawności fizycznej i co za tym idzie, poprawy jakości życia pacjenta. W trakcie współpracy leczniczej wykorzystuje się różne metody terapeutyczne, rehabilitacyjne, diagnozując i dopasowując możliwe oddziaływania do potrzeb osoby niepełnosprawnej.

Lekarze, pielęgniarki, opiekunowie medyczni, psycholog, logopeda, rehabilitanci, fizjoterapeuci, terapeuci zajęciowi, kapelan to nie tylko członkowie zespołu terapeutyczno-opiekuńczego, lecz przede wszystkim towarzysze w codzienności, którzy często stają się kimś bliskim dla przebywającego tu człowieka.

– Służba drugiemu człowiekowi – choremu, cierpiącemu, to istota ośrodka Caritas, to gotowość do bycia z drugim człowiekiem, to postawa otwartości, rozumienia i akceptacji drugiego człowieka w jego potencjale, a także słabościach – dodaje Katarzyna Wiśniewska,

Służba drugiemu człowiekowi to wielkie wyzwanie, wielki wysiłek fizyczny i emocjonalny. Służyć drugiemu człowiekowi – dobrze – można wtedy, gdy w chorym, cierpiącym zobaczymy właśnie człowieka.

 

Komentarze

Zostaw komentarz


Redakcja portalu zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu artykułu, wpisu, obiektu. Informujemy, że oprogramowanie rejestruje dane osoby komentującej (IP, czas), które na wniosek prokuratury, sądu lub policji mogą zostać przekazane celem ścigania sprawców czynów sprzecznych z prawem.

Więcej informacji w regulaminie komentarzy.

Ankiety

Czego najbardziej Ci brakuje w lockdownie?

Zobacz wyniki

Ładowanie ... Ładowanie ...
Kalendarium
Reklama
. . . . . . . . . . . . . . . .