Policyjny pościg za 19-letnim piratem drogowym

Paweł Wodniak  |   Fakty  |   2 marca 2021 11:58

Przekroczył prędkość o prawie 70 km na godz. Uciekał przed policjantami niesprawnym samochodem. Prawo jazdy ma raptem od kilkunastu miesięcy.

Policjanci z grupy Speed pełnili służbę w gminie Kęty. Radar w ich nieoznakowanym radiowozie zmierzył prędkość audi, pędzącego ulicą Mickiewicza w Kętach.

Miernik pokazał 119 km na godz. w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 50. W związku z tym mundurowi dali kierowcy sygnał do zatrzymania. Ten jednak, zamiast zwolnić i zjechać na pobocze, znacznie przyspieszył. Mundurowi ruszyli w pościg.

„Kierowca, chcąc zgubić policjantów, kluczył bocznymi wąskimi i krętymi uliczkami. Powyższy manewr nie udał mu się i na ulicy Jana Kantego w Nowej Wsi funkcjonariusze zatrzymali ścigany pojazd” – relacjonuje aspirant sztabowa Małgorzata Jurecka, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Oświęcimiu.

Drogowym przestępcą okazał 19-latek z gminy Kęty. Prawo jazdy, które właśnie stracił, miał zaledwie od niewiele ponad roku. W tym czasie popełnił już kilka wykroczeń drogowych i zebrał sześć punktów karnych. Policjanci dołożyli mu kolejne 17.

Ponadto okazało się, że pirat drogowy kilka dni wcześniej za niesprawny układ wydechowy stracił dowód rejestracyjny audi, które prowadził podczas ucieczki.

Teraz nastolatkowi grozi kara do pięciu lat więzienia i czasowa lub dożywotnie utrata prawa jazdy.

 

Komentarze

Zostaw komentarz


Redakcja portalu zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu artykułu, wpisu, obiektu. Informujemy, że oprogramowanie rejestruje dane osoby komentującej (IP, czas), które na wniosek prokuratury, sądu lub policji mogą zostać przekazane celem ścigania sprawców czynów sprzecznych z prawem.

Więcej informacji w regulaminie komentarzy.

Ankiety

Czego najbardziej Ci brakuje w lockdownie?

Zobacz wyniki

Ładowanie ... Ładowanie ...
Kalendarium
Reklama
. . . . . . . . . . . . . . . .