Reklama
14 czerwca 2026, niedziela
Tymkowi brakuje 67 tysięcy złotych. Leczenie ma ruszyć jutro - FILM
- Jola Wodniak
- 17 lutego 2020
- 09:09
Reklama
We wtorek 18 lutego Tymek ma rozpocząć leczenie, a brakuje jeszcze 70 tysięcy złotych. Pomóżmy młodemu oświęcimianinowi w przetrwaniu.
Publikujemy apel rodziców Tyma Stanka z prośbą do mieszkańców powiaty oświęcimskiego (pisownia oryginalna): Lekarze określają wyniki Tymka jako dramatyczne… Niezwykle rzadka choroba postępuje i wyniszcza organizm. To, co trujące dla organizmu, pochodzące z żywności, wody czy powietrza, organizm Tymka chłonie jak gąbka. W jego krwi płyną toksyny – m. in. metale ciężkie, aluminium, styren. Lekarze powiedzieli wprost: "nigdy nie widzieliśmy tak zatrutego dziecka...". Ostatnim ratunkiem jest leczenie włączające zabieg plazamferezy, czyli przetaczania i oczyszczania krwi w klinice w USA. Tylko tam dostaliśmy szansę, by zatrzymać chorobę. Nigdzie indziej.Pomagam Tymkowi
Tymek cierpi na niezwykle rzadkie zapalenie mózgu nazywane PANS. To choroba autommunologiczna, która tak bardzo osłabiła organizm, że przeciwciała, zamiast bronić organizm, zaczęły go niszczyć! Obrazowo można powiedzieć, że w mózgu toczy się wojna, a we krwi płynie trucizna. Oprócz tego jest jeszcze padaczka lekooporna oraz choroba genetyczna NF1, która sprawia, że w całym ciele Tymusia rosną guzy – największe w mózgu i na plecach.
Odkąd Tymek się urodził, wędrujemy od jednego gabinetu lekarskiego do kolejnego. Pierwsze powody do niepokoju pojawiły się, kiedy był jeszcze bardzo mały. Synek nie leżał na brzuszku, nie bawił się zabawkami – jakby zupełnie nie był zainteresowany tym, co go otacza. Kiedy dzieci w jego wieku zaczynały mówić, on milczał jak głaz. Słyszeliśmy: autysta, asperger, opóźniony w rozwoju, niepełnosprawny.
Pomagam Tymkowi
Lekarze szukali diagnozy, a stan naszego dziecka się pogarszał. Zauważyliśmy, że Tymuś zaczął być skrajnie agresywny, również autoagresywny. Zamiast mówić, zaczął bełkotać. Mimowolnie napinał mięśnie, wydawał dziwne dźwięki. Cały czas musieliśmy mieć go na oku, bo nie wiedzieliśmy, czy nie zrobi sobie krzywdy. W przedszkolu słyszeliśmy coraz częściej: „Tymon potrzebuje psychiatry, jego zachowania stwarzają zagrożenie dla innych dzieci”. Mniej więcej w tym samym czasie zauważyliśmy kolejne niepokojące objawy – na pleckach pojawił się guz. Pilnie skierowano nas na rezonans i onkologię. Wykryto guzy ośrodkowego układu nerwowego – na klatce piersiowej, udach, rękach, oczach, dłoniach, pośladkach, plecach. Neurolog postawił diagnozę: choroba von Recklinghausena (Nerwiakowłókniakowatość). Dowiedzieliśmy się jednak, że szereg jego zachowań nie jest związany z chorobą von Recklinghausena. Jest coś jeszcze…Pomagam Tymkowi
Z czasem okazało się, że wydawanie dziwnych dźwięków i napinanie mięśni to napady padaczki! Każdy powoduje, że mózg Tymka ulega destrukcji. Zasugerowano nam szpital dziecięcy oraz Instytut Kennedy'iego Krieger'a w Baltimore w USA. Tam zapadła oficjalna diagnoza – zapalenie mózgu PANS, które niszczy organizm. Podczas badań znaleziono we krwi Tymka styren, kauczuk, aluminium, metale ciężkie, toksyny, drożdżaki, substancje radioaktywne. To sprawia, że Tymek ma fiksacje, halucynacje, mdłości, potworne bóle głowy, napady autoagresji.
Plazmafereza, czyli procedura przetaczania i oczyszczania krwi, to ostania szansa na pomoc. Zabieg jest konieczny natychmiast, by jak najszybciej oczyścić krew z wysokiej liczby przeciwciał. Następnie trzeba będzie zbudować odporność organizmu za pomocą wlewu dożylnego immunoglobulin IVIG. Niestety leczenie kosztuje, a termin rozpoczęcia wyznaczono już na 18 lutego.