• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Odszedł wspaniały fotoreporter Jacek Bednarczyk

Reklama

W wieku 59 lat zmarł Jacek Bednarczyk, fotoreporter związany przez ostatnie 30 lat z Polską Agencją Prasową. Często bywał w Oświęcimiu.


Jacek był w moim mniemaniu człowiekiem nienagannych manier, co należy już dzisiaj do rzadkości. Miły, uprzejmy. Szarmancki w stosunku do kobiet. Nie było dla niego różnicy wieku. Swoje młodsze koleżanki i kolegów traktował z szacunkiem.

Takim niedoukom fotograficznym jak ja, zawsze starał się doradzić. Nigdy jednak nie robił tego na zasadzie „wiem lepiej, więc zrób to tak i tak”, ale „spróbuj to sobie zrobić w ten sposób, może uznasz, że tak jest lepiej”.

W Oświęcimiu bywał dość często. Dokumentował ważne wydarzenia, jak rocznice wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau i Marsze Śmierci, a także fakty kulturalne, które były jego konikiem.
„O tym że był chory wiedzieliśmy od dawna. Ale dawał sobie znakomicie radę. O tym że od dwóch lat choroba powoli nie pozwalała mu robić to co kochał czyli fotografować - też wiedzieliśmy. Ale o tym że od miesiąca walczył w szpitalu o życie wiedziało już niewielu. Nie chcieliśmy robić z tego jakiejś niezdrowej sensacji” - pisze Marek Lasyk, krakowski fotograf, o swoim przyjacielu Jacku.

Jacek Bednarczyk przyszedł na świat 2 grudnia 1961 roku w Krakowie. Od 1985 roku wykonywał zdjęcia dla „Echa Krakowa”. W 1991 roku zaczął pracować w Centralnej Agencji Fotograficznej, którą przejęła Polska Agencja Prasowa. Właśnie dla PAP fotografował aż do śmierci.
„Pierwsze zdjęcia zrobił mając 15 lat. Z obozu młodzieżowego w Kijowie, na który pojechał jako dziecko pracownika Huty im. Lenina, wrócił z walizką fotograficznego sprzętu. Jak wspominał w rozmowie z Ewą Kozakiewicz, jako nastolatek był rosłym mężczyzną i z łatwością sprzedał członkom tamtejszej orkiestry swoje ubrania: spodnie, kurtki i buty, a za uzyskane w ten sposób pieniądze kupił swój pierwszy aparat fotograficzny, Smienę 8M, powiększalnik, lampę do ciemni i filmy” - wspominają Jacka Bednarczyka kależanki i koledzy z PAP.

Fotografował najważniejsze osobistości i wydarzenia z życia Krakowa, w którym mieszkał, ale także regionu i świata. Wielokrotnie udawało mu się wejść na imprezy niedostępne dla innych fotoreporterów. Dokumentował m.in. 50. rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz-Birkenau, wręczenie Literackiej Nagrody Nobla Wisławie Szymborskiej, pielgrzymki papieży Jana Pawła II i Benedykta XVI, beatyfikację Jana Pawła II, Światowe Dni Młodzieży w 2016 roku. Wykonał wiele zdjęć z życia prywatnego Wisławy Szymborskiej i Czesława Miłosza.

W 1995 roku Jacek otrzymał nagrodę prezesa PAP za całokształt działalności. Trzy lata później został laureatem w konkursie Polskiej Fotografii Prasowej.
- Mam szczęście, robię to, co lubię. Fotografowanie sprawia mi dużą przyjemność, więc nie mierzę czasu, jaki spędzam z aparatem. Nie czuję nawet, kiedy pracuję - mówił Jacek Bednarczyk w „Opowieściach fotografistów” Ewy Kozakiewicz.

W 2004 roku otrzymał odznakę „Zasłużony Działacz Kultury”, a w 2014 „Brązowy Krzyż Zasługi”. Ulubionym powiedzeniem Jacka było: „Świat czeka”, dlatego jako pierwszy starał się być na miejscu wydarzeń i najszybciej, jak mógł, znikał, by wysłać zdjęcia. Jego fotografie wielokrotnie były publikowane przez EPA - Europejską Agencję Fotograficzną.
„Miał w sobie spokój i dystans do tego, co działo się wokół, a jednocześnie ogromny szacunek do osób, które fotografował - wspominają ci, którzy mieli okazję z nim pracować. Miał też wyjątkowe wyczucie czasu i miejsca, zawsze był tam, gdzie powinien - mówią jego koledzy fotoreporterzy. Uczył młodszych szacunku do zawodu” - zapewniają zawodowi przyjaciele Jacka.

Jego miłością była żona Anna i dzieci: Piotr oraz Agata. Jacek odszedł w szpitalu, opatrzony sakramentem i po tym, jak żona skończyła czytać mu „Małego księcia”.
"Jacku, podczas tych wydarzeń, które dokumentowałeś do tej pory w Oświęcimiu, będę zerkał w niebo. Jak znajdziesz chwilę, pomachaj. Do zobaczenia".