Reklama
23 kwietnia 2026, czwartek
Cymbał trąbi, choć trąby nie cymbalą - FELIETON
- Paweł Wodniak
- Publicystyka
- 11 maja 2016
- 08:57
Reklama
To nie sztuka zabić kruka, albo sowę trafić w głowę. Ale sprawa całkiem świeża, gołą dupą zabić jeża. Do wątpliwej przyjemności wynikającej z trzeciej części powiedzonka jeden z kierowców przyrównał przejazd przez Oświęcim.
Od kilku dni miasto nad Sołą można nazwać drogowym piekłem. Ci, którzy z konieczności w nim lądują, cierpią katusze. I tak będzie jeszcze przez co najmniej kilka tygodni.
Co niektórzy rozumieją, że remont drogi jest konieczny. I, że jak mówi Małgorzata Jurecka z oświęcimskiej policji, ani drogowcy, ani policjanci nie mają w zanadrzu dodatkowej drogi, którą w zależności od potrzeb można by rozwinąć w dogodnym miejscu. Dlatego, póki co, korki są i będą.
Mieszkam po wschodniej stronie miasta i staram się nie przekraczać samochodem mostu na Sole, jeśli tylko nie jest to konieczne. Jednak wczoraj po południu musiałem pojechać do Bierunia, a potem wrócić na osiedle Chemików.
Trafiłem na ulicę Polną na Zasolu, gdzie utknąłem. Jak się później okazało dlatego, że zbyt wielu kierowców albo nie miało zielonego pojęcia czym jest jazda na suwak, albo najzwyczajniej postanowiła mieć to rozwiązanie w najgłębszym szacunku.
Cóż, karty w korku rozdają ci, którzy mają pierwszeństwo przejazdu. Reszta musi się dostosować. I zwykle robi to pokornie, co najwyżej przeklinając pod nosem.
Znalazł się jednak kierowca volvo, który uznał, że używając klaksonu, machając rekami za kierownicą i coś do niej krzycząc, spowoduje że korek rozładuje się błyskawicznie. Trąbił przynajmniej raz na minutę, opierniczał klaksonem tych, którzy po dżentelmeńsku ułatwiali włączenie się do ruchu innym, ryczał widząc czyjeś problemy z wjazdem na rondo. Słowem, zachowywał się jak głupek.
Pomimo nerwowych zachowań kierowcy volvo, korek, jak to korek, rozładowywał się powoli. Nie pojawiła się też żadna służba z rozwijaną zapasową drogą. Co więc osiągnął nerwus? Kompletnie nic poza tym, że wkurzał innych kierowców.
Cóż, jeśli chcemy jeździć dobrymi drogami, to musimy się liczyć z ich remontami. A te powodują korki, w których z pewnością utkniemy. W kontekście remontu krajówki w Oświęcimiu często pojawia się zdanie, z którym akurat się zgadzam. Jeśli dochodzi do modernizacji jednej z głównych dróg w mieście, to inwestor powinien zlecić wykonawcy pracę nie na jedną, ale na dwie, jeśli nawet nie na trzy zmiany. I tego ostatniego w mieście nad Sołą właśnie brakuje. Pibip.
Od kilku dni miasto nad Sołą można nazwać drogowym piekłem. Ci, którzy z konieczności w nim lądują, cierpią katusze. I tak będzie jeszcze przez co najmniej kilka tygodni.
Co niektórzy rozumieją, że remont drogi jest konieczny. I, że jak mówi Małgorzata Jurecka z oświęcimskiej policji, ani drogowcy, ani policjanci nie mają w zanadrzu dodatkowej drogi, którą w zależności od potrzeb można by rozwinąć w dogodnym miejscu. Dlatego, póki co, korki są i będą.
Mieszkam po wschodniej stronie miasta i staram się nie przekraczać samochodem mostu na Sole, jeśli tylko nie jest to konieczne. Jednak wczoraj po południu musiałem pojechać do Bierunia, a potem wrócić na osiedle Chemików.
Trafiłem na ulicę Polną na Zasolu, gdzie utknąłem. Jak się później okazało dlatego, że zbyt wielu kierowców albo nie miało zielonego pojęcia czym jest jazda na suwak, albo najzwyczajniej postanowiła mieć to rozwiązanie w najgłębszym szacunku.
Cóż, karty w korku rozdają ci, którzy mają pierwszeństwo przejazdu. Reszta musi się dostosować. I zwykle robi to pokornie, co najwyżej przeklinając pod nosem.
Znalazł się jednak kierowca volvo, który uznał, że używając klaksonu, machając rekami za kierownicą i coś do niej krzycząc, spowoduje że korek rozładuje się błyskawicznie. Trąbił przynajmniej raz na minutę, opierniczał klaksonem tych, którzy po dżentelmeńsku ułatwiali włączenie się do ruchu innym, ryczał widząc czyjeś problemy z wjazdem na rondo. Słowem, zachowywał się jak głupek.
Pomimo nerwowych zachowań kierowcy volvo, korek, jak to korek, rozładowywał się powoli. Nie pojawiła się też żadna służba z rozwijaną zapasową drogą. Co więc osiągnął nerwus? Kompletnie nic poza tym, że wkurzał innych kierowców.
Cóż, jeśli chcemy jeździć dobrymi drogami, to musimy się liczyć z ich remontami. A te powodują korki, w których z pewnością utkniemy. W kontekście remontu krajówki w Oświęcimiu często pojawia się zdanie, z którym akurat się zgadzam. Jeśli dochodzi do modernizacji jednej z głównych dróg w mieście, to inwestor powinien zlecić wykonawcy pracę nie na jedną, ale na dwie, jeśli nawet nie na trzy zmiany. I tego ostatniego w mieście nad Sołą właśnie brakuje. Pibip.