Reklama
9 czerwca 2026, wtorek
Wszystko dla Antosi: Na rowerach dookoła Polski - FOTO
- Styl życia
- 6 sierpnia 2018
- 08:45
Reklama
Po 41-dniowej wyprawie rowerowej przez Polskę powrócili do Kęt Marek Wągiel i Stanisław Haczek. Dwóch z czterech rowerzystów, którzy wyruszyli w czerwcu w trasę liczącą ponad trzy tysiące kilometrów.
O wydarzeniu pisaliśmy w Faktach Oświęcim w artykule "Trzy tysiące kilometrów na rowerach dla Antosi - FOTO"
W wyprawę dookoła Polski dla małej Antosi rowerzyści wyruszyli 25 czerwca spod Domu Kultury w Kętach. Trasę rozpoczęli w czwórkę Marek Wągiel z żoną Małgorzatą i dwójka przyjaciół: Stanisław Haczek i Bartosz Leśniak. Wiodła ona m.in. przez Rybnik, Zgorzelec, Świnoujście, Gdańsk, Giżycko, Wiżajny, Suwałki, Janów Podlaski, Włodawę, Roztocze, Mielec, Tyniec i szlakiem rowerowym nad Wisłą z Tyńca do Kęt. Rowerzystom towarzyszyła ulubiona maskotka Antosi, Panda. W czasie wyprawy kęccy seniorzy rozdawali apele o pomoc dla dziewczynki.
Po pokonaniu 800 kilometrów do domu wróciła żona Marka oraz Barłomiej Leśniak, któremu skończył się urlop. Resztę trasy pan Marek pokonał w towarzystwie pana Stanisława.
Pomoc dla Antosi
Jechali, by pomóc w uzbieraniu pieniędzy na leczenie i rehabilitację 7-letniej Antosi Matusiak z Nowej Wsi, podopiecznej Fundacji Mała Orkiestra Wielkiej Pomocy z Oświęcimia.
„Wszystko przebiegło tak, jak zaplanowałem. Około 3020 km, nie w 40 a w 41 dni, ponieważ pogoda płatała figle. Był grad na środku drogi w polach, była ulewa, że ciężko było się przedostać, zobaczyć jeden drugiego, były góry, ale szczęśliwi jesteśmy”- mówi pan Marek Wągiel, inicjator przedsięwzięcia.
W drugim dniu uległ wypadkowi, w wyniku którego złamał żebro
„Wywróciłem się na nowo położonym asfalcie. Nie było tam pobocza, zjechało koło, rower się przewrócił, ja na niego i nadziałem się na kierownicę. I tak z bólem się jechało, ale najważniejszy był cel, jaki sobie założyliśmy”- tłumaczy.
Apele o pomoc
Już przed Hajnówką rozdali 300 kompletów apeli o pomoc dla Antosi. W Hajnówce dorobili jeszcze 100 i rozdali wszystko. Na drodze spotykali na swojej drodze wspaniałych ludzi, o wielkich sercach.
„Przyjmowali nas z serdecznością, swoje pokoje odstępowali, swoje łóżka odstępowali, śniadania, obiady fundowali. Pieniądze, które płaciliśmy czasem za noclegi przekazywali od razu Antosi”- opowiada Marek Wągiel – „Myślę, że na 400 kompletów apeli, które rozdaliśmy, wpłat będzie 450. Ludzie przekazywali jeden drugiemu, robili zdjęcia, kserowali. Tak, jak dwa lata temu udała się akcja ze zbiórką dla chłopca z Ostrowca Świętokrzyskiego, tak tym razem to chyba nawet przerosło poprzednią akcję.
Gościnność Polaków
Stanisław Haczek, który towarzyszył Markowi do ostatniego dnia wyprawy, również był pod wielkim wrażeniem gościnności spotykanych na trasie ludzi.
„Częstowali nas, zapraszali do domów – powiedział. Przypomniał, jak w jednym z pierwszych dni wyprawy dopadła ich straszna ulewa – „Jechałem z przodu z Bartkiem. Usiedliśmy na przystanku i patrzyliśmy, jak jeden z mieszkańców chodzi po podwórku przed domem. A taka była ulewa, że droga była całkowicie zalana. On gumowce ubrał, przyszedł do nas i mówi, czy nie pójdziemy na kawę. Ja mówię ‘Panie, ale jeszcze dwóch mamy ze sobą’. To on na to, byśmy na nich poczekali”- zaznacza i dodaje, że zaproszeni zostali nie tylko na kawę, ale spędzili u gospodarza całą noc.
Druga akcja Marka
Inicjatorem przedsięwzięcia był Marek Wągiel z Kęt, który dwa lata temu uczestniczył w podróży charytatywnej na rowerach trasą Green Velo.
„Przejechaliśmy wtedy dwa tysiące kilometrów i była to bardzo udana akcja, pomoc przyszła nie tylko z całej Polski, ale także z zagranicy - mówi Wągiel.
W Kętach rowerzystów gorąco witała rodzina i przyjaciele. Przybyła również Antosia z mamą. Każdy z członków wyprawy otrzymał od dziewczynki piękną laurkę w kształcie serca. Panda, maskotka Antosi i towarzyszka wyprawy została na pamiątkę u pana Marka.
Powitanie w Kętach
https://www.facebook.com/524256367760210/videos/891795654339611/
Choroba Antosi
Antosia urodziła się zdrowa, a choroba rozpoczęła się w wieku 2,5 lat. Lekarze stwierdzili niedowład obu nóg, nadpobudliwość psychoruchową, opóźnienie rozwoju mowy. Aktualnie dziewczynka jest po badaniach genetycznych, które mają określić, w jakim kierunku choroba będzie postępować.
„Nie do końca wiemy co się dzieje, cały czas walczymy - mówi mama Antosi. Dziewczynka wymaga stałej terapii i intensywnej rehabilitacji, co jest bardzo kosztowne. Każda pomoc jest na wagę złota.