• * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

alert 24

zgłoś

interwencję

  • logowanie / rejestracja Twoje konto
    logowanie / rejestracja
  • * Na Maku zamiast klawisza Alt używaj Ctrl+Option(⌥)

Reklama

Alarmami bombowymi próbowali sparaliżować matury

Reklama

Powiat oświęcimski nie obronił się przed fałszywymi alarmami bombowymi. Policja szuka sprawców, którzy już wczoraj postawili na nogi służby ratunkowe.


Wczoraj alarmy bombowe ogłoszono w 122 szkołach w całej Polsce. Dzisiaj adresatów e-maili informujących o podłożeniu ładunku wybuchowego, który ma eksplodować w czasie egzaminu maturalnego, mogło być około tysiąca.

„Szkoły ponadgimnazjalne, podobnie jak w poniedziałek, zgłaszają do służb i do okręgowych komisji egzaminacyjnych, że otrzymały drogą mailową informacje o podłożeniu ładunku wybuchowego” - mówi Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Dzisiaj „bombowe e-maile” trafiły także do szkół w powiecie oświęcimskim. Dyrektorzy placówek nie zdecydowali się na ewakuację uczniów i personelu. W każdym jednak przypadku, zgodnie z procedurami, powiadomili służby ratunkowe.

Straż pożarna zabezpieczała tereny szkolne. Do budynków weszli policjanci z psami, wyszkolonymi do wykrywania ładunków wybuchowych. Jak można się było spodziewać wszystkie groźby o podłożeniu bomb okazały się fałszywe. Maturzyści mogli zatem zgodnie z planem przystąpić do egzaminu maturalnego. Dzisiaj zdawali matematykę.

„Anonimowe zgłoszenie o podłożeniu ładunków wybuchowych uruchamia całą lawinę działań policji i innych służb zaangażowanych w zabezpieczenie miejsca rzekomego podłożenia ładunku. Autorzy takich głupich żartów są jednak ustalani i pociągani do odpowiedzialności karnej” - zapewnia Komenda Główna Policji.

Śledczy już kilka dni temu informowali różne urzędy i instytucje oraz szkoły, że w tym tygodniu może wystąpić seria fałszywych alarmów w placówkach, gdzie odbywają się matury, a których celem jest sparaliżowanie przebiegu egzaminu.

Policjanci apelowali do dyrektorów szkół o zachowanie rezerwy i spokoju w takiej sytuacji, ale też o zgłaszanie każdej groźby organom ścigania.

Sprawcom wywołania fałszywych alarmów w szkołach grozi kara od pół roku do ośmiu lat więzienia. Winni muszą się również liczyć z odpowiedzialnością cywilnoprawną. Sąd może ich obciążyć kosztami przeprowadzonych przez służby akcji, a te idą w setki tysięcy złotych.

Jutro abiturientów czeka pisemny egzamin maturalny z języka obcego.