• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Dokument o szpitalu dla wyzwolonych więźniów Auschwitz - FILM

Reklama

Oświęcimianka Gabriela Mruszczak jest autorką dokumentu o Józefie Bellercie i założonym przez niego szpitalu dla wyzwolonych więźniów Auschwitz.

Szpital Polskiego Czerwonego Krzyża (PCK) w byłym obozie koncentracyjnym funkcjonował od 5 lutego do 1 października 1945 roku. Zadanie organizowania lecznicy dla Ocalałych otrzymał dr Józef Bellert, medyk, legionista, naczelny lekarz PCK. 38-osobowy ochotniczy oddział ratowniczy mógł leczyć nawet 4,8 tys. osób.
„Bellert wraz z nieliczną grupą lekarzy, pielęgniarek i sanitariuszy, mimo braku leków, jedzenia, wody, prądu, w trudnych warunkach sanitarnych, pomógł przywrócić zdrowie kilku tysiącom pacjentów różnych narodowości, byłym więźniom KL Auschwitz-Birkenau. W tej pracy pomagali mu ochotnicy, wśród których byli również mieszkańcy ziemi oświęcimskiej” - mówi Gabriela Mruszczak, reżyserka filmu „Ocalić ocalałych”.
Jednym z sanitariuszy ochotników w szpitalu obozowym PCK był Eugeniusz Daczyński, mieszkaniec Oświęcimia.
„Na teren opuszczonego obozu, pod blok 10 przyjechał wóz, który przywiózł chore więźniarki. Biorę jedną z nich na ręce, a jej odleciały palce u nóg. A ona przecież żyła” - wspomina w filmie pan Eugeniusz.
W lecznicy brakowało niemal wszystkiego. Jednym z problemów był brak wody. A pacjentów trzeba było przecież karmić i utrzymywać ich higienę. Dlatego też wodę personel pozyskiwał z roztapianego śniegu lub nosił z Soły i basenu przeciwpożarowego.
„Problemem były również w niektórych częściach obozu szczury, które na tyle czuły się, że tak powiem bezkarnie, że biegały i po zmarłych i po żywych, a ci, którzy już nie mieli siły się poruszać, nie mieli również siły bronić się przed gryzoniami” - mówi historyk Jacek Lachendro z centrum badań w Państwowym Muzeum Auschwitz-Birkenau.
Józef Bellert

Dr Bellert w swoim gabinecie w szpitalu PCK na terenie byłego obozu.

 

Gabriela Mruszczak poruszyła także w swoim dokumencie wątek pomocy udzielanej pacjentom przez duchownych - siostry serafitki przyjmujące do własnej zakonnej lecznicy wielu chorych więźniów i kapłanów sprawujących sakramenty.
„Oni często pytali, gdzie jest Bóg? Siostry tłumaczyły i przygotowywały niektórych na odejście, bo wielu pacjentów umierało. Udało się też sprowadzić do szpitala obozowego księdza wikarego, który odprawił mszę. I dla tych ludzi było to niesamowite przeżycie” - przekonuje siostra Franciszka z domu prowincjalnego serafitek w Oświęcimiu.
W filmie nie można było nie wspomnieć o mieszkańcach ziemi oświęcimskiej zaangażowanych w pomoc więźniom nazistowskiej fabryki śmierci.
„Osoby, które w czasie wojny z narażeniem życia niosły pomoc więźniom Auschwitz, po wyzwoleniu angażowały się w pomoc dla szpitala. Nikt nie pytał o narodowość, liczył się potrzebujący człowiek. Na przykład aptekarka Maria Bobrzecka, która w czasie wojny dostarczała potajemnie lekarstwa dla więźniów, po wyzwoleniu obozu przynosiła je dla pacjentów szpitala doktora Bellerta. A mieszkańcy ziemi oświęcimskiej, którzy sami niewiele posiadali, organizowali między sobą żywność dla chorych” - zaznacza reżyserka.
Film zawiera wypowiedzi naocznych świadków wyzwolenia Oświęcimia i obozu Auschwitz-Birkenau. Jednym z wątków są gwałty dokonane przez czerwonoarmistów.
„To było wyzwolenie, tyle że bardzo specyficzne, mianowicie wyzwolenie więźniów jednego totalitaryzmu przez żołnierzy reprezentujących inny totalitaryzm” - mówi w filmie Andrzej Strzelecki, emerytowany pracownik muzeum.
Główne role w filmie Gabriela Mruszczak powierzyła studentkom pielęgniarstwa Małopolskiej Uczelni Państwowej im. rtm. Witolda Pileckiego w Oświęcimiu i wolontariuszom PCK z Krakowa. Film „Ocalić ocalałych” można obejrzeć TUTAJ. Z kolei TUTAJ znajduje się strona internetowa dokumentu.