Reklama
27 maja 2026, środa
Grafficiarze przez cztery lata działali w Małopolsce i na Śląsku - FOTO
- Paweł Wodniak
- 8 sierpnia 2022
- 17:26
Reklama
Temida potrafi być cierpliwa i długo czekać na podsądnych. Przekonali się o tym dwaj grafficiarze mieszkający na Śląsku.
Historia sięga nocy z 21 na 22 listopada 2021 roku. Wówczas to oficer dyżurny Komendy Powiatowej Policji (KPP) w Oświęcimiu otrzymał informację od Straży Obrony Kolei (SOK) o zatrzymaniu w pościgu dwóch mężczyzn z torbami wypełnionymi farbami w sprayu.
Na dworzec kolejowy w Oświęcimiu pojechał patrol policji. Policjanci przejęli od funkcjonariuszy SOK dwóch mieszkańców Śląska - 28-latka i 35-latka.
„Mężczyźni tłumaczyli, że na oświęcimskim dworcu PKP znaleźli się przejazdem, natomiast farby były im potrzebne do malowania pokoju” - opowiada aspirant sztabowa Małgorzata Jurecka, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji (KPP) w Oświęcimiu.
Ani policjanci, ani sokiści nie znaleźli żadnych malunków, napisów i innych śladów użycia farb przez mężczyzn, dlatego Ślązacy poszli wolno.
Ale policja nie puściła sprawy w niepamięć. Kryminalni byli przekonani, że dwójka nie znalazła się na oświęcimskim dworcu przypadkowo. Dlatego zaczęli weryfikować wszystkie przypadki nielegalnego wykonania graffiti, stanowiącego uszkodzenie mienia, na terenach kolejowych w Małopolsce i na Śląsku.
„W trakcie trwającego kilka miesięcy dochodzenia zebrali dowody świadczące o tym, że obaj sprawcy mają związek z wieloma uszkodzeniami mienia na terenie tych dwóch województw. Z zebranych materiałów wynikało, że mężczyźni działali od 2017 roku. Pod osłoną nocy nanosili pseudograffiti na pociągi znajdujące się na bocznicach kolejowych, wiadukty kolejowe i drogowe, ekrany dźwiękochłonne, a także elewacje budynków prywatnych oraz publicznych” - wyjaśnia policjantka
28-latek i 35-latek usłyszeli po 15 zarzutów uszkodzenia mienia o wartości ponad 30 tysięcy złotych. Grozi im teraz kara do pięciu lat więzienia.