• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Horror. Biało-niebiescy meldują wykonanie zadania - FOTO

Oświęcimianie wygrali w decydującym spotkaniu ze „Stalowymi Piernikami” po dogrywce i zagrają w półfinale Polskiej Hokej Ligi. Fot. Aleksandra Hołowiejczuk

Kapitalne widowisko z olbrzymią stawką. Dziś w Oświęcimiu poznaliśmy ostatniego półfinalistę tegorocznego play-off, ale dopiero po dogrywce! Unia dołączyła do drużyn z Katowic, Tychów i Sosnowca. Rywalem biało-niebieskich w walce o wielki finał będzie katowicka „Gieksa”

Reklama

Takie mecze wspomina się latami. Ćwierćfinałowa rywalizacja oświęcimsko-toruńska była najbardziej wyrównana ze wszystkich par. O losach awansu do półfinału decydowało dzisiejsze, siódme starcie rozgrywane w hali lodowej przy Chemików. Podopieczni Roberta Kalabera nie mieli problemów z presją i od początku sprawiali lepsze wrażenie.

 

Czuli się pewnie na lodzie, co potwierdziło szybkie trafienie ukraińskiego napastnika - Ołeksandra Peresunki. Grający między słupkami toruńskiej bramki - Anton Svensson był przesłonięty i przepuścił strzał oddany z międzybulikowej strefy. Później błąd popełnił Andrij Denyskin (KH Energa). Były gracz Unii faulował w niegroźnej sytuacji i musiał odpocząć na ławce kar. Ten okres bezlitośnie wykorzystali gospodarze. Precyzyjnym uderzeniem w okienko popisał się Ville Heikkinen. Już przed meczem było wiadomo jak ważne będzie otwierające 20 minut, a pierwsza tercja przebiegała wedle oświęcimskiego scenariusza.

 

Druga odsłona była zdecydowanie bardziej wyrównana. „Stalowe Pierniki” poczuły krew w momencie wyrównującego trafienia. Goście zdołali wykorzystać grę w przewadze (na ławce Ołeksandr Peresunko). Po strzale Illi Korenczuka krążek sprytnie trącił Dienis Fjodorovs. Chwilę później Unia powinna odzyskać dwubramkowe prowadzenie, ale Michał Kusak przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem. Druga tercja zakończyła się w... 35 minucie. Problemy z lodem sprawiły, że brakujące minuty dograno już po przerwie.

 

Bezsensowny faul Miki Partanena sprawił, że na początku trzeciej tercji torunianie grali w przewadze. Wykorzystali ten okres za sprawą Rusłana Baszyrowa, który przymierzył pod poprzeczkę. Wszystko zaczynało się zatem od początku. Podrażniona Unia kręciła Toruniem w ich tercji, ale niewiele z tego wynikało. 

 

Na niespełna 2 minuty przed końcem na ławkę kar powędrował Mikołaj Syty i Unia stanęła przed ogromną szansą zadania decydującego ciosu. Nie udało się i potrzebna była dogrywka trzech na trzech. Podczas dodatkowego czasu gola na wagę awansu do półfinału strzelił Reece Scarlett i cały Oświęcim oszalał ze szczęścia. Kibice wychodzący z hali ocierali pot z czoła. To był horror z happy endem.

 

Unia Oświęcim - KH Energa Toruń 3:2 po dogrywce (2:0, 0:1, 0:1, 1:0)

 

Bramki: 1:0 Peresunko (Partanen, Olsson Trkulja) 6.05, 2:0 Heikkinen (Soderberg, Olsson Trkulja) 8.41, 2:1 Fjodorovs (Korenczuk, Jaworski) 24.16, 2:2 Baszyrow (Lewandowski, Denyskin) 45.03, 3:2 Scarlett (Galant) 67.37.

 

Sędziowali: Krzysztof Kozłowski, Bartosz Kaczmarek (główni), Michał Żak, Łukasz Sośnierz (liniowi). Kary: 6 i 4 minuty. Widzów: 3000. Stan play-off: 4:3 dla Unii Oświęcim i awans do półfinału.

 

Unia: Lundin - Soderberg, Makela, Partanen, Olsson Trkulja, Peresunko - Morrow, Scarlett, Rac, Heikkinen, Ahopelto - Kubes, Matthews, Petras, D. Tyczyński, Moutrey - Prokopiak, Mościcki, Krzemień, Galant, Kusak. Trener: Robert Kalaber.

 

Zdjęcia z trybun można obejrzeć TUTAJ.