Była wójt nie usłyszała zarzutów

Materiał sponsorowany  |   Fakty  |   12 listopada 2015

Prokuratura Rejonowa w Oświęcimiu prowadziła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez wójta gminy Oświęcim. Działania organu śledczego dotyczą poprzedniej kadencji samorządowej, kiedy gminą zarządzała Małgorzata Grzywa.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i wniosek o ściganie złożył Albert Bartosz, obecny wójt gminy Oświęcim. Sprawa sięga 2010 roku, kiedy to w lipcu zmienił się zapis ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Ustawodawca pozostawił w mocy przypis mówiący, że tam, gdzie samorząd nie ustalił miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, właściwy urząd gminy wydaje decyzję w sprawie „ustalenia lokalizacji inwestycji celu publicznego”. W ustawie znalazł się jednak zapis, że organ samorządowy ma na to 65 dni. W każdym przypadku, gdy tego terminu nie dotrzyma, musi ponieść karę w wysokości 500 złotych na rzecz Skarbu Państwa. Sprawa jest prosta do stwierdzenia, gdyż urzędy, na żądanie wojewody, muszą składać stosowne sprawozdania.

Nowy wójt po objęciu urzędu nakazał sprawdzić, jak nowy przepis realizowano w poprzedniej kadencji w Urzędzie Gminy Oświęcim. Kontrola wykazała, że od 2010 roku do kwietnia 2014 decyzje wydawano z rażącym naruszeniem ustawy w kwestii dotrzymania 65-dniowego terminu.

– Wojewoda w dziewięciu postanowieniach naliczył łącznie 155 tysięcy złotych kar, z tytułu opóźnień w wydawaniu tych decyzji – czytamy w zawiadomieniu do prokuratury. Minister rozwoju i infrastruktury podwyższył te kary do 185 tysięcy.

Wnioski pokontrolne mają też dowodzić, że mimo naliczenia kar, postępowania prowadzono ze znaczącym i, co więcej, zdecydowanie większym i postępującym opóźnieniem.

Z opracowanego na moje polecenie zestawienia wynika, że skutki dla budżetu gminy z naliczenia z tego tytułu kare mogą sięgnąć kwoty 900 tysięcy złotych – pisze w swoim piśmie wójt Albert Bartosz.

Małgorzata Grzywa w rozmowie telefonicznej z reporterem Faktów Oświęcim twierdziła, że w wielu przypadkach fizycznie nie dało się dotrzymać ustawowego terminu. Jako przykład podała inwestycję budowy sieci wodociągowej, kanalizacyjnej lub energetycznej, która przebiega przez wiele działek, a czynności urzędowe należało przeprowadzić z wszystkimi właścicielami gruntów.

Usłyszeliśmy, że podobne kary musiały płacić miasto Oświęcim i gmina Chełmek. Sprawdziliśmy. Wskazane samorządy ani w ubiegłym, ani w tym roku nie takich kar.

– Jeżeli chodzi o kwestię powiadomienia prokuratury przez Alberta Bartosza, jest ona dla mnie niezrozumiała, ponieważ nie znam urzędu, gdzie wszystkie decyzje wychodziłyby w terminie. Oczywiście terminowość jest ważna, aczkolwiek rzetelność i prawidłowość prawna wydanej raz decyzji jeszcze ważniejsza, bo niejednokrotnie nie można jej później cofnąć – napisała Małgorzata Grzywa w odpowiedzi na nasze pytania.

Zdaniem byłej wójt prokuratorskie postępowanie powinno zostać umorzone. O takim jednak rozwiązaniu sprawy Mariusz Słomka, wiceprokurator rejonowy w Oświęcimiu, na razie nawet nie myśli.

– Dokumentacja, którą zgromadziliśmy, jest bardzo obszerna, musieliśmy też przesłuchać wielu świadków. Po zgromadzeniu materiału dowodowego zdecydowaliśmy o umorzeniu śledztwa – mówi zastępca prokuratora rejonowego.

Małgorzata Grzywa zaznacza z kolei, że wojewoda nałożył kary na około 180 tys. zł, a media piszą o milionowych kwotach. Tymczasem, zdaniem byłej wójt, milionowe kary gmina może zapłacić, jeśli wójt nie skanalizuje niebawem terenów w tzw. „aglomeracjach wodno-ściekowych”.

Wójt Albert Bartosz nie zgodził się z decyzją prokuratur. Gmina złożyła do Sądu rejonowego w Oświęcimiu zażalenie na postanowienie o umorzeniu sprawy.

Możliwość komentowania wyłączona

Kalendarium
. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .



Archiwa